Najwyższe ceny Skoda ma już raczej za sobą. Gdy na polskim rynku pojawili się Chińczycy i zaczęli powoli podbierać klientów, w końcu pojawiła się reakcja. Obniżki objęły nie tylko modele, które nigdy nie były hitami sprzedaży, ale też te najbardziej znane i cenione w swoich segmentach.
Skoda Superb Kombi to jedno z największych kombi na rynku. Trudno dziś znaleźć chińskiego konkurenta w Polsce, który mógłby się z nim równać pod względem bagażnika, rozstawu osi czy ogólnych wymiarów. A mimo to Superb potaniał. I to do poziomu, przy którym naprawdę można się już zastanawiać, czy wybrać duże europejskie kombi, czy modnego chińskiego SUV-a.
Zobacz również
Skoda Superb Kombi jest tańsza o 20 tys. zł
Trzeba to powiedzieć sobie szczerze. Gdyby nie Chińczycy, to cenniki Skody najpewniej dalej pięłyby się w górę. A tak od kilku miesięcy trend jest malejący, a nie rosnący.
Największe kombi w gamie, Superb Kombi, potaniało do 144 tys. zł. To mniej niż trzeba np. zapłacić za Jaecoo 7 z napędem PHEV. I wbrew pozorom nie jest to głupie porównanie, bo oba samochody mają służyć przecież rodzinie. A Superb ma ogromną przewagę nad wieloma chińskimi SUV-ami w kwestii przestrzeni.

Bagażnik ma pojemność aż 690 litrów. Auto ma też 4902 mm długości i gigantyczny rozstaw osi wynoszący 2841 mm. A to oznacza, że Superb może spokojnie posłużyć pasażerom np. do awaryjnego noclegu w samochodzie po rozłożeniu tylnych foteli. Osoba o przeciętnym wzroście wyprostuje się tu bez problemu.
Jeszcze niedawno za Superba Kombi trzeba było płacić 160 tys. zł. Teraz jest już dużo lepiej, bo dealerzy obniżyli swoje finansowe oczekiwania. W aktualnej ofercie można mieć Superba z automatem i silnikiem 1.5 TSI dokładnie za 144 900 zł. Przyjrzyjmy się temu, co oferuje.
Za tę cenę wariant Essence, ale z przydatnymi dodatkami
Skoda podzieliła gamę Superba na cztery wersje wyposażenia. Essence, Selection, Edition 130, L&K oraz Sportline. Ta konkretna oferta dotyczy wariantu Essence, ale z kilkoma istotnymi dodatkami, za które obowiązuje dopłata. Są to przednie i tylne czujniki parkowania, skórzana wielofunkcyjna podgrzewana kierownica, Smartlink umożliwiający przewodowe i bezprzewodowe połączenie z aplikacjami oraz przyciemniane tylne szyby.
Poza tym standardowe wyposażenie wersji Essence obejmuje m.in.:
- Tapicerkę Design Selection Studio
- 16-calowe obręcze kół ze stopów lekkich
- Dwustrefową automatyczną klimatyzację
- Fotele z manualną regulacją
- Infotainment 10-cali
- Podgrzewane fotele przednie
- Reflektory Full LED
- Auto Light Assist
- Kessy Go z alarmem
- Kamerę cofania
- Asystenta pasa ruchu
- Funkcję awaryjnego hamowania
- Rozpoznawanie znaków drogowych
Auto jest bardzo wygodne, przestronne i prezentuje się naprawdę przyzwoicie. Do czego można mieć zastrzeżenia? Oczywiście do wykonania. Skoda, tak jak Audi, mocno obniżyła się w kwestii jakości spasowania wnętrza. Dotykając czy szarpiąc tu i ówdzie spokojnie można szybko obnażyć tę słabą jakość. Pod tym względem wygra z nią niemal każdy chiński samochód (wspomniane Jaecoo 7 jest dużo lepiej wykonane). Z drugiej strony wszystko jest pod ręką. System infotainment jest w pełni spolszczony i łatwy w obsłudze. Do tego są normalne pokrętła do klimatyzacji, więc nie trzeba wszystkiego klikać na ekranie.

Silnik radzi sobie bardzo dobrze. Zwłaszcza w kwestii spalania
Pod maską najtańszego Superba pracuje 1,5-litrowa jednostka TSI połączona z 7-biegowym DSG. Generuje 150 KM i pozwala przyspieszyć do pierwszej setki w 9,2 sekundy. Bardzo wysoka jest tutaj prędkość maksymalna. To aż 222 km/h. Wynik absolutnie niemożliwy do uzyskania w jakimkolwiek Chery, Omodzie czy Jaecoo. I nie chodzi tu o osiąganie takich prędkości w Polsce, lecz w Niemczech, gdzie wciąż jest wiele odcinków autostrad bez ograniczeń prędkości.

Producent podaje, że średnie zużycie paliwa wynosi od 5,1 do 5,6 l. Jest to możliwe dzięki technologii miękkiej hybrydy, która pozwala na krótkich dystansach jeździć tylko na prądzie. Co istotne, pojemność baku paliwa wynosi aż 66 litrów, więc można spokojnie myśleć o przejechaniu około 1200 km bez tankowania. A dokładnie taką wartością chwalą się „super hybrydy” z Chin.
Źródło: motofilm.pl






