Polacy zamawiają go w ciemno, choć znają tylko orientacyjną cenę. Na żywo Jaecoo 8 jest jeszcze masywniejszy niż na zdjęciach

Odbierając testowe Jaecoo E5, na parkingu pod salonem Jaecoo od razu rzucił mi się w oczy ich nowy, duży SUV. Już teraz wiadomo, że konkurencja będzie miała z nim problem.

Do najpotężniejszych SUV-ów w gamie marek Chery po Omodzie 9 i Chery Tiggo 9 wkrótce dołączy Jaecoo 8. Choć z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie od nich droższy, to wielu polskich klientów już zapisało się na listę oczekujących. Czym Jaecoo ich przekonuje?

Sama marka zdążyła się już na dobre rozgościć w Polsce. Choć prowadzi sprzedaż od końcówki 2024 roku, to wygląda na jedną z tych chińskich marek, które zostaną nad Wisłą, gdy inne zaczną się wycofywać. Nie może być inaczej przy marce, która tylko w grudniu 2025 roku sprzedała 1848 samochodów, mając w ofercie właściwie jeden model i jeden wchodzący – to wynik więcej niż imponujący. Polacy, wybierając Jaecoo spośród chińskich marek, czują się więc bezpiecznie. A przy okazji wiedzą, czego się spodziewać, bo obcowali ze świetnie wykonanym Jaecoo 7.

Jaecoo 8 na żywo robi duże wrażenie. To większy SUV, niż może się wydawać

Jaecoo 8 od razu rzuca się w oczy. Zdjęcia tego tak nie oddają, ale w rzeczywistości to bardzo masywny SUV z napompowanym przodem. I na papierze też takie jest, bo 4820 mm długości, 1930 mm szerokości i 1710 mm wysokości to wartości sporo większe niż w przypadku Omody 9 (4775 mm) czy Chery Tiggo 9 (4810 mm).

Jaecoo 7 dało się poznać jako bardzo dobrze poskładany samochód. W kabinie, niezależnie od wersji, większość materiałów jest miękka i przyjemna w dotyku, a wyposażenie bardzo bogate. Po Jaecoo 8 każdy spodziewa się poziomu wyżej i ten model ma te oczekiwania spełnić.

Jaecoo 8 - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Jaecoo 8 – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Mimo że od wielu miesięcy się o nim mówi, na drogach wciąż go nie widać. Powód jest prosty. Polski importer chciał dopracować go w szczegółach. Pierwsze egzemplarze zaczynają jednak już trafiać do salonów, dzięki czemu klienci mają wreszcie okazję zobaczyć go na żywo. Co będzie oferował i ile może kosztować?

Jaecoo 8 ma dać klientom w standardzie wszystko, co możliwe

Flagowy model Jaecoo zaoferuje więcej miejsca w kabinie niż Chery Tiggo 9 i Omoda 9, a przy tym ma być bardzo bogato wyposażony. Producent określa go jako „samochód klasy premium, zaprojektowany z myślą o najwyższym komforcie, imponujących osiągach i wyrafinowanym charakterze”. W materiałach reklamowych pojawiają się m.in. takie elementy wyposażenia jak:

  • 7-osobowye wnętrze wykończone naturalną skórą
  • wyświetlacz przezierny AR-HUD
  • system audio z 14 głośnikami
  • przednie fotele VIP w standardzie, z masażem, wentylacją i podgrzewaniem

Ale należy się też spodziewać wielu innych udogodnień, takich jak:

  • system kamer 540 stopni
  • całej masy systemów asystujących i bezpieczeństwa
  • reflektorów LED
  • dachu panoramicznego
  • wentylowanych i podgrzewanych foteli na tylnych siedzeniach
  • współpracy z Apple CarPlay i Android Auto

Dostępna ma być tylko jedna, maksymalnie wyposażona wersja, która zostanie wyceniona na… no właśnie. Pierwsze spekulacje mówiły o cenie około 220 tys. zł, ale ostatnio coraz częściej słychać o kwotach 239 900 zł lub 249 900 zł. Ja obstawiałbym tę pierwszą wersję, chociażby dlatego, że Jaecoo 8 dysponuje słabszym napędem niż Omoda 9, która ma 537 KM.

Jaecoo 8 - wnętrze, fot. Jaecoo
Jaecoo 8 – wnętrze, fot. Jaecoo

Pod maskę Jaecoo 8 trafi oszczędny napęd hybrydowy typu plug-in z Chery Tiggo 9

Argumenty o 20 tys. zł wyższej cenie Jaecoo 8 w porównaniu do Omoda 9 opierają się na tezie, że większe auto musi więcej kosztować. Tymczasem Chery Tiggo 9 jest do nabycia już za 209 900 zł, a Jaecoo 8 ma jego napęd. A przypomnijmy, generuje on 428 KM z silnika spalinowego 1.5 l połączonego z dwiema jednostkami elektrycznymi. To o blisko 100 KM mniej na papierze niż w przypadku Omody.

Osiągi mają prezentować się następująco: 5,8 sekundy do setki i prędkość maksymalna 180 km/h. Na prądzie auto ma być zdolne do przejechania około 134 km, a łącznie nawet ponad 1000 km.

Jaecoo 8 - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Jaecoo 8 – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Jaecoo 8 w materiałach prasowych chwali się zaawansowanym napędem na cztery koła, ale wiele będzie zależało od tego, jak rozwiązano go w praktyce. Jeśli jego działanie będzie zbliżone do tego, co znamy z Omody 9, to w trudniejszym terenie nie należy oczekiwać szczególnie wysokiej skuteczności. Zwłaszcza gdy zestawimy go z konstrukcjami takimi jak Mitsubishi Outlander, których producenci od lat mają duże doświadczenie w jeździe poza asfaltem. Warto jednak zaznaczyć, że sam Outlander wypada gorzej od Omoda 9 pod niemal każdym względem, choć w terenie jest znacznie lepszy.

Tak czy inaczej, zapowiada się bardzo wygodny i przestronny SUV. Jeśli ktoś szuka spokojnego auta do pokonywania tysięcy kilometrów bez wydawania fortuny, to może być strzał w dziesiątkę. Tym bardziej, że jeśli szukać konkurenta o podobnej mocy i wyposażeniu, najbliżej mu do Volvo XC90, które kosztuje katalogowo… 389 900 zł. Nawet jeśli Jaecoo 8 faktycznie będzie kosztować około 250 tys. zł, to i tak wygląda to bardzo atrakcyjnie.

Jaecoo 8 - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Jaecoo 8 – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Źródło: motofilm.pl