Segment terenówek w Polsce cieszy się ogromną popularnością, a zainteresowanie tymi autami wciąż rośnie. Coraz częściej mówi się nawet o powrocie Mitsubishi Pajero na rynek europejski, co dobrze pokazuje skalę tego trendu.
Jetour od początku działalności nad Wisłą postawił na model T2 i szybko okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Mimo najwyższej ceny w gamie to właśnie on cieszy się największym zainteresowaniem. Trudno się temu dziwić, skoro w standardzie oferuje praktycznie wszystko, w tym reflektory LED, wentylowane fotele i dach panoramiczny.
Zobacz również
Jetour T2 kosztuje jak średnio wyposażony Hyundai Tucson Hybrid
Dysponując kwotą około 170 tys. zł na nowy samochód, możliwości jest całkiem sporo. Jedną z nich jest na przykład hybrydowy Hyundai Tucson w średniej wersji Smart. Tak skonfigurowany model Koreańczycy wycenili na dokładnie 178 800 zł.
A co w tej cenie oferują Chińczycy? Jetour, marka znana m.in. z oferowania bardzo długich gwarancji na rynkach Bliskiego Wschodu, weszła do Polski z modelem T2. Zainteresowanie jest tak duże, że na odbiór auta trzeba uzbroić się w cierpliwość. Obecnie mówi się o około 2–3 miesiącach oczekiwania. Niedawno do Polski trafił jednak duży transport obejmujący ponad tysiąc egzemplarzy, więc sytuacja najprawdopodobniej wkrótce się poprawi (bo ktoś zrezygnuje, ktoś nie dostanie leasingu). Niektórzy dealerzy już informują, że mają dostępne samochody „od ręki”.

Jetour T2 przyciąga solidną stylistyką, którą uzupełnia dobrej jakości wykończenie wnętrza. Do tego dochodzi mocny silnik benzynowy, a cena została ustalona na poziomie 174 900 zł. Czy warto się nim zainteresować?
Wygląda jak rasowa terenówka, ale radzi sobie wszędzie
Jetour T2 na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie auta stworzonego wyłącznie do jazdy w terenie. Kanciaste nadwozie i surowy styl mogą sugerować, że asfalt nie jest jego naturalnym środowiskiem. W praktyce jest jednak inaczej i to jedna z większych niespodzianek tego modelu.
Owszem, możliwości terenowe są jak najbardziej realne. Auto może brodzić w wodzie do 70 cm, a prześwit wynosi 22 cm, co pozwala bez stresu zjechać z utwardzonej drogi. Ale nie oznacza to żadnych poważnych kompromisów na co dzień. Przy prędkościach autostradowych T2 pozostaje stabilny, prowadzi się pewnie i nie odbiega od klasycznych SUV-ów. Spokojnie nadaje się na dłuższe trasy i rodzinne wyjazdy.

Zawieszenie zestrojono z naciskiem na komfort. Dobrze radzi sobie z nierównościami i nie męczy pasażerów na progach zwalniających czy gorszych nawierzchniach. Trzeba jednak pamiętać, że w zakrętach nadwozie wyraźnie się przechyla, co jest naturalnym zachowaniem przy tego typu konstrukcjach.
Wnętrze Jetoura T2 oferuje dużo miejsca, ale nie obyło się bez typowego „chińskiego” zapachu
Wnętrze również pozytywnie zaskakuje. Jakość wykonania jest solidna, elementy są dobrze spasowane, a całość sprawia dobre wrażenie. Obsługa odbywa się głównie przez centralny ekran dotykowy i dopóki korzysta się z systemu producenta, wszystko działa sprawnie. Problem pojawia się po podłączeniu Apple CarPlay, ponieważ wtedy dostęp do części funkcji staje się mniej intuicyjny i trzeba kombinować, żeby coś zmienić.
W środku nie brakuje przestrzeni. Zarówno z przodu, jak i na tylnej kanapie miejsca jest pod dostatkiem. Bagażnik o pojemności 580 litrów spokojnie wystarczy na rodzinny wyjazd, a bocznie otwierana (domykana elektrycznie!) klapa dodaje praktyczności i podkreśla użytkowy charakter auta. Fotele w niektórych publikacjach bywają krytykowane, ale przy moim wzroście 182 cm podróżowało mi się na nich wygodnie nawet na dłuższych dystansach. Sama kierownica początkowo wydaje się dziwna, ale szybko okazuje się wygodna i dobrze leży w dłoniach.

