Gdy Omoda wchodziła na rynek, emocje wśród kupujących były różne. Jedni traktowali ją jak chwilową ciekawostkę, inni od razu się w niej zakochali. Pewne jest natomiast, że dwa lata po debiucie marki w Polsce zdążyła już zdobyć zaufanie wielu klientów, którzy przestali obawiać się, że producent nagle zniknie z rynku. Patrząc na sprzedaż liczoną w tysiącach egzemplarzy, taki scenariusz wydaje się dziś mało prawdopodobny.
Cieszy więc, że choć poliftowa Omoda 5 już katalogowo nie jest drogim samochodem i kosztuje około 107 tys. zł, dealerzy potrafią jeszcze bardziej obniżyć tę kwotę. Jeden z nich przecenił spalinową „piątkę” na tyle mocno, że do jej zakupu nie potrzeba już nawet 100 tys. zł.
Zobacz również
Volkswagen wprowadził tanią wersję Golfa z automatem, o której mało kto jeszcze wie. Taigo już pokazało, jak działa taki przepis
Kupują go, żeby tylko lać paliwo i jeździć. Za 88 900 zł trudno o równie bezproblemowego SUV-a
111 900 zł za SUV-a dłuższego od Volkswagena Tayrona. Ma tyle miejsca, że rower wchodzi bez rozkręcaniaOmoda 5 w wersji spalinowej zaskakuje zużyciem paliwa
W marcu, gdy ja pojechałem hybrydową Omodą 5 do Chorwacji, kolega z innej redakcji równocześnie wybrał się jej wersją spalinową do Włoch. I choć na początku trochę mu współczułem, bo spodziewałem się, że będzie to droga wycieczka, wyniki spalania zaskoczyły nas obu.

Okazało się bowiem, że 1,6-litrowy silnik o mocy 147 KM pod maską Omody 5 potrafi być całkiem oszczędny. Przy normalnej jeździe, obejmującej również prędkości rzędu 150-160 km/h na niemieckich autostradach, średnie zużycie paliwa na dystansie blisko 2800 km wyniosło 7,6 l na 100 km. I dotyczy to samochodu załadowanego kompletem pasażerów oraz bagażami. Oczywiście to o około 2 litry więcej niż w przypadku hybrydy, ale nadal jest to wynik w pełni akceptowalny. Warto też dodać, że wersja spalinowa dysponuje znacznie większym bagażnikiem niż hybryda. Do dyspozycji są tutaj 442 litry, podczas gdy Hybrid mieści 372 litry z uwagi na baterię umieszczoną pod podłogą bagażnika.
I takie auto oferowane jest teraz za dokładnie 96 900 zł w wersji Essential. Przyjrzyjmy się mu bliżej.

W standardzie nie ma już podgrzewanych foteli, ale i tak jest nieźle
Od końca 2025 roku Omoda 5 dostępna jest nie w dwóch, a trzech wersjach wyposażenia. Do wyboru są teraz Essential, Comfort oraz Prestige. I choć oznacza to, że w podstawowej odmianie nie znajdziemy już podgrzewanych foteli, które trafiły do drugiej wersji wyposażenia, to i tak jest nieźle. Oto wybrane elementy wyposażenia standardowego:
- Reflektory LED
- Tylne światła LED
- 18-calowe obręcze kół z lekkich stopów
- Kierownica wielofunkcyjna wykończona skórą ekologiczną
- Tapicerka foteli ze skóry ekologicznej połączonej z materiałem
- System multimedialny z ekranem dotykowym o przekątnej 12,3 cala z menu w języku polskim
- Cyfrowy zestaw wskaźników o przekątnej 12,3 cala
- Obsługa Android Auto i Apple CarPlay
- Tempomat adaptacyjny z funkcją utrzymywania na pasie ruchu (ACC)
- Klimatyzacja manualna
- System bezkluczykowego dostępu i uruchamiania pojazdu
- System zapobiegający blokowaniu kół podczas hamowania (ABS)
- System elektronicznego rozdziału siły hamowania (EBD)
- System wspomagania hamowania awaryjnego (BAS)
- Elektroniczny układ stabilizacji toru jazdy (ESP)
- Elektryczny hamulec postojowy (EPB) z funkcją Auto Hold
- Hamulec pokolizyjny (MCB)
- Poduszki powietrzne kierowcy i pasażera z przodu
- Boczne poduszki powietrzne foteli przednich
- Centralna poduszka powietrzna z przodu
- Boczne kurtynowe poduszki powietrzne z przodu i z tyłu
- Asystent jazdy w korku (TJA)
- Przednie i tylne czujniki parkowania
- Kamera cofania
Części istnieją, ale czasami trzeba trochę poczekać
Jeśli kojarzysz rozbitą Omodę 5 z TVN Turbo, to właśnie ja odbierałem ten samochód i dostarczałem go na plan zdjęciowy. Po zderzeniu ze Skodą na torze postanowiliśmy wykorzystać sytuację i sprawdzić coś, o czym mówi się najczęściej w kontekście chińskich aut, czyli faktyczną dostępność części zamiennych.
Choć na początku pojawiły się pewne problemy, ostatecznie udało się sprowadzić wszystkie potrzebne elementy w około miesiąc. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie była to do końca standardowa sytuacja. Mówimy w końcu o dość głośnym projekcie, o którym importer mógł wiedzieć. Dlatego warto brać poprawkę na to, że w przypadku kolizji przeciętnego kierowcy czas oczekiwania na niektóre części nadal może wynosić od 3 do nawet 6 miesięcy.

Najważniejsze jest jednak to, że wszystkie potrzebne elementy faktycznie udało się zdobyć. A przypomnijmy, że zakres uszkodzeń był na tyle duży, iż koszt naprawy przekroczył wartość samochodu. To z kolei jest już całkiem dobry sygnał. Gdyby problem z dostępnością części był naprawdę poważny, przy tak rozległej naprawie wyszłoby to bardzo szybko.
Warto też pamiętać, że Omoda nie stoi w miejscu. Marka stale rozwija swoją sieć sprzedaży i zaplecze serwisowe, dlatego za rok czy dwa sytuacja z dostępnością części może wyglądać znacznie lepiej niż obecnie.
Źródło: motofilm.pl



