Ten duży SUV za 125 tys. zł zaskakuje w realu. W salonie widać, dlaczego Kodiaq i Tayron mają problem

Choć europejskie marki mają alternatywy dla SUV-ów z najpopularniejszego segmentu C i to w zbliżonych cenach, to na razie nie są w stanie odpowiedzieć równie mocną ofertą w przypadku 7-osobowych modeli dla rodzin.

Jeśli ktoś bacznie obserwuje polski rynek, doskonale wie, że w klasie Omody 5 czy MG ZS producenci ze starego kontynentu mają bardzo dobrze wycenione alternatywy w postaci nowego Volkswagena T-Roca czy Volkswagena Taigo za 72 tys. zł z automatem.

Nadal jednak żaden europejski model nie zagraża 7-osobowemu Chery Tiggo 8. Nawet w bazowej wersji samochód ten zaskakuje jakością zastosowanych materiałów i poziomem wyposażenia. Nie obejmuje skórzanych foteli, ale ma praktycznie wszystko, czego potrzebuje nawet wymagająca rodzina. Wystarczy wizyta w salonie, żeby to dostrzec.

Kodiaq i Tayron mierzą się z bardzo trudnym rywalem, z którym na razie nie są w stanie rywalizować

Volkswagen w ostatnich tygodniach obniża ceny wszystkich modeli, od elektryków przez Golfa GTI po Passata. U Czechów również widać ruchy na plus, choć trzeba przyznać, że mniej efektowne.

Jednak zarówno Tayron, jak i Kodiaq nadal są zbyt drogimi propozycjami w stosunku do ich bezpośredniego chińskiego rywala w postaci Tiggo 8. Najtańszy Kodiaq to dziś wydatek rzędu 166 250 zł, a Tayron 166 290 zł, przy czym mówimy o kompletnie podstawowych wersjach z dużą ilością średniej jakości plastików w środku.

A jak finansowo wypada Chery Tiggo 8? W salonach całej Polski stoją egzemplarze dostępne od ręki w cenach od 124 900 zł. To ogromna różnica, która przez kilka tygodni była jeszcze większa, gdy taki Volkswagen kosztował 186 290 zł.

Niemców w przypadku tego segmentu można byłoby jednak zrozumieć, gdyby Tiggo 8 nie było tzw. „godnym konkurentem”, czyli np. chińczykiem marki nieznanej albo takim, w którym zastosowane materiały emanowałyby zapachem typowym dla tanich produktów. Tiggo 8 nie dość, że pochodzi od giganta, który ma pod sobą Jaecoo i Omodę, to jeszcze dosłownie zaskakuje tym, co oferuje.

Chery Tiggo 8 - tylne siedzenia, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 8 – tylne siedzenia, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Nawet bazowa wersja robi pozytywne wrażenie

Będąc ostatnio w salonie i dotykając, oglądając Tiggo 8 tu i ówdzie, byłem dosłownie zaskoczony tym, jak dobrą jakością cechuje się ten model w podstawowej wersji Comfort. Po droższej Prestige się tego spodziewałem, bo nią jeździłem, ale Comfortowi, który daje najwięcej paliwa w folderach reklamowych, też niczego nie brakuje. Nie tylko pod względem wykonania, które jest wręcz zaskakująco jakościowe, ale też pod względem wyposażenia. Nawet podstawowa wersja daje m.in.:

  • 7 poduszek powietrznych
  • Systemy bezpieczeństwa ADAS
  • 19-calowe obręcze kół ze stopów lekkich
  • Reflektory LED ze światłami do jazdy dziennej LED
  • Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
  • System kamer 540°
  • Szyby boczne sterowane elektrycznie
  • Lusterka wsteczne podgrzewane i składane elektrycznie
  • Tapicerkę skórzana w kolorze czarnym
  • Fotel kierowcy regulowany elektrycznie
  • System multimedialny z ekranem o przekątnej 15,6 cala
  • System audio z 8 głośnikami
  • Ładowarkę indukcyjną o mocy 50 W
  • Klimatyzację automatyczną, dwustrefową
  • System bezkluczykowy
  • Ambientowe oświetlenie wnętrza

Tiggo 8 zawsze oferuje 7 miejsc oraz 193 l bagażnika, gdy wszystkie są zajęte. Jednak gdy w samochodzie usiądzie maksymalnie 5 osób, pojemność wynosi aż 889 litrów. To wartości niemal identyczne z tymi, które oferują Skoda Kodiaq (910 l) i Volkswagen Tayron (885 l).

Chery Tiggo 8 - przednie siedzenia, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 8 – przednie siedzenia, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Niemcy mają przewagę tylko w kwestii silnika

Najmniejszą jednostką montowaną w Tayronie czy Kodiaqu jest motor 1,5 l TSI o mocy 150 KM, który zużywa średnio 6,1 l paliwa na 100 km. W Chery Tiggo 8 podstawą jest silnik 1,6 l o mocy 147 KM. Z punktu widzenia kupującego to właśnie jego największa bolączka, która każe się zastanowić nad chińskim modelem. I wcale nie chodzi o osiągi czy kulturę pracy, bo te są bardzo zbliżone.

Chiński motor zużywa więcej paliwa w cyklu mieszanym, bo 7,8 l na 100 km. Z drugiej strony można to wytłumaczyć choćby wyższym prześwitem Tiggo 8, bo o ile Tayron ma 190 mm, a Kodiaq 197 mm, to Tiggo 8 aż 224 mm. A to siłą rzeczy powoduje wyższy opór powietrza i w rezultacie większe zużycie paliwa.

Chery Tiggo 8 - wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 8 – wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Jakby nie patrzeć, przy różnicy w cenie przekraczającej 41 tys. zł i biorąc pod uwagę wszystko, co oferuje Tiggo 8, a czego konkurencji brakuje, dodatkowe 2 litry zużycia paliwa raczej nie będą dla większości kupujących decydującym czynnikiem. Nic dziwnego, że na drogach przybywa samochodów tej chińskiej marki. Jeśli Volkswagen w tym segmencie nie poczyni bardziej zdecydowanych kroków, może po prostu zacząć przegrywać. Przykład Volkswagena ID.7, którego cena spadła do poziomu najtańszej Tesli Model 3, pokazuje, że mogą sobie pozwolić na wiele.

Chery Tiggo 8 - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 8 – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Źródło: motofilm.pl