Jego cena spadła do 109 900 zł i zostawił Kię Sportage w tyle. Japoński SUV przekonał „normalnością”, którą docenia się coraz częściej

Najchętniej wybieranym SUV-em w marcu 2026 roku nie była Kia Sportage, nie Hyundai Tucson ani Omoda 5, a Nissan Qashqai.

Gdy mniej więcej od połowy lutego Nissan zaczął poważnie obniżać ceny Qashqaia, chyba nikt nie spodziewał się, że efekt będzie aż tak zadowalający. Najnowsze wyniki rejestracji za marzec 2026 roku nie pozostawiają jednak złudzeń. Qashqai jest aktualnie najpopularniejszym SUV-em w kraju.

Niektórzy mogą się dziwić, jak to możliwe, ale ci, którzy śledzili poczynania dealerów w ostatnich miesiącach, dobrze wiedzą, skąd wzięło się to ogromne zainteresowanie. Powodem są oczywiście obniżki cen, które w przypadku niektórych egzemplarzy spadły naprawdę bardzo nisko, właściwie do poziomu chińskich SUV-ów.

Nissan Qashqai trzecim najpopularniejszym samochodem w Polsce w marcu 2026 roku

Japoński SUV z wynikiem rejestracji na poziomie 1673 aut ustępuje jedynie Toyocie Corolli (2344) i Skodzie Octavii (2339). Zaraz za nim uplasowało się Volvo XC60 (1601 aut) oraz Kia Sportage (1523 aut). Nawet Hyundai Tucson nie zdołał wyprzedzić Qashqaia, mimo że też był oferowany w niezłej cenie. Sprzedaż koreańskiego SUV-a w marcu zamknęła się liczbą 1460 aut.

Skąd wzięła się tak duża popularność Qashqaia? Otóż tak jak informowałem we wpisach od połowy lutego, dealerzy zaczęli przeceniać fajnie wyposażone egzemplarze, nawet do 109 900 zł w przypadku finansowania. To znacznie niższa kwota niż katalogowe 140 400 zł.

Zrzut ekranu oferty na Nissana Qashqaia za 109 900 zł, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na Nissana Qashqaia za 109 900 zł, fot. motofilm.pl

Samo obniżenie nie byłoby jednak aż tak skuteczne, gdyby nie fakt, że jakość materiałów w Nissanie mocno się poprawiła. Nawet po zajęciu miejsca prosto z „chińczyka” nie ma się tutaj wrażenia, że jest gorzej. Duże znaczenie ma też to, że Qashqai pomimo zastosowania szeregu nowych technologii zaskakuje „normalnością”, o której dziennikarze wspominają niemal pod każdym testem. Na czym ona polega? Na przykład na tym, że systemy asystujące można wyłączyć bardzo szybko, a można tego w ogóle nie robić i nie być zirytowanym ich działaniem. Są też liczne fizyczne przyciski, a samo auto jest po prostu przyjemne w prowadzeniu i praktyczne.

Tak wyposażony SUV przekonał Polaków do zakupu

Nissan podzielił gamę Qashqaia na pięć wersji wyposażenia: Accenta, N-Connecta, N-Design, Tekna oraz Tekna+. I choć niecałe 110 tys. zł dotyczy tej pierwszej, to wcale nie mówimy o gołym samochodzie. Zwłaszcza że dealerzy często dorzucali w cenie pakiet zimowy z podgrzewaną kierownicą i fotelami. Oto więc, na co klienci mogą liczyć w absolutnej podstawie:

  • Liczne systemy bezpieczeństwa i asystujące kierowcę
  • Inteligentny tempomat z ogranicznikiem prędkości
  • 6 poduszek powietrznych oraz centralna poduszka powietrzna
  • Tylne czujniki parkowania
  • Kamera cofania
  • Światła przednie Full LED z czujnikiem zmierzchu
  • Światła LED do jazdy dziennej
  • 17-calowe felgi aluminiowe
  • Tryby jazdy Sport, Normal i Eco
  • Dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
  • Wycieraczki z czujnikiem deszczu
  • System multimedialny NissanConnect z ekranem 12,3 cala
  • Kolorowy wyświetlacz TFT 7 cali w zegarach
  • System audio z DAB i Bluetooth
  • System eCall
  • Mocowania Isofix
  • Regulacja wysokości fotela kierowcy i pasażera

Bagażnik pomieści blisko 480 litrów, a z tyłu jest sporo miejsca dla pasażerów. To wszystko kumulując, po prostu nie mogło przejść obojętnie bez echa. Zwłaszcza, że na przykład bazowym Tucsonem można wyjechać z salonu najtaniej za około 115 tys. zł. To jednak 5 tys. zł więcej.

Nissan Qashqai Acenta - przód, fot. VIP Car Nissan
Nissan Qashqai Acenta – przód, fot. VIP Car Nissan

Kluczem do sukcesu okazała się też godna zaufania i ekonomiczna jednostka napędowa

Nie wspominając już o bardziej zaawansowanej technologii E-Power w wyższych modelach, nawet w bazowym Qashqaiu pracuje ekonomiczny silnik o pojemności 1,3 l i mocy 140 KM. To tak zwana miękka hybryda, zesparowana z 6-biegową skrzynią manualną. Przyspieszenie do pierwszej setki jest o 0,1 sekundy lepsze niż w przypadku na przykład 147-konnego Jaecoo 7 i wynosi 10,2 sekundy. Prędkość maksymalna to 196 km/h, czyli też sporo więcej niż w niemal wszystkich chińskich SUV-ach.

Jej największą zaletą jest jednak niskie zużycie paliwa. W trasie można spokojnie zobaczyć wyniki rzędu 5,5 l, podczas gdy średnie zużycie paliwa waha się w przedziale 6,3–6,5 l na 100 km.

Nissan Qashqai - wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Nissan Qashqai – wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Przy takiej ofercie sprzedaż Nissana Qashqaia musiała odpalić. Pytanie jednak, czy się utrzyma? Aktualnie najtańszy egzemplarz na rynku kosztuje już 116 900 zł, czyli o 7 tys. zł więcej. To nadal dobra cena, ale pamiętajmy, że konkurencja nie śpi. Za kwiecień raczej nie należy spodziewać się pierwszej trójki sprzedaży, ale pierwsza dziesiątka jest nadal jak najbardziej możliwa.

Źródło: motofilm.pl