Nowe Audi A5 za 142 740 zł może przekonać klientów mimo dyskusyjnej jakości wykończenia

Audi A5 cały czas „straszy” ceną katalogową minimum 183 tys. zł. Prawda jest taka, że nie ma ona nic wspólnego z rzeczywistością.

Niemcy od kilku ostatnich miesięcy sukcesywnie obniżają ceny swoich modeli. Robią to na tyle mocno, że w 2025 roku ta marka premium sprzedała więcej samochodów niż mocno popularny w naszym kraju Hyundai.

I wszystko na to wskazuje, że nie zamierzają zwalniać. Obniżki na kluczowe modele sięgają wręcz historycznie niskich poziomów. Audi A5 jest już wyceniane na poziomie chińskiego Jaecoo 7 i to wcale nie w najdroższej wersji hybrydowej typu plug in.

Audi A5 potaniało o ponad 40 tys. zł w wariancie bazowym

Jeszcze w lutym zniżki w wysokości około 40 tys. zł dotyczyły wyłącznie dobrze wyposażonych egzemplarzy, najczęściej w pakiecie S Line, które przeceniano z 210 do 170 tys. zł. Dzisiaj dealerzy podobnie przeceniają nawet bazowy wariant, który katalogowo kosztuje 183 tys. zł.

Na oficjalnej stronie Audi widnieje oferta egzemplarza w cenie specjalnej 142 740 zł. Oznacza to zniżkę wynoszącą dokładnie 40 260 zł. Chodzi o fabrycznie nowy egzemplarz wyprodukowany w 2025 roku. To właściwie poziom coraz popularniejszego w Polsce Jaecoo 7, które w wariancie hybrydowym wyceniono na 139 900 zł.

Audi A5 Base - wnętrze, fot. Audi
Audi A5 Base – wnętrze, fot. Audi

Pytanie, co takie Audi oferuje? Niemal każdy zainteresowany wie już, że pod względem spasowania i jakości materiałów w A5 jest gorzej niż we wcześniej wspomnianym „chińczyku”. Za to pod względem dopracowania systemów czy asystentów bezpieczeństwa, a także ustawień pod „Europejczyka”, nikt nie ma wątpliwości, że jest lepiej. Dlatego przyjrzymy się bliżej tej ofercie.

Audi A5 za 142 740 zł ma elektrycznie otwieraną klapę bagażnika i czujniki parkowania

Audi, będąc marką premium, musi reprezentować jakiś standard. Zwłaszcza w modelu A5, który jest przecież nad A1 i A3. Dlatego bazowy poziom wyposażenia z pewnością okaże się wystarczający dla wielu kierowców. Obejmuje on bowiem między innymi:

  • całą masę systemów bezpieczeństwa i asystujących kierowcę w tym asystent omijania przeszkód i przedni asystent skrętu
  • automatyczną klimatyzację
  • elektrycznie otwieraną pokrywę bagażnika
  • lusterka zewnętrzne elektrycznie regulowane i ogrzewane
  • ładowarkę indukcyjną
  • tylne czujniki parkowania
  • reflektory LED i tylne światła LED
  • szyby z izolacją termiczną
  • podgrzewane przednie siedzenia
  • multifunkcyjną kierownicę

A jak z praktycznością? Limuzyna oferuje bagażnik o pojemności 445 litrów. Z jednej strony nieduży, z drugiej zawsze można złożyć tylne siedzenia uzyskując 1299 litrów. A ten drugi wynik jest nawet lepszy niż we wcześniej wspomnianym Jaecoo 7.

Audi A5 Base - bok, fot. Audi
Audi A5 Base – bok, fot. Audi

Pod maską sprawdzone cztery cylindry, które pozwalają osiągnąć wysoką prędkość maksymalną

Jeśli chodzi o kwestie mechaniczne, pod maską najniższej wersji Audi A5 pracuje znana i stosowana w całej grupie Volkswagena jednostka czterocylindrowa o pojemności 2.0 l. Generuje 150 KM i współpracuje z 7 biegową skrzynią automatyczną, przekazując całą moc na przednie koła.

Przyspieszenie może nie wygląda imponująco, bo 9,8 sekundy do setki to po prostu czas wystarczający, ale za to prędkość maksymalna jest wysoka i wynosi 216 km/h. Praktycznie żaden „chińczyk” takiej nie osiąga, a nawet 537 konna Omoda 9 kończy swój bieg na wartości 187 km/h. Audi A5 w tej konfiguracji silnikowej zużywa też przyzwoite ilości paliwa. Według danych producenta średnio od 6,5 do 7,5 l na 100 km. W trasie można jednak bez problemu zejść do 5,7 l na 100 km.

Zrzut ekranu oferty na Audi A5 za 142 tys. zł, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na Audi A5 za 142 tys. zł, fot. motofilm.pl

Jeśli ktoś zacznie teraz przeglądać opinie w internecie, szybko natknie się na głosy, że „wykończenie A5 to dramat”. Faktem jest, że jest gorzej niż kiedyś. W rzeczywistości jednak nie jest tak źle, a samochód nadrabia w wielu innych obszarach, tam gdzie chińskie auta wciąż mają braki. Dlatego najlepiej samemu to sprawdzić.

Źródło: motofilm.pl