Jeśli ktoś rozważa kompakt z segmentu premium, najczęściej kieruje swoje kroki w stronę Audi lub BMW. Nic dziwnego, skoro jeszcze niedawno Audi A3 można było kupić nawet poniżej 100 tys. zł.
Warto jednak wiedzieć, że na rynku istnieje bardzo dobra alternatywa dla obu tych modeli. Pochodzi z Francji i choć niedawno przeszła lifting, dealerzy już sprzedają ją tanio. Powód jest prosty. Jeśli będą zwlekać z rabatami, zostaną z dwu- trzyletnimi egzemplarzami, które później trzeba będzie sprzedawać jeszcze taniej.
Zobacz również
DS Nº4 w nowej odsłonie zyskał wiele dobrego. Do kupienia już w niższej cenie
Gdy kilka miesięcy temu pisałem o ofercie dotyczącej DS 4, poprzednika tego modelu, którego dealer wystawił na sprzedaż za 105 tys. zł, wielu wręcz nie dowierzało, że da się tak tanio. Ten omawiany model to jednak całkowicie przeprojektowana konstrukcja z efektywniejszym nadwoziem, rozbudowaną technologią oraz odświeżoną gamą jednostek napędowych. Ile trzeba za niego zapłacić?
Choć katalogowo wyceniany jest na 160 800 zł, egzemplarz wyprodukowany w 2025 roku potaniał aż o 37 tys. zł do poziomu 123 900 zł. To cena zbliżona do chińskich hybryd, takich jak Omoda 5 (116 500 zł) czy MG HS (119 900 zł), przy czym sam jest bardzo oszczędną i praktyczną hybrydą.

Wystarczy wspomnieć o bagażniku. Jego pojemność wynosi 430 litrów, co jest wynikiem znacznie lepszym od wcześniej wspomnianej Omoda 5 Hybrid, która oferuje 372 litry. A co poza tym oferuje?
Jak na markę premium przystało, DS Nº4 jest bardzo bogato wyposażony
Oferowany w tej cenie jest czarny egzemplarz w wersji Pallas. To w zupełności wystarczająca wersja wyposażenia, która posiada między innymi:
- 6 poduszek powietrznych, w tym kurtynowe
- Bezramkowe, elektrochromatyczne lusterko wsteczne
- Asystenta ruszania pod górę
- Kontrolę stabilności jazdy przyczepy
- Lusterka zewnętrzne podgrzewane i elektrycznie składane z oświetleniem powitalnym
- Mocowania ISOFIX na przednim fotelu oraz na skrajnych miejscach z tyłu
- Reflektory ECO LED
- Tylne światła Full LED
- Tempomat adaptacyjny Stop and Go
- Asystent utrzymania pasa ruchu
- System automatycznego hamowania awaryjnego
- System rozpoznawania znaków drogowych
- System monitorowania uwagi kierowcy
- Bezkluczykowe uruchamianie silnika
- Czujniki parkowania z przodu i z tyłu z kamerą cofania
- Elektrycznie regulowany fotel kierowcy
- Kierownicę regulowaną w dwóch płaszczyznach
- Dwustrefową klimatyzację automatyczną
- Podgrzewane przednie fotele
- System oczyszczania powietrza w kabinie
- Kierownica obszyta skórą
- Oświetlenie ambientowe
- Centralny ekran dotykowy 10,25 cala
- Cyfrowy zestaw wskaźników 10,25 cala
- System multimedialny z bezprzewodowym Apple CarPlay i Android Auto
- Porty USB-C z przodu i z tyłu
- 19-calowe felgi aluminiowe
Dealer doposażył to auto również w elektrycznie sterowaną klapę bagażnika oraz laminowane szyby, co dodatkowo poprawia komfort akustyczny.

Silnik pod maską zapewnia zużycie paliwa nawet poniżej 5 litrów
Jeśli spojrzymy pod maskę tego DS-a, pracuje tam 1,2-litrowy silnik turbodoładowany z 48-woltową instalacją mild hybrid. Jest to tzw. miękka hybryda o mocy 145 KM i 230 Nm, którą sparowano z 6-biegową automatyczną skrzynią dwusprzęgłową i napędem na przód.
Od razu należy uciąć spekulacje. To nie jest słynny PureTech z paskiem rozrządu pracującym w oleju. Właściwie jedyne, co łączy go z poprzednią jednostką, to pojemność. Silnik ten stosowany jest nawet w najnowszych modelach koncernu Stellantis, takich jak Jeep Compass czy Citroen C5 Aircross.
Dlaczego tak się go trzymają? Bo jest naprawdę dobry. Zapewnia bardzo wysoki komfort jazdy nawet przy niemieckich autostradowych prędkościach rzędu 180–200 km/h i osiąga 100 km/h w 9,5 sekundy. Zużywa przy tym bardzo mało paliwa. Średnia podawana przez producenta to 5,2 l na 100 km, ale w praktyce przy prędkości 90 km/h można zejść do około 4,5 l na 100 km.

Przy tej cenie to świetna oferta. Dostajemy auto nietuzinkowe i ciekawe, a przy tym dobrze wyposażone i bardzo ekonomiczne. Warto też pamiętać, że DS oferuje nawet 8-letnią gwarancję z limitem do 160 tys. km.
Źródło: motofilm.pl






