Źle zaczął się rok 2026 dla koreańskiej marki. W styczniu sprzedaż spadła o ponad 60%, co dało im wiele do myślenia. Już w kolejnych miesiącach zaczęli obniżać ceny praktycznie wszystkich modeli, a teraz, przed wakacjami, proponują SUV-a z 466-litrowym bagażnikiem za 89 900 zł. Dokładnie z taką ofertą wychodzi jeden z dealerów na egzemplarz wyprodukowany w 2025 roku.
Kona to znany model Hyundaia, który niektórych może mylić. W jaki sposób? Zarówno nowa, jak i poprzednia generacja wyglądają bardzo świeżo, a różnią się diametralnie. Nowa oferuje przede wszystkim znacznie więcej przestrzeni w środku, nadając się do roli samochodu rodzinnego. O poprzedniej nie można było powiedzieć tego samego (oferuje 361 litrów bagażnika).
Zobacz również
Sama cena brzmi atrakcyjnie. Pytanie jednak, co idzie z nią w parze? Na pewno niektórzy będą doszukiwać się tutaj braków w wyposażeniu. Ale w tym przypadku nie ma mowy o rozczarowaniu.

W podstawowej wersji jest to, co potrzebne. Z LED-ami i kamerą cofania na czele
Hyundai oferuje Konę nowej generacji w czterech wersjach wyposażenia: Smart, Executive, Platinum oraz N Line. Ta oferowana najtaniej to właśnie Smart, ale posiada sensowny zestaw wyposażenia. Jest to efektem tego, że auto powstawało już w czasie, gdy chińscy producenci mocno wchodzili do Europy i Koreańczycy musieli zaoferować więcej. Oto najważniejsze elementy wyposażenia standardowego:
- Reflektory LED MFR
- Felgi aluminiowe 16 cali
- System multimedialny z 12,3-calowym ekranem dotykowym, cyfrowym radiem DAB, nawigacją z usługami Hyundai LIVE i systemem Bluelink oraz łącznością Android Auto i Apple CarPlay
- Tapicerka materiałowa
- Klimatyzacja manualna
- Cyfrowe zegary z 4,2-calowym wyświetlaczem
- Przednie i tylne czujniki parkowania
- Kamera cofania
- Fotel kierowcy z regulacją wysokości
- Asystent unikania kolizji czołowych FCA 1.5 z wykrywaniem pieszych i rowerzystów
- System podążania na pasie ruchu LFA
- Szyby sterowane elektrycznie z funkcją Auto Down i funkcją Safety
Dokładnie za taką konfigurację jeszcze w 2025 roku trzeba było katalogowo zapłacić 118 400 zł. Oczywiście przed rabatami, bo na przykład w październiku można było liczyć na cenę około 97 tys. zł. Dzisiejsze 89 900 zł jest najniższą ceną w historii dla tego modelu.

Sercem Kony jest bardzo ekonomiczny silnik, który spełnia rygorystyczne normy emisji spalin
Jeśli zajrzymy pod maskę, znajdziemy tu silnik o pojemności 1.0 l z turbodoładowaniem połączony z 6-biegową skrzynią manualną. Generuje 100 KM oraz 200 Nm maksymalnego momentu obrotowego i pozwala na przyspieszenie do 100 km/h w 13,3 sekundy oraz osiągnięcie prędkości maksymalnej 169 km/h.
Znacznie ważniejsze są jednak kwestie ekonomiczne. Pod tym względem Kona wypada bardzo dobrze. Średnie zużycie paliwa według producenta wynosi 5,7 l na 100 km, a emisja CO2 może spaść do 129 g/km. Auto spełnia normę Euro 6e, więc nie trzeba martwić się o strefy czystego transportu w różnych krajach.

Jest jednak coś jeszcze, co odróżnia Konę od innych tanich propozycji, zwłaszcza z Chin. Pomimo niewielkiej pojemności silnika ładowność wynosi aż 565 kg. To wynik lepszy niż w wielu większych SUV-ach oferowanych przez chińskie marki (np. Chery Tiggo 7). W praktyce oznacza to, że ten model jest nie tylko tani w zakupie, ale też zwyczajnie funkcjonalny.
Źródło: motofilm.pl






