Jeśli ktoś szuka samochodu przede wszystkim taniego w eksploatacji, który bardzo dobrze trzyma wartość, zdecydowanie powinien udać się do salonu Suzuki na jazdę testową nowym Swiftem.
Japońska marka została z egzemplarzami z 2025 roku, które mocno przeceniono. Zamiast 82 100 zł, wystarczy dziś 69 900 zł brutto, żeby wyjechać takim samochodem z salonu. Jest to zniżka wynosząca 12 200 zł, która wystarczy na 8 lat tankowania, przy założeniu, że litr paliwa kosztuje 6,20 zł, a kierowca miesięcznie przejeżdża 500 km.
Zobacz również
Toyota Corolla 2026 ma nowe, niższe ceny, bo Skoda Octavia depcze jej po piętach
Polacy ruszyli po te 7-osobowe SUV-y. Sprzedaż idzie w setki, bo Chery przekonuje wykończeniem i spasowaniem
Polacy zamawiają go w ciemno, choć znają tylko orientacyjną cenę. Na żywo Jaecoo 8 jest jeszcze masywniejszy niż na zdjęciachSekret tej propozycji polega na bardzo niskim zużyciu paliwa. Nie robiąc nawet nic, każdy jest w stanie osiągnąć wynik spalania na poziomie 3,8 l na 100 km. Jeśli się trochę postarać, spalanie może spaść nawet do okolic 3,0-3,2 l paliwa. A co oferuje poza tym?
Nowe Suzuki Swift to mistrz oszczędności, ale i samochód dający wiele radości z prowadzenia
Ktoś może mieć wątpliwości co do tego, jakim cudem Swift tak mało pali. Ale kluczem jest niska masa własna. Swift waży zaledwie 919 kg, a dla porównania Toyota Yaris Cross około 1200 kg. Niska masa oznacza, że silnik mniej męczy się przy przyspieszaniu. Dochodzi też technologia hybrydowa, którą w tej jednostce zastosowano.

Jest to dokładnie motor 1.2 l z miękką hybrydą wykorzystującą 12-woltową instalację elektryczną. Generuje on moc 83 KM i 112 Nm maksymalnego momentu obrotowego. I choć na pierwszy rzut oka wygląda to słabo, to w praktyce jest lepiej, niż można by się spodziewać. Zwróciłem na to uwagę podczas mojej wyprawy tym samochodem z Warszawy do Trójmiasta. Jest to na tyle wystarczająca moc, że Suzuki nawet nie przewidziało innej opcji. Nie można kupić nic mocniejszego.
Samo prowadzenie też jest nadzwyczaj przyjemne. Niska masa w połączeniu z zaskakująco precyzyjnym układem kierowniczym powoduje, że nawet w zakrętach przy wyższych prędkościach auto prowadzi się bardzo pewnie. To też zasługa odpowiednio zestrojonego zawieszenia, które twarde bywa tylko na dużych nierównościach.

Niektórzy mogą narzekać na manualną skrzynię biegów w tej ofercie. Ale prawdę mówiąc, nie chciałbym tutaj CVT nawet za małą dopłatą (aktualnie 9 tys. zł). Skrzynia pięciobiegowa działa tutaj tak dobrze, że nawet przez chwilę nie brakowało mi automatu. A gdy się nim przejechałem, tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu.
A gdzie są wady? Jak każdy samochód, również Suzuki Swift je posiada
Nie jest to oczywiście auto idealne. Przede wszystkim pojemność bagażnika wynosi zaledwie 265 litrów, więc przy dalszych wyjazdach trzeba dobrze zaplanować pakowanie i rozsądnie wykorzystać dostępną przestrzeń.
Sam bagażnik to jednak nic w porównaniu do systemu ISA. Ten można wyłączyć tylko na postoju, a jak o tym zapomnimy, to irytuje kierowcę głośnym dźwiękiem, gdy ten przekroczy prędkość. I nie chodzi tutaj o sytuacje, w których faktycznie ktoś przekracza prędkość, ale sam system często się myli i niesłusznie karze kierowcę.
Niektórzy mogą też zdziwić się, że na zegarach pozostały „patyczki” do obsługi komputera pokładowego. To rozwiązanie ma już kilkadziesiąt lat, ale najwyraźniej Suzuki uznało, że nadal jest najlepsze.

Wyposażenie nawet w podstawowej wersji Premium jest wystarczające
Suzuki podzieliło gamę Swifta na trzy wersje wyposażenia: Premium, Premium Plus oraz Elegance. Nie widzę sensu dopłacania do lepszych wersji, bo Premium ma wszystko, co potrzebne. Oto wybrane elementy wyposażenia standardowego:
- reflektory LED
- klimatyzacja manualna
- kamera cofania
- czujniki parkowania tylne
- system multimedialny z ekranem 9 cali i nawigacją
- Apple CarPlay i Android Auto
- tempomat adaptacyjny
- system bezkluczykowego dostępu
- elektrycznie sterowane szyby przód i tył
- elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka
- system monitorowania martwego pola
- asystent pasa ruchu
- rozpoznawanie znaków drogowych
- automatyczne światła drogowe
- system Start Stop
- Bluetooth z zestawem głośnomówiącym
- złącza USB i 12V
- dzielone oparcie tylnej kanapy 60:40
- spoiler dachowy
- felgi stalowe 15 cali z kołpakami
- podgrzewana tylna szyba
- ISOFIX
- system kontroli ciśnienia w oponach
- system stabilizacji toru jazdy ESP
- poduszki czołowe, boczne i kurtynowe
- system hamowania awaryjnego Dual Sensor Brake Support II
- Hill Hold Control
- alarm fabryczny
Swift praktycznie nie traci na wartości
Z ciekawości przejrzałem również rynek wtórny. Okazuje się, że używanego Swifta z rocznika 2024 i przebiegiem prawie 40 tys. km najtaniej ktoś chce sprzedać za… 55 tys. zł. A to zaledwie o niecałe 15 tys. zł mniej niż trzeba zostawić u dealera na nowe auto.

Suzuki zawsze jednak słynęło z tego, że jest jedną z najwolniej tracących na wartości marek. Ma swoich oddanych klientów, którzy doceniają jej modele przede wszystkim za bezawaryjność. Choć można im zarzucić prostą technologię pokładową czy materiały, które odstają od konkurencji, to trudno odmówić im jednego – są bardzo trwałe i rzadko się psują. Do tego mamy do czynienia z japońską marką, co dla wielu osób jest ważnym argumentem przy wyborze auta. To samochód, który kupuje się na lata, bez obaw o późniejszą odsprzedaż i dużą utratę wartości. Klient znajdzie się zawsze.
Źródło: motofilm.pl