Nie wszystko jest jednak idealne. Wnętrze po nagrzaniu przez słońce niestety zdradza charakterystyczny zapach spotykany w części chińskich aut, co może zaskakiwać, zwłaszcza że Jetour należy do koncernu Chery, a w modelach takich marek jak Omoda czy Jaecoo ten problem nie występuje. Warto też uważać przy szybkim wsiadaniu, bo łatwo uderzyć kolanem o wystający fragment deski rozdzielczej i nabić sobie solidnego siniaka (tak jak ja).

Mocny silnik, ale i duże spalanie
Pod maską Jetoura T2 pracuje turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 2.0 litra i mocy 254 KM, współpracujący z automatyczną skrzynią biegów. Ten zestaw zapewnia bardzo dobrą dynamikę. Producent nie podaje w katalogu przyspieszenia do 100 km/h, co może budzić pewien niepokój, ale w praktyce osiągi zdecydowanie nie rozczarowują. Auto sprawnie przyspiesza, nie brakuje mu elastyczności i bez żadnego wysiłku radzi sobie z wyprzedzaniem, zarówno przy niskich, jak i wyższych prędkościach.
Za to praca 7-biegowej przekładni automatycznej wymaga oswojenia. Przy ruszaniu sprawia bowiem wrażenie, jakby sprzęgło było zwalniane zbyt wolno, przez co auto reaguje z lekkim opóźnieniem. Do takiej charakterystyki można się oczywiście przyzwyczaić, zwłaszcza jeśli ktoś miał wcześniej do czynienia ze skrzynią DCT. Naturalnie rodzą się jednak pytania o trwałość, ale to jest temat do oceny dopiero za kilka miesięcy, gdy pierwsze wydane klientom egzemplarze zdążą już trochę pojeździć.

Nie ma też co liczyć na niskie zużycie paliwa. Jetour T2 ma aerodynamikę „kiosku” i po prostu musi swoje wypić. Producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie 11,5 l/100 km. Jest to wynik możliwy do osiągnięcia, ale głównie przy spokojnej jeździe. W praktyce, przy prędkościach autostradowych rzędu 140 km/h, spalanie rośnie do około 13–14 l/100 km, a przy bardziej dynamicznym stylu jazdy może być jeszcze wyższe. Na pocieszenie pozostaje, że T2 można będzie wkrótce wyposażyć w zbiornik LPG.
Jetour T2 ma swoje niedoskonałości, ale trudno go nie polubić
Do listy wad można dorzucić jeszcze systemy wspomagające kierowcę. Adaptacyjny tempomat i asystent pasa ruchu co prawda są na pokładzie, ale w praktyce działają słabo. Trudno na nich polegać, bo zamiast realnie odciążać kierowcę, wymagają jego stałej uwagi. Najlepiej traktować je jak zwykły tempomat i sprowadzić wyłącznie do roli utrzymywania zadanej prędkości, bez liczenia na coś więcej. Z drugiej strony nie pojawia się też irytujące pikaniem po przekroczeniu prędkości, bo system nie odczytuje znaków i nie informuje o jej przekroczeniu. W europejskich propozycjach jest to funkcja, którą i tak większość kierowców od razu wyłącza.
Do niedawna problemem był także brak możliwości montażu haka. Jednak podczas targów w Poznaniu na stoisku Jetoura pojawił się egzemplarz z bagażnikiem rowerowym zamontowanym na haku. Sugeruje to, że ta wstydliwa dla auta tej klasy kwestia została już rozwiązana – choć podobno tylko pod kątem montażu bagażnika rowerowego (przyczepy nie pociągniemy).

Patrząc na całość, Jetour T2 robi robotę. To auto, które na pierwszy rzut oka robi dobre wrażenie i później w dużej mierze to dobre wrażenie utrzymuje. Jest przestronne, wygodne, ma mocny silnik i co ważne, nie boi się zjechać z asfaltu, a nie tylko udaje terenówkę.
Jeśli ktoś szuka czegoś, co się wyróżnia, ma charakter i daje trochę więcej niż typowy SUV, Jetour T2 naprawdę ma sens. Nie jest perfekcyjny, ale ma w sobie to coś, przez co łatwo przymknąć oko na jego słabsze strony.

Źródło: motofilm.pl






