Luksusowy SUV segmentu E potaniał z 329 tys. zł do 245 tys. zł. Ma też wersję hybrydową

Marka Voyah od 2024 roku oferuje w Polsce luksusowego SUV-a o nazwie Free. Właśnie potaniał o 84 tys. zł.

Chińskie nie zawsze oznacza najtańsze. Marka Voyah, gdy wchodziła na polski rynek na początku 2024 roku, zaproponowała klientom SUV-a za 329 tys. zł brutto. To spora kwota, na której wygospodarowanie niewielu klientów może sobie pozwolić.

Dzisiaj jednak jest już znacznie taniej. Po dwóch latach od debiutu Chińczycy proponują rabat, który obniża cenę zakupu do 245 tys. zł brutto, czyli 199 tys. zł netto. To już poziom bardzo bliski tego, ile trzeba zapłacić za Omodę 9, Chery Tiggo 9 czy Jaecoo 8. Tutaj dostajemy jednak SUV-a o znacznie lepszych osiągach.

Voyah Free to wielki SUV segmentu E. Rywal takich aut jak Audi Q8 e-tron czy Mercedes EQE SUV

Zdjęcia mogą tego nie oddawać, ale Voyah Free to spory samochód. Mierzy dokładnie 4905 mm długości i ma rozstaw osi wynoszący aż 2960 mm. Po co? A no po to, żeby pasażerowie na tylnej kanapie nie narzekali na przestrzeń. Tej jest mnóstwo, dla osób o każdym wzroście. Żeby lepiej sobie wyobrazić, jak duży w tym aucie jest rozstaw osi, przypomnijmy, że ten w Skodzie Kodiaq ma 2791 mm.

Voyah Free na polskim rynku rywalizuje m.in. z Audi Q8 e-tron oraz Mercedesem EQE SUV. Rozważyć mogą go też zainteresowani BMW iX czy Teslą Model X. Od każdego z nich jest teraz sporo tańszy, przy czym w standardzie ma praktycznie wszystko.

Voyah Free - wnętrze, fot. Voyah
Voyah Free – wnętrze, fot. Voyah

Wyposażenie obejmuje m.in. masaże w fotelach i system noktowizji

Chińczycy uwielbiają w markach premium dawać wszystko w standardzie. Voyah Free nie jest tutaj wyjątkiem, dzięki czemu kierowca oraz pasażerowie mają do dyspozycji m.in.:

  • Zawieszenie pneumatyczne z regulacją prześwitu
  • Aktywny tempomat
  • System martwego pola
  • Nawigacja
  • Bezprzewodowa integracja CarPlay oraz Android Auto
  • Podgrzewane fotele z przodu
  • Wentylowane fotele z przodu
  • Fotele z masażem z przodu
  • System aromatyzacji powietrza
  • System kamer 360
  • Koła 20 cali
  • Dostęp keyless z funkcją zbliżeniowego otwierania i zamykania
  • Nagłośnienie Dynaudio
  • Reflektory LED
  • System noktowizji
  • Fotochromatyczny dach panoramiczny
  • Tryby jazdy Comfort, Eco, Performance, Outgoing, Snow oraz Individual
  • Kamery wewnętrzne
  • Elektryczna klapa bagażnika
  • Ogrzewanie i schładzanie postojowe
  • Skórzana tapicerka ekologiczna
  • Ładowarka indukcyjna
  • Elektrycznie regulowane fotele z pamięcią

Co ciekawe, system noktowizyjny w chińskich propozycjach jest rzadkością. W Polsce chyba nie ma drugiego oficjalnego oferowanego SUV-a z tego kraju z noktowizją. A przydaje się on na przykład podczas jazdy nocą czy we mgle.

Voyah Free - wnętrze, fot. Voyah
Voyah Free – wnętrze, fot. Voyah

Dla tych, którzy nie chcą się bawić w elektryki, przewidziano wariant hybrydowy

Nowa oferta dotyczy egzemplarza wyposażonego w napęd elektryczny. Generuje 489 KM oraz 720 Nm maksymalnego momentu obrotowego, które pozwalają mu rozpędzić się do 100 km/h w 4,4 sekundy. Wolniejsza o ponad pół sekundy jest nawet 537-konna Omoda 9.

Dzięki baterii o pojemności 100 kWh model ten może przejechać około 500 km bez ładowania według cyklu WLTP. Jednak tym, którzy wolą mieć pod maską silnik spalinowy, pozostaje wybór wariantu hybrydowego typu plug-in na podstawie silnika benzynowego 1.5 l. Został on wprowadzony niedawno i katalogowo kosztuje 299 tys. zł brutto. Nie jest jeszcze oficjalnie przeceniany, ale istnieje duża szansa, że w salonie uda się uzyskać rabat na poziomie nowej ceny elektryka, czyli okolic 250 tys. zł. I choć zasięg wersji z napędem na tył wynosi 1458 km, to mocy jest znacznie mniej – 200 KM.

Zrzut ekranu oferty na Voyah Free, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na Voyah Free, fot. motofilm.pl

Voyah Free przy tej ofercie jest obecnie jedną z najciekawszych propozycji w segmencie SUV-ów premium. Duży, szybki i świetnie wykończony, ma teraz znacznie większe szanse na zainteresowanie klientów. Co mu może przeszkodzić? Xpeng G9, ale w jego przypadku trzeba myśleć o dołożeniu 50 tys. zł.

Źródło: motofilm.pl