Zaledwie trzy tygodnie po tym, jak dealerzy Volkswagena w odpowiedzi na chińską ekspansję zaczęli przeceniać Taigo nawet do 72 tys. zł, lista zamówień wypełniła się na 10 miesięcy do przodu.
Składając zapytanie o to auto dealerowi, zostałem poinformowany, że produkcja „mojego egzemplarza” najwcześniej odbędzie się w czwartym kwartale tego roku. A to oznacza, że samochodem mógłbym wyjechać z salonu w… styczniu, a jakby się poszczęściło, to przed świętami w grudniu. Tym najmniej cierpliwym pozostaje szukać wśród wcześniej zarezerwowanych slotów, na przykład z odbiorem w październiku, albo po prostu liczyć na to, że ktoś zrezygnuje.
Zobacz również
Toyota Corolla 2026 ma nowe, niższe ceny, bo Skoda Octavia depcze jej po piętach
Polacy ruszyli po te 7-osobowe SUV-y. Sprzedaż idzie w setki, bo Chery przekonuje wykończeniem i spasowaniem
Polacy zamawiają go w ciemno, choć znają tylko orientacyjną cenę. Na żywo Jaecoo 8 jest jeszcze masywniejszy niż na zdjęciachCo jest powodem tak dużego zainteresowania? Oczywiście cena, która jest właściwie bezkonkurencyjna, nawet w porównaniu do chińskiego MG ZS. Przy zakupie na firmie lub w wybranej grupie zawodowej (lista jest długa) można go kupić za 72 480 zł brutto. A najlepsze jest to, że nie odstrasza wyposażeniem.

Volkswagen Taigo ma za te pieniądze wszystko, co jest potrzebne
Oczywiście cena dotyczy wersji podstawowej Pure. Czy to jednak oznacza, że auto jest bardzo biednie wyposażone? Nie, bo oferuje między innymi:
- Asystent utrzymania toru jazdy Lane Assist
- Isofix
- System Front Assist z funkcją awaryjnego hamowania w mieście
- System sygnalizacji spadku ciśnienia w oponach
- Czujniki parkowania z tyłu
- Klimatyzację z regulacją manualną Climatic
- System Start Stop z odzyskiwaniem energii przy hamowaniu
- Opony 205/60 R16 o obniżonym oporze toczenia
- 2 gniazda USB C z przodu oraz 2 gniazda USB C do ładowania z tyłu
- System rozpoznawania znaków drogowych
- Digital Cockpit, cyfrowy zestaw wskaźników z komputerem pokładowym o przekątnej 8 cali
- Funkcję indukcyjnego ładowania telefonu
- Obręcze ze stopu metali lekkich Belmopan 16 cali
- Panel na desce rozdzielczej Lava Stone Black
- Dźwignię hamulca ręcznego obszytą skórą
- Lusterko wsteczne przyciemniane
- Kierownicę trójramienną, multifunkcyjną, obszytą skórą z funkcją Tiptronic
- Relingi dachowe czarne
- Światła mijania, tylne i drogowe w technologii LED ze światłami do jazdy dziennej LED
Do tego Taigo jest bardzo praktyczne. Oferuje 440 litrów pojemności bagażnika, co jest wynikiem nawet lepszym niż w znacznie większych chińskich SUV-ach, takich jak BAIC 5.

Największą robotę robi to, że w tej cenie Volkswagen daje automat
Takiego zainteresowania nigdy by nie było, gdyby nie to, że w omawianej ofercie chodzi o model z automatem DSG. Faktem jest, że współpracuje on z trzycylindrowym silnikiem 1.0 l, ale ten nie odstrasza klientów. Przez wiele lat dał się poznać jako bardzo dobra, niemal pancerna jednostka. Montowana na przykład w Skodzie Fabii potrafi dojeżdżać do 300–400 tys. km bez żadnego „ale”.
Jej dużą zaletą jest niskie zużycie paliwa. Według danych katalogowych średnio jest to 5,5 l, ale przy zastosowaniu kilku zasad ecodrivingu spokojnie można zejść poniżej 5 litrów.

Osiągi też są niezłe. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 10,2 sekundy (szybciej niż 147-konne Jaecoo 7), natomiast prędkość maksymalna to aż 196 km/h.
Jeśli ktoś na poważnie rozważa Taigo, moim zdaniem nie ma na co czekać. Lista rezerwacji z każdym dniem się wydłuża i niewykluczone, że dealerzy wkrótce w ogóle przestaną je przyjmować. Wtedy pozostaje sięgnąć po droższą, ale wciąż ciekawą konkurencję, na przykład Jaecoo 5, które potaniało do 98 tys. zł.
Źródło: motofilm.pl



