Z czym większości ludzi kojarzy się Opel Frontera? Oczywiście z terenówką z napędem na cztery koła, którą produkowano od 1991 do 2004 roku. Dzisiaj Frontera nie jest już w pełni autem terenowym, ale może pochwalić się na przykład sporym prześwitem. Realnie wynosi on aż 22 cm, a więc o 2 cm więcej w porównaniu choćby do świetnie sprzedającego się „chińskiego Range Rovera”, czyli Jaecoo 7 Offroad.
Spoglądają na niego przede wszystkim ci, którzy oczekują SUV-a w rozsądnej cenie, który nie pali przesadnie dużo, sporo pomieści i ma automat. I choć jeszcze w grudniu 2025 roku najtańsza Frontera ze 110-konną hybrydą kosztowała 92 600 zł, dzisiaj można wyjechać z salonu mocniejszą wersją, 145-konną, za 87 900 zł. Przyjrzymy się więc jej bliżej.
Zobacz również
Za niecałe 88 tys. zł oferowana jest fabrycznie nowa Frontera z dobrym wyposażeniem
Opel podzielił gamę nowej Frontery na dwie wersje, Edition oraz GS. Oferowana odmiana to właśnie ta pierwsza i posiada wiele elementów ułatwiających codzienne użytkowanie oraz podnoszących poziom bezpieczeństwa. Są to między innymi:
- Układ ABS oraz stabilizacji toru jazdy ESP ze wspomaganiem ruszania na pochyłościach HSA
- System ostrzegania przed kolizją i automatycznego hamowania przy niskich prędkościach
- Układ ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu
- System wykrywania zmęczenia kierowcy
- System rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości
- Tempomat z ogranicznikiem prędkości
- Hamulec postojowy sterowany elektrycznie
- Czujniki parkowania z tyłu
- Stacja dokująca do smartfona z łącznością przez Bluetooth, ze złączem USB-C i 2 głośnikami
- 10-calowy wyświetlacz graficzny wskaźników kierowcy
- System OpelConnect
- Klimatyzacja sterowana manualnie
- Elektrycznie sterowane szyby przednie i tylne
- Lusterko wewnętrzne z funkcją przyciemniania
- Konsola centralna standardowa, bez podłokietnika
- Uchwyt FlexStrap do utrzymania telefonu lub tabletu w konsoli środkowej
- Reflektory przednie Intelli-LED
- Elektrycznie sterowane lusterka zewnętrzne
- Obudowa lusterek zewnętrznych w kolorze czarnym
- Ozdobne nakładki dolne zderzaków w kolorze czarnym
Frontera pomieści 460 litrów bagażu i tak naprawdę jedynym elementem, który można uznać za ograniczenie, jest brak relingów dachowych. Te występują dopiero w wyższej specyfikacji GS. Nie można więc zamontować bagażnika dachowego w tradycyjny sposób, ale zawsze można wybrać system montowany poprzecznie.

Pod maską znalazł się silnik stosowany także w innych ważnych nowościach tego segmentu
Jeśli chodzi o napęd, Fronterę napędza silnik 1.2 l z technologią miękkiej hybrydy, który łącznie generuje 145 KM i 230 Nm. Na wstępie warto zaznaczyć, że ta jednostka została w dużej mierze zmieniona względem wcześniejszej wersji PureTech. Producent jest na tyle pewny wprowadzonych modyfikacji, że stosuje ją także w zupełnie nowych modelach, takich jak Jeep Compass czy Citroen C5 Aircross.
Porównując jakość jazdy do benzynowych modeli z Chin, w kabinie jest przede wszystkim znacznie ciszej. Silnik napędza auto sprawnie i pozwala osiągnąć 100 km/h w około 9 sekund. Zużycie paliwa również wypada bardzo dobrze, bo średnio wynosi 5,2 l na 100 km. W trasie można jednak zejść nawet do wartości bliższych 4,5 l na 100 km.
Kluczowe w tej ofercie jest jednak to, że całość współpracuje z 6-biegową skrzynią automatyczną. Pod tym względem to właśnie azjatyckie modele miały dotychczas przewagę. W podobnej cenie można co prawda wyjechać z salonu choćby Seatem Ateca czy MG HS, ale w obu przypadkach mówimy o wersjach z manualną skrzynią biegów. I to właśnie robi tutaj największą różnicę.

Przy tej cenie Frontera stała się praktycznie bezkonkurencyjną propozycją. Na rynku trudno znaleźć podobne auto, które łączy automat, niskie spalanie i taką przestrzeń. Jedyną psychologiczną przeszkodą może być wciąż obecna opinia o tej jednostce, mimo że została znacząco zmieniona w 70%. Na pocieszenie pozostaje fakt, że Opel oferuje 8-letnią gwarancję z limitem do 160 tys. km.

Źródło: motofilm.pl






