Po rabacie 3400 zł kosztuje tyle co Skoda Kamiq 1.0 TSI, a oferuje hybrydę z 1.5 oraz lepiej wykończone wnętrze

Mały SUV Chery zaczyna tanieć. Jeszcze w lutym, ze względu na duże zainteresowanie, nie było mowy o rabatach. Dziś pojawiają się pierwsze kilkutysięczne obniżki.

Rynek kompaktowych SUV-ów za około 90 tys. zł jest na tyle rozbudowany, że łatwo pogubić się w tym, którego kupić. Wielu klientów wybiera np. Skodę Kamiq z silnikiem 1.0 TSI i DSG, która po ostatnich obniżkach potaniała do 92 100 zł. Warto wiedzieć, że za niemal identyczne pieniądze można wyjechać z salonu alternatywą o podobnych rozmiarach, większym bagażniku i znacznie większym silnikiem 1.5 l z hybrydą.

Jest to efektem ostatnich obniżek. Pierwsza fala dużego zainteresowania, gdy zakup tego auta „od ręki” był praktycznie niemożliwy, najwyraźniej minęła. Dealerzy zaczynają przeceniać Chery Tiggo 4. Na początek o 3400 zł, ale to wystarczyło, aby cenowo zrównać ten model z czeskim rywalem.

Chery Tiggo 4 tanieje. Od listopada nie było o czym rozmawiać

Model dostępny mniej więcej od listopada zeszłego roku od początku sprzedawał się jak ciepłe bułeczki. Klienci za regularną cenę kupowali nawet egzemplarze, które musiały odegrać rolę pojazdów ekspozycyjnych w salonach. Trudno się dziwić, bo kwota 95 900 zł skutecznie przyciągała zainteresowanie.

Dziś identyczny egzemplarz można nabyć za 92 490 zł. To o 390 zł więcej w porównaniu do Kamiqa 1.0 TSI z DSG, a jednocześnie auto oferuje nie tylko o pół litra większy silnik w układzie hybrydowym. Dochodzi wyraźnie lepsze wykończenie, z większą dbałością o detale i materiały, które nawet w wersji Essential pozytywnie zaskakują jakością.

Chery Tiggo 4 - wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 4 – wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Tiggo 4 w bazowej wersji od lepszej, poza fotelami, trudno odróżnić

Chery oferuje Tiggo 4 w dwóch wersjach wyposażenia: Essential oraz Prestige. Różnice między nimi nie są na pierwszy rzut oka wyraźne i w praktyce najłatwiej rozpoznać je po rodzaju wykończenia foteli. W wersji bazowej nie zastosowano tapicerki skórzanej, jednak ta materiałowa nadal prezentuje się estetycznie i sprawia dobre wrażenie. Co poza tym oferuje? Oto wybrane elementy wyposażenia standardowego:

  • Pakiet 24 systemów ADAS
  • 12,3” ekran systemu multimedialnego
  • Cyfrowy zestaw wskaźników o przekątnej 12,3”
  • Bezprzewodowa obsługa Android Auto i Apple CarPlay
  • Reflektory LED
  • Klimatyzacja automatyczna, dwustrefowa
  • Lusterka boczne sterowane, podgrzewane i składane elektrycznie
  • System bezkluczykowy
  • Kamera cofania
  • Tylne czujniki parkowania
  • 17” obręcze kół ze stopów lekkich

Co istotne, bagażnik w Skodzie Kamiq jest mniejszy. Ma 400 litrów, podczas gdy w Tiggo 4 jest to dokładnie 430 litrów.

Chery Tiggo 4 - bagażnik, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 4 – bagażnik, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Hybryda Chery sprawdza się w mieście. W trasach jest gorzej

Jeśli chodzi o aspekty mechaniczne, pod maską Chery Tiggo 4 pracuje układ hybrydowy samoładujący oparty na silniku 1.5 l o mocy 163 KM. Silnik jest więc nie tylko większy o pół litra pojemności, ale również sporo mocniejszy. Mówimy o 48 koniach różnicy, które w widoczny sposób przekładają się na osiągi. Tiggo 4 osiąga setkę po 8,9 sekundy, a Kamiq w 10,2 sekundy.

Według danych producentów Chery zużywa średnio 5,3 l paliwa na 100 km w mieście, a Kamiq 5,6 l. Różnica nie jest wielka, za to większa jest w komforcie. Tiggo 4 w mieście porusza się niemal bezszelestnie, ponieważ przez większość czasu korzysta z napędu elektrycznego, który tworzą 204-konny silnik i akumulator o pojemności 1,83 kWh. Kamiq 1.0 TSI znacznie ciszej zachowuje się za to przy prędkościach autostradowych powyżej 130 km/h, ponieważ w Tiggo 4 w takich warunkach większą rolę przejmuje silnik spalinowy.

Zrzut ekranu oferty na Chery Tiggo 4 za 92 tys. zł, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na Chery Tiggo 4 za 92 tys. zł, fot. motofilm.pl

Na koniec warto wspomnieć, że grupa Volkswagen zapowiedziała usunięcie silnika 1.0 TSI z oferty w 2027 roku. To najlepszy dowód na to, że pojemność przy wyborze samochodu nadal ma ogromne znaczenie dla kupującego.

Źródło: motofilm.pl