W sieci głośno jest o przecenie Forda na Kugę w wersji Titanium. Rabat wynoszący 44 880 zł faktycznie wygląda bardzo dobrze i nic dziwnego, że oferta wzbudziła spore zainteresowanie. Problem w tym, że Titanium wielu osobom nadal kojarzy się z topową wersją wyposażenia, choć od dawna tak już nie jest. Dziś to po prostu podstawowa odmiana.
Tymczasem właśnie pojawiła się oferta na znacznie atrakcyjniejszą wersję ST Line i to z jeszcze wyższym rabatem wynoszącym 46 430 zł. W praktyce oznacza to obniżkę ceny ze 176 330 zł do 129 900 zł. To zdecydowanie najładniejsza odmiana Kugi, która wyróżnia się m.in. przyciemnianymi felgami aluminiowymi oraz sportowymi akcentami stylistycznymi.
Zobacz również
Ford Kuga to świetnie jeżdżący SUV z dużym bagażnikiem
Ford Kuga w dobie ekspansji chińskich marek nie ma łatwego życia. Trudno jednak się temu dziwić, skoro sensownie wyposażoną wersję z silnikiem 1.5-litra katalogowo wyceniano na ponad… 170 tys. zł. MG HS od początku było oferowane w cenach niższych nawet o 50-60 tys. zł, więc przebicie się z taką ofertą przed Forda nie stanowiło większego problemu.
I co z tego, że Kuga prowadzi się świetnie. Dziś klienci dużo mocniej patrzą na cenę i wyposażenie. Najwyraźniej w Fordzie już to zrozumiano, bo obecnie wersję ST Line można kupić z rabatem obniżającym cenę o prawie 30%. A to zaczyna wyglądać naprawdę bardzo konkurencyjnie.
Zwłaszcza że mówimy o przestronnym SUV-ie, który pod wieloma względami ma przewagę nad chińską konkurencją, choćby w kwestii bagażnika. W MG HS do dyspozycji pozostaje 507 litrów, podczas gdy Kuga oferuje nawet 645 litrów pojemności przy pięciu osobach na pokładzie. Po dołożeniu bagażnika dachowego do fabrycznie montowanych relingów możliwości transportowe robią się wręcz ogromne, bo łączna pojemność może przekroczyć 1000 litrów. Przyjrzyjmy się bliżej temu, co dokładnie oferuje prezentowany egzemplarz.

Wersja ST Line z dodatkiem z listy „must have”
Już samo to, że ta Kuga jest wersją ST Line robi dużą różnicę. Wygląda znacznie lepiej niż Titanium, wystarczy spojrzeć na obie odmiany (dla porównania wyglądu zdjęcia obu ofert załączam poniżej). Poza tym oferuje też wyższy poziom wyposażenia obejmujący m.in.:
- poduszki powietrzne czołowe, boczne i kurtyny
- system wspomagający kierowcę w unikaniu kolizji
- tempomat
- system monitorowania martwego pola
- reflektory Full LED i tylne światła LED
- system audio SYNC 4 z nawigacją na 13,2 calowym ekranie dotykowym
- bezprzewodową ładowarkę do smartfonów
- bezprzewodową obsługę Apple CarPlay i Android Auto
- 12,3 calowy cyfrowy zestaw wskaźników
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- kamerę cofania
- bezdotykowy dostęp
- 18 calowe obręcze aluminiowe
Ten egzemplarz posiada również dodatek, który przy konfiguracji wybiera niemal każdy. Chodzi o pakiet Winter z podgrzewanymi siedzeniami, kierownicą i szybą. Nadwozie pomalowano też niestandardowym lakierem Agate Black.


Silnik zapewnia rozsądne zużycie paliwa
Jeśli spojrzymy pod maskę, znajdziemy tu 1,5 litrowy motor EcoBoost o mocy 150 KM oraz 240 Nm maksymalnego momentu obrotowego, współpracujący z 6 biegową skrzynią manualną. Przyspieszenie do setki trwa 9,5 sekundy, natomiast prędkość maksymalna to 195 km/h.
Co jednak ważniejsze, auto zużywa średnio od 6,4 do 6,9 l paliwa na 100 km według norm WLTP. A to sprawia, że w porównaniu do chińskiej konkurencji wyposażonej w jednostki spalinowe okazuje się bardziej ekonomiczne. Z pewnością dla wielu osób będzie to ważniejszy argument niż dodatkowe wyposażenie czy wyższa moc oferowana przez auta z Państwa Środka.

Źródło: motofilm.pl






