Dysponując budżetem typowym na „chińczyka”, ale jednocześnie nie będąc przekonanym do takich marek, naprawdę warto zwrócić uwagę na Kię Niro. Oferowana dziś w cenach identycznych jak hybrydowa Dacia Duster, jest nie tylko zaskakująco praktyczna, ale również bardzo ekonomiczna.
Jednym z głównych powodów, dla których ceny tego modelu tak mocno spadły, jest fakt, że kilka tygodni temu w sieci zaprezentowano zdjęcia nowej generacji. I trzeba uczciwie przyznać, że wygląda nowocześniej i bardziej efektownie. Obecny model wciąż pozostaje jednak dostępny jako nowy i jeśli przyjrzeć mu się bliżej, to właśnie po jego stronie znajduje się dziś większość argumentów.
Zobacz również
Kia Niro to przestronna i bardzo niezawodna propozycja
Niro to jedno z aut o najlepszym stosunku ceny do jakości. Oferuje bagażnik o pojemności 451 litrów i ma relingi dachowe, do których w każdej chwili można przymocować dodatkowy bagażnik dachowy o podobnej pojemności. Dotychczasowi użytkownicy chwalą się też na forach, że praktycznie nic nie muszą przy niej robić, bo auto zwyczajnie się nie psuje.
Gdy wchodziła na rynek, średnio trzeba było za nią zapłacić około 130-140 tys. zł. Dzisiaj spokojnie da się ją kupić za 110 tys. zł, a nawet jeszcze taniej, bo za około 107 tys. zł, choć są to już pojedyncze oferty. Najtańszy hybrydowy Duster to wydatek rzędu 112 100 zł. Przyjrzyjmy się więc, co dostajemy za tę cenę.

Poziomem wyposażenia nie zawodzi. Jest dużo przydatnych funkcji
Na tapetę weźmiemy ofertę za 110 900 zł. Potaniała z katalogowych 127 800 zł, czyli o 16 900 zł. To wersja M pomalowana lakierem Mineral Blue, która dysponuje m.in.:
- systemem autonomicznego hamowania z funkcją wykrywania pojazdów, pieszych i rowerzystów FCA 1.0
- asystentem utrzymania auta pośrodku pasa ruchu LFA oraz monitorowania uwagi kierowcy DAW
- 8 poduszkami powietrznymi, w tym centralną poduszką powietrzną oraz poduszką kolanową kierowcy
- światłami dziennymi, mijania i drogowymi wykonanymi w technologii LED oraz tylnymi światłami LED
- asystentem świateł drogowych HBA
- tempomatem z inteligentnym ogranicznikiem prędkości ISLA
- systemem powiadamiania ratunkowego E-Call
- elektrycznym hamulcem postojowym z funkcją Auto Hold
- elektrycznie regulowanymi i podgrzewanymi lusterkami zewnętrznymi z kierunkowskazami LED
- dwustrefową klimatyzacją automatyczną
- schowkiem pod podłogą bagażnika
- regulacją wysokości fotela kierowcy i pasażera
- tylnym podłokietnikiem z uchwytami na kubki
- skórzaną kierownicą z przyciskami do sterowania systemem audio i Bluetooth oraz skórzanym wykończeniem lewarka zmiany biegów
- elektronicznym zestawem wskaźników kierowcy z 4,2-calowym kolorowym wyświetlaczem komputera pokładowego
- wielofunkcyjnym panelem dotykowym dostosowującym przyciski w zależności od wybranego trybu
- portem USB oraz dwoma portami USB-C w oparciach przednich foteli
- 10,25-calowym ekranem systemu multimedialnego z nawigacją, usługami Kia Connect, radiem DAB oraz Apple CarPlay i Android Auto
- systemem otwierania i uruchamiania pojazdu bez użycia kluczyka Smart Key
- kamerą cofania z dynamicznymi liniami oraz tylnymi czujnikami parkowania
- 16-calowymi felgami aluminiowymi
- relingami dachowymi
Ten stockowy egzemplarz wyposażono także w bardzo ważny dla wielu klientów pakiet Winter, który obejmuje podgrzewaną kierownicę oraz podgrzewane fotele. Bez niego można znaleźć takie auto jeszcze o około 2-3 tys. zł taniej, jeśli komuś na tych elementach nie zależy.

Silnik zużywa bardzo mało paliwa. Zarówno w mieście, jak i w trasie
Największą przewagą Kii Niro pozostaje jednak jej napęd. To hybryda samoładująca oparta na silniku 1.6 GDI o łącznej mocy 129 KM. Według normy WLTP średnie zużycie paliwa wynosi 4,5 l na 100 km. Jednak na podstawie opinii rzeczywistych kierowców spalanie przy normalnej jeździe zazwyczaj nie przekracza 5,1 l na 100 km, a niektórzy schodzą nawet do wartości rzędu 3,8-3,9 l.
Innym dużym plusem tego napędu pozostaje automatyczna skrzynia biegów z „normalnymi” sześcioma przełożeniami. Nie ma tutaj charakterystycznego efektu „wycia”, który wielu kierowcom przeszkadza w hybrydach Toyoty z przekładnią CVT.
Tak naprawdę jedyną rzeczą, której tej generacji Niro wyraźnie brakuje, jest bardziej efektowny wygląd. Nowy model mocno poprawił auto pod tym względem, bo stylistycznie wyraźnie upodobnił się do Sportage’a i zaczął przyciągać więcej spojrzeń. Obecne Niro pozostaje natomiast bardzo spokojne i zachowawcze stylistycznie.


Ale może właśnie w tym tkwi jego sens. Jeśli komuś nie zależy na robieniu efektu wow pod supermarketem albo zwracaniu na siebie uwagi, to dziś jest to chyba jedna z najmądrzejszych propozycji za te pieniądze. Zwłaszcza że nawet hybrydowa Omoda 5 kosztuje obecnie więcej, startując z poziomu około 117 tys. zł, a mimo to nie oferuje choćby podgrzewanych foteli w standardzie.
Źródło: motofilm.pl






