Pierwszy kwartał w rankingu rejestracji samochodów w Polsce przyniósł kilka niespodzianek. Jedną z nich jest wyższa sprzedaż Skody Karoq niż Dacii Bigster.
Karoq to konstrukcyjnie niemal 10-letni model, produkowany od 2017 roku, o którym klienci nie zamierzają zapomnieć. Skąd to wynika? Powodów jest kilka, a najważniejsze dotyczą obszarów, w których Dacia czy chińska konkurencja wciąż odstaje. Chodzi o niezawodność i dostęp do części. Karoq przez lata dał się poznać jako przewidywalny SUV, który rzadko się psuje i nawet po większym „dzwonie” dostęp do części zamiennych jest bardzo szybki i w praktyce najczęściej zamyka się w około 24 godziny.
Zobacz również
W przypadku Dacii Bigster sytuacja nie zawsze wygląda tak dobrze. Pojawiają się sygnały od użytkowników o długim oczekiwaniu na niektóre elementy, na przykład na przednią szybę z pakietu zimowego, które potrafi sięgać nawet kilku miesięcy. Zdarzają się też drobniejsze usterki, które nie mają poważnego charakteru, ale potrafią być po prostu uciążliwe w codziennym użytkowaniu.
Producenci z Chin wciąż mają natomiast wyraźne problemy z logistyką i dostępnością części. Ich obecność na polskim rynku jest też na tyle krótka, że nadal trudno rzetelnie ocenić poziom ich długoterminowej bezawaryjności.
Nie bez znaczenia jest też to, że Karoq stał się dziś po prostu bardziej opłacalną propozycją niż kiedyś.

Skodę Karoq można kupić już za około 100 tys. zł
W pierwszym kwartale 2026 roku Skoda znalazła dokładnie 1315 nabywców na swój model. Dla porównania w tym samym okresie Dacia oddała klientom 1290 Bigsterów, choć kosztuje podobnie, a jest większym samochodem.

Kupujących przekonuje m.in. to, że nawet najtańszy Karoq oferuje dziś wyposażenie na wystarczającym poziomie. Przypomnijmy, że dealerzy oferują takie egzemplarze w cenach od 101 700 zł. W skład absolutnie bazowego wyposażenia wchodzą m.in.:
- obręcze stalowe 16”
- dwuramienna kierownica wielofunkcyjna
- reflektory LED Basic
- Light & Rain Assist (czujnik deszczu i zmierzchu)
- czujniki parkowania z tyłu z Manoeuvre Assist
- jednostrefowa klimatyzacja automatyczna
- SmartLink z połączeniem bezprzewodowym
- ogranicznik prędkości
- elektromechaniczny hamulec postojowy z funkcją Auto Hold
- Front Assist, czyli kontrola odstępu z funkcją awaryjnego hamowania
- elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka boczne
- rozpoznawanie znaków drogowych
- Lane Assist
Nie ma już więc takiego biednego zestawu jak jeszcze przed najazdem chińskich marek do Polski. Do tego dochodzi praktyczna linia klasycznego SUV-a, która mocno ułatwia wsiadanie oraz duży bagażnik o pojemności 521 litrów.

Pod względem silników jest rozsądnie. Bazowy mało pali i dużo wytrzymuje
Jeśli chodzi o aspekty mechaniczne, standardowy Karoq chowa pod maską motor 1.0 TSI o mocy 115 KM. To znana i sprawdzona jednostka, która odpowiednio eksploatowana, na przykład poprzez częstsze wymiany oleju niż zaleca producent, spokojnie przejedzie 200–300 tys. km.
Silnik nie jest też ospały. W rzeczywistości taka moc przekłada się na osiągi zbliżone do 147-konnych SUV-ów z Chin. Karoq 1.0 TSI przyspiesza do setki w 10,3 sekundy, podczas gdy takie Jaecoo 7 z silnikiem 1.6 o mocy 147 KM robi to w 10,2 sekundy. Co najlepsze, prędkość maksymalna w Karoqu jest wyższa i wynosi 193 km/h, podczas gdy nawet 537-konna Omoda 9 jest ograniczona do 180 km/h.

Biorąc to wszystko pod uwagę, a także fakt, że w razie kolizji czy poważniejszego wypadku części są dostępne praktycznie od ręki, Karoq pozostaje po prostu sensowną opcją w swoim segmencie. To auto, które nie zaskakuje, ale daje to, czego oczekuje wielu kierowców na co dzień. Dlatego mimo upływu lat wciąż znajduje kolejnych nabywców.
Źródło: motofilm.pl






