Skoda oferuje tu Kamiqa za 53 tys. zł, a Kodiaqa za 76 tys. zł, ale to nie wystarczyło. Czesi mówią Chińczykom „pass”

Skoda oficjalnie poinformowała, że zakończy swoją działalność w Chinach do połowy 2026 roku. Nie poszło, mimo że ceny samochodów nie były wygórowane, zwłaszcza na tle cenników obowiązujących w Europie.

Gdy na początku zeszłego roku porównywałem sobie ceny Kodiaqa w Polsce i w Chinach, nie tylko ja doznałem niemałego szoku. Podczas gdy w Polsce klienci musieli płacić prawie 179 tys. zł za najtańszą wersję z silnikiem 1.5 TSI, tam cena wynosiła 134 900, ale juanów. W przeliczeniu na złotówki daje to około 76 tys. zł, czyli mniej niż połowę polskiej ceny. Co więcej, w Chinach już w standardzie oferowano silnik 2.0 TSI, a więc jednostkę mocniejszą i bardziej pożądaną.

Ale jak widać, Chińczycy niechętnie przesiadali się do samochodów z „kurą” na masce. Coraz wyraźniej widać, że lokalni klienci skupiają się przede wszystkim na rodzimych markach, takich jak BYD czy Geely. Te oferują nie gorsze technologie, często lepsze wyposażenie i są idealnie dopasowane do lokalnych oczekiwań, na przykład oferując więcej miejsca na tylnej kanapie kosztem bagażnika. To sprawiło, że europejskie marki zaczęły mieć problemy finansowe na tamtym rynku i coraz częściej myślą o jego opuszczeniu.

Chiny to przez lata był najbardziej dochodowy rynek dla marek samochodowych z Europy

Ależ to się nam wszystko zmienia. Jeszcze niedawno niemal każdy producent z Europy traktował Chiny jako kluczowy kierunek rozwoju i główne źródło zysków. To tam lokowano ogromne inwestycje i to pod tamtejszych klientów tworzono specjalne wersje modeli. Niektórzy, tacy jak Audi, przygotowywali nawet wydłużone odmiany swoich samochodów, jak choćby przedłużane Audi A4, które lepiej odpowiadały lokalnym preferencjom i nigdy nie były oferowane na Starym Kontynencie.

Audi A4 L na rynek chiński, fot. Audi
Audi A4 L na rynek chiński, fot. Audi

Dziś największy i najbardziej dochodowy rynek świata coraz szybciej przejmują lokalni producenci, a to oznacza poważne turbulencje dla europejskich marek. Jedną z pierwszych firm, która boleśnie się o tym przekonała, jest Porsche. Sprzedaż tej sportowej niemieckiej marki spadła o 28% w 2025 roku. Dodatkowo pod koniec tego samego roku jeden z salonów zakończył działalność praktycznie z dnia na dzień, co szeroko komentowano w mediach. To pokazuje skalę problemu i tempo zmian, jakie zachodzą na chińskim rynku.

Skoda będzie kontynuować działalność w Chinach do połowy 2026 roku. Ci, którzy do tego czasu kupią samochód, nadal będą mogli liczyć na serwis. Chińczycy wciąż mogą więc kupić Octavię, Superba, Kodiaqa, Karoqa czy Kamiqa. A ceny? Taki Kamiq kosztuje w przeliczeniu około 53 tys. zł, podczas gdy u nas najtańsza wersja to wydatek rzędu 88 300 zł (po rabatach!).

Skoda Kodiaq Sportline 2024
Skoda Kodiaq Sportline 2024

Nie wynika to jednak z pazerności producenta, tylko z norm i przepisów europejskich. W Europie samochody muszą być wyposażone w szereg obowiązkowych systemów bezpieczeństwa i asystentów, które na innych rynkach, w tym w Chinach, często nie są wymagane, co naturalnie wpływa na wyższe ceny aut.

Skoda upatrzyła sobie inny kraj, również w Azji

Wyjście z Chin nie oznacza, że Skoda zamierza ograniczyć swoją działalność wyłącznie do Europy. Czesi już od pewnego czasu mocno inwestują w Indiach. Produkują tam nawet modele stworzone specjalnie z myślą o lokalnym rynku, takie jak Kushaq. Teraz chcą jeszcze bardziej zaznaczyć tam swoją obecność i stać się tam jednym z ważniejszych graczy, oferując szerszą gamę modeli i bardziej konkurencyjne ceny.

Skoda Kushaq
Skoda Kushaq – przód, fot. Skoda

W Indiach aktualnie oferowany Kodiaq kosztuje około 4 mln rupii, co w przeliczeniu wynosi około 200 tys. zł. To poziom zbliżony do europejskiego. Z kolei modele produkowane lokalnie, takie jak Kushaq, są znacznie tańsze i lepiej dopasowane do realiów rynku. W przeliczeniu na złotówki kosztują od 50 do 60 tys. zł.

W Polsce rządzi Octavia

Mimo wyraźnego trendu na SUV-y Polacy najchętniej wyjeżdżają z salonów Octavią, która regularnie zajmuje czołowe miejsca w rankingach sprzedaży. Tylko w lutym 2026 roku zarejestrowano 1495 egzemplarzy tego modelu, co dało mu drugie miejsce w zestawieniu najpopularniejszych aut. Duża w tym zasługa nowych, obniżonych cen, bo dziś Octavię można kupić za mniej niż 100 tys. zł.

Ranking sprzedaży samochodów w styczniu 2026 roku, fot. Samar
Ranking sprzedaży samochodów w styczniu 2026 roku, fot. Samar

Źródło: motofilm.pl