Koreańczycy nie zamierzają ustąpić Chińczykom. W segmencie B robi się naprawdę ciasno, a walka o polskiego klienta nabiera tempa z miesiąca na miesiąc. Wszystko zaczęło się od MG3, które weszło z bardzo mocną ofertą cenową na prawie 200-konną hybrydę za 74 900 zł.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Hyundai wychodzi z propozycją, która na pierwszy rzut oka wypada gorzej, ale przy bliższym poznaniu zaczyna odrabiać straty. Mówimy o większym, dobrze wyposażonym aucie, które przy tej samej cenie zaczyna realnie zagrażać nie tylko chińskim markom, ale także takim modelom jak Dacia Sandero. Hyundai dokładnie trafia w te dwa obszary, na które klienci w tym segmencie zwracają największą uwagę, czyli przestronność i długoterminową bezproblemowość użytkowania.
Zobacz również
Niedrogie samochody segmentu B nie tylko od Dacii i Chińczyków
Hyundai, będąc dosłownie przerażony tym, jak mocno spadła sprzedaż w styczniu 2026 roku, przecenił niemal wszystkie modele. Obniżki objęły Tucsona, Santa Fe, ale nawet model Hyundai i20, którym można dzisiaj w bardzo przyzwoitej wersji wyjechać z salonu za 74 500 zł. To poziom cenowy, który jeszcze niedawno był nieosiągalny dla tak dobrze wyposażonego auta tej klasy, dlatego ta oferta zwraca uwagę.
Od razu warto zaznaczyć, że wcale nie chodzi o egzemplarz z silnikiem 1.0 l. Auto nie jest też ogołocone z wyposażenia i posiada dwa ultra ważne i cenne pakiety w tej cenie, które realnie podnoszą komfort codziennego użytkowania. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

Tak wyposażony Hyundai i20 przed nikim się nie wstydzi
Hyundai dzieli gamę i20 na cztery wersje wyposażenia: Pure, Modern, Smart oraz N Line. W tym przypadku chodzi o drugi wariant Modern, który zyskał dwa dodatkowe pakiety Comfort oraz LED. W praktyce oznacza to, że oprócz:
- kompletu systemów bezpieczeństwa i asystujących kierowcy
- 16 calowych aluminiowych felg
- fotela z regulacją wysokości
- elektrycznych szyb
- kierownicy obszytej skórą
- 10,25 calowych cyfrowych zegarów
- tempomatu
- kamery cofania z tylnymi czujnikami parkowania
- 10,25 calowego ekranu systemu multimedialnego
- systemu ratunkowego eCall
posiada również:
- automatyczną klimatyzację
- przednie podgrzewane fotele
- podgrzewaną kierownicę
- podłokietnik ze schowkiem
- czujnik deszczu
- port USB w drugim rzędzie
- reflektory LED z funkcją doświetlania zakrętów
- funkcję odparowywania szyb
Pod względem wyposażenia taki Hyundai i20 nie ustępuje więc właściwie nikomu. Ma też jeden z największych bagażników w swojej klasie, oddając do dyspozycji 352 litry, podczas gdy MG3 oferuje około 290 litrów. I to jest pierwsza główna przewaga nad chińskim rywalem.

Hyundai i20 w tej wersji jest wyborem na lata. Silnik nie ma dużej mocy, ale jest praktycznie bezawaryjny
Druga wspomniana na początku artykułu przewaga i20 to jego bezawaryjność. To jeden z najlepszych pod tym względem przedstawicieli segmentu B. Motor 1.2 MPI to jednostka cechująca się ponadprzeciętną żywotnością, która wybacza wiele błędów. Nie jest najszybsza, bo generuje tylko 79 KM oraz 113 Nm maksymalnego momentu obrotowego, co pozwala osiągnąć setkę w 13,7 sekundy. MG3 jest pod względem osiągów znacznie lepsze. Nikt jednak nie jest w stanie powiedzieć, jak technologia MG zachowa się w dłuższej perspektywie, bo to nowość, która technicznie jest znacznie bardziej skomplikowana.
Hyundai jest za to tak pewny swojego samochodu, że oferuje na niego 5 letnią gwarancję bez żadnych limitów kilometrów. W chińskich autach ten limit wynosi zazwyczaj 150 do 160 tys. km.
A jak ze zużyciem paliwa? Średnia podawana przez producenta to 5,3 l na 100 km. To tylko o 0,8 l więcej niż zużywa hybrydowe MG3.

Hyundai i20 w tej specyfikacji to bez wątpienia jedna z lepszych propozycji dla potrzebujących przewidywalnego i dobrze wyposażonego auta, którym tanio się podróżuje. Minusy oczywiście są, a do największych należy 5 biegowa przekładnia. Należy jednak odnotować, że jeszcze niedawno za podobną konfigurację trzeba było zapłacić… 92 500 zł.
Źródło: motofilm.pl






