Cały czas był jedną z bardziej przystępnych propozycji w swoim segmencie. Mimo to importer AADC zdecydował się jeszcze mocniej ściąć cennik, czyniąc z niego SUV-a z praktycznie bezkonkurencyjną ofertą.
Na polskim rynku działa dziś blisko 30 marek z Chin i trudno zakładać, że wszystkie się utrzymają. Na tym tle BAIC wydaje się jednak jedną z bardziej stabilnych firm, której raczej nie grozi szybkie zniknięcie z rynku. Pomaga w tym fakt, że marka stosunkowo szybko trafiła w gusta Polaków, którzy co miesiąc odbierają z salonów kilkaset jej samochodów. W samym lutym 2026 roku było to 415 sztuk, podczas gdy dla porównania Mazda znalazła w tym samym czasie 290 klientów.
Zobacz również
Ponad 4,6-metrowy Baic 5 w wersji Business tanieje
Żeby każdy wiedział, z jak dużym SUV-em mamy do czynienia, na początku porównajmy jego wymiary do Kii Sportage, którą widział i zna praktycznie każdy. Koreańska propozycja mierzy w najnowszej odsłonie 4515 mm, a Baic 5 4620 mm. Jeśli spojrzymy na szerokość, Baic jest również szerszy i ma 1886 mm, podczas gdy Sportage 1865 mm. Na drodze to po prostu wyraźnie większe auto.
W podstawowej wersji Business oferowano je do tej pory za 99 900 zł brutto i wydawało się, że to już granica, poniżej której nie da się zejść. A jednak importer oferuje tego SUV-a teraz o 2 tys. zł taniej za egzemplarze z rocznika 2025, czyli za 97 900 zł, nie zmieniając przy tym wyposażenia. A jak ono wygląda?

Wersja Business obejmuje panoramę i dwustrefową klimatyzację
Chińscy producenci przyzwyczaili nas do bogatego wyposażenia w swoich samochodach. W przypadku Baica 5 Business jest to najtańsza z trzech dostępnych wersji tego modelu. Oto najważniejsze elementy wyposażenia standardowego:
- poduszki powietrzne przednie i boczne
- systemy ABS, EBD oraz ESP
- czujniki parkowania z tyłu
- tempomat
- kamera cofania
- system ostrzegający o zmęczeniu kierowcy
- reflektory LED
- 18-calowe aluminiowe felgi
- panoramiczny dach otwierany elektrycznie
- tapicerka ze skóry ekologicznej
- automatyczna dwustrefowa klimatyzacja
- elektryczne szyby
- elektryczny fotel kierowcy
- podgrzewane przednie siedzenia
- podgrzewana kierownica
- 10,1-calowy ekran systemu multimedialnego
- 10,25-calowy cyfrowy zestaw wskaźników
- 8 głośników
Należy jednak jasno zaznaczyć, że nie ma on systemów bezpieczeństwa wspierających kierowcę. Nie utrzyma sam pasa ruchu, nie ostrzeże przed kolizją czołową, nie zahamuje awaryjnie przed przeszkodą i nie ma czujnika martwego pola ani innych asystentów. Niektórzy mogą zapytać, jak to możliwe, skoro wiele z tych systemów jest obowiązkowych w Europie. Baic sprzedaje to auto na homologacji jednostkowej, która nie ma takich wymagań.
Paradoksalnie mnóstwo kierowców korzystających z samochodów wyposażonych w takie systemy i tak po wejściu do auta od razu je wyłącza, z różnych powodów, od ich niedopracowania i zbyt wysokiej czułości po zwykłe przyzwyczajenia.

Nie ma skrzyni manualnej. Zawsze jest automat
Jeśli spojrzymy pod maskę Baica 5, znajdziemy tam 1,5-litrowy silnik benzynowy z turbodoładowaniem o mocy 177 KM, współpracujący z 7-biegową automatyczną skrzynią biegów DCT (manuala tutaj w ogóle nie ma). To jednostka z japońskimi korzeniami, dlatego jest uznawana za stosunkowo mało awaryjną.
Jej słabszą stroną jest zużycie paliwa. Średnia podawana przez importera wynosi 8 litrów na 100 km i jest możliwa do osiągnięcia, ale głównie przy spokojnej jeździe. W praktyce lepiej przyjąć około 10 litrów na 100 km. Z drugiej strony nie brakuje dynamiki, bo 7,8 sekundy do setki to bardzo dobry wynik jak na chińskiego SUV-a. Nawet 282-konny Jaecoo 7 z napędem hybrydowym osiąga 100 km/h w około 8,5 sekundy.
Dla zainteresowanych jest też możliwość montażu instalacji LPG. W ASO BAIC można wybrać zbiornik o pojemności 62 lub 52,5 litra, w cenach odpowiednio 5207 zł i 4599 zł.

Źródło: motofilm.pl






