Chińskie marki, które sprzedają raczej kilkaset niż kilkanaście tysięcy samochodów rocznie, jak MG czy Omoda, poczuły presję. Obniżają ceny swoich samochodów, żeby stać się jeszcze bardziej konkurencyjnymi.
Tego SUV-a miałem okazję testować w marcu. Wówczas zwróciłem uwagę na to, że jest wystarczająco dynamiczny i jeśli kierowca tego chce, może być również tani w eksploatacji. Dzisiaj dostępny jest praktycznie za bezkonkurencyjne pieniądze w swojej klasie, choć trzeba liczyć się z jednym ryzykiem.
Zobacz również
SUV SWM potaniał do 99 900 zł. Tak wyglądają oficjalne oferty dealerów
Wchodząc na stronę internetową marki SWM, nie warto sugerować się zamieszczonym tam cennikiem. Patrząc na to, co można ugrać u dealerów, jest on już praktycznie nieaktualny. Model kosztujący wcześniej 114 900 zł realnie da się dziś kupić za 99 900 zł i to uwaga, z rocznika 2026.
To bardzo dobrze wyposażony SUV, który wyróżnia się przede wszystkim dość sporym bagażnikiem. Niektóre niezależne pomiary wskazują nawet na 570 litrów pojemności, choć oficjalne dane mówią o 440 litrach. Najlepiej ocenić to samemu na żywo, bo moim zdaniem rzeczywiście bliżej tutaj tej pierwszej wartości. Skąd taka rozbieżność? Wynika ona przede wszystkim ze sposobu pomiaru według normy VDA. Producenci wykorzystują specjalne prostopadłościany o określonych wymiarach i układają je w bagażniku, sprawdzając, ile dokładnie się zmieści. Inna sprawa, że G01 Pro mierzy aż 4670 mm długości. To sporo więcej choćby od Volkswagena Tiguana, który ma 4539 mm.

Co ciekawe, choć SWM jest produkowany w Chinach, sama marka ma włoskie korzenie. Kiedyś zajmowała się produkcją motocykli, a później została przejęta przez Azjatów.
SWM G01 Pro dostępny jest tylko w jednej bogatej wersji wyposażenia
Jak na Chińczyków przystało, dają dużo już w podstawie. W przypadku SWM nie ma nawet dwóch wersji wyposażenia. Jest jedna, a jedyną opcją dodatkową pozostaje instalacja LPG. Oto wybrane elementy wyposażenia:
- ABS, EBD, ESC, TCS, HBA, HHC
- Poduszki powietrzne
- Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- Kamera 360 stopni
- Monitorowanie martwego pola
- System ostrzegania przed kolizją
- Asystent pasa ruchu
- Tempomat
- System monitorowania ciśnienia w oponach
- Reflektory LED z automatycznym włączaniem
- Podgrzewane i elektrycznie składane lusterka
- Ekran multimedialny 14,6 cala
- Apple CarPlay i Android Auto
- Bluetooth i GPS
- Ładowarka bezprzewodowa
- System audio z 9 głośnikami i subwooferem
- Cyfrowy zestaw wskaźników 8,8 cala
- Podgrzewana kierownica
- Ambientowe oświetlenie wnętrza z 64 kolorami
- Dach panoramiczny
- Automatyczna klimatyzacja
- Elektryczna regulacja fotela kierowcy
- Podgrzewane fotele z przodu i z tyłu
- Wentylowane fotele przednie
- Bezkluczykowy dostęp
- Elektryczna klapa bagażnika
W środku dominuje wielki tablet i wygląda to trochę jak w samochodach Chery. Jakość materiałów jest akceptowalna, zwłaszcza jak za tę cenę. We wcześniejszym teście zwróciłem też uwagę, że w przeciwieństwie do większości chińskich propozycji audio w SWM gra bardziej „po europejsku”. Chodzi przede wszystkim o odpowiedni bas i fakt, że muzyki przyjemnie słucha się nawet przy mocno podkręconej głośności.

Jadąc spokojnie można zejść ze spalaniem poniżej 7 litrów (według wskazań komputera)
Jeśli chodzi o to, co pracuje pod maską, jest to silnik 1.5 l o mocy 177 KM. Rozpędza ten model do setki w około 9,5 sekundy i samo auto prowadzi się poprawnie nawet przy prędkościach autostradowych.
To, co mnie zaskoczyło, to wskazania komputera pokładowego podczas spokojnej jazdy. Udało mi się osiągnąć spalanie na poziomie 6,8 l na 100 km, choć w katalogach producent podaje 8,5 l. Mam jednak pewne wątpliwości, czy w praktyce rzeczywiście wygląda to aż tak dobrze. Zwłaszcza że podobne deklaracje już wcześniej weryfikowano choćby na przykładzie modeli Forthinga i różnice względem rzeczywistości potrafiły być naprawdę spore. Tak czy inaczej, zawsze pozostaje możliwość montażu instalacji gazowej za około 5 tys. zł i wtedy koszty jazdy robią się znacznie niższe.

99 900 zł to już taka kwota, przy której człowiek naprawdę zaczyna się zastanawiać. Zanim jednak ktoś podejmie ostateczną decyzję, zdecydowanie powinien przejechać się tym autem podczas jazdy testowej. I to nie takiej trwającej 20 minut wokół salonu, tylko najlepiej 2-3 godziny w normalnych warunkach. Samochód ma bowiem kilka wad. Najbardziej rzucają się w oczy słabo działające systemy wspierające kierowcę, które momentami sprawiają wrażenie, jakby działały trochę przypadkowo. Mimo tego całość potrafi jednak pozytywnie zaskoczyć.

Warto też pamiętać, że znacznie popularniejsza i po prostu pewniejsza Omoda 5 nie jest już dziś dużo droższa. Po ostatnich przecenach nowy model po liftingu kosztuje około 107 tys. zł. I szczerze mówiąc, to zdecydowanie bezpieczniejszy wybór pod względem późniejszej wartości auta. Omoda sprzedaje się bowiem na tyle dobrze, że praktycznie można być spokojnym o jej przyszłość na rynku. Natomiast jak będzie wyglądała sytuacja marki SWM za kilka lat, tego dziś nie jest w stanie przewidzieć praktycznie nikt.
Źródło: motofilm.pl






