Ford ma za sobą trudne miesiące. Po postawieniu na elektryki i wycofaniu popularnych modeli sprzedaż wyraźnie spadła. Na szczęście w połowie 2024 roku odświeżono ważnego spalinowego SUV-a, który dziś znów jest na językach polskich klientów.
Powodem jest cena. Jeszcze niedawno katalogowa kwota była po prostu zbyt wysoka i wielu klientów rezygnowało z zakupu. Dziś wygląda to zupełnie inaczej, bo pojawiły się bardzo duże obniżki. Dealerzy w całym kraju oferują ekonomiczną wersję hybrydową o prawie 50 tys. zł taniej.
Zobacz również
Toyota Corolla 2026 ma nowe, niższe ceny, bo Skoda Octavia depcze jej po piętach
Polacy ruszyli po te 7-osobowe SUV-y. Sprzedaż idzie w setki, bo Chery przekonuje wykończeniem i spasowaniem
Polacy zamawiają go w ciemno, choć znają tylko orientacyjną cenę. Na żywo Jaecoo 8 jest jeszcze masywniejszy niż na zdjęciachFord Kuga z nową ceną jest świetną alternatywą nawet dla najpopularniejszych SUV-ów
Może niektórym trudno w to uwierzyć, ale Kuga jest z nami już od 2008 roku. Wtedy zaprezentowano pierwszą generację tego modelu. Dziś mamy trzecią, która zadebiutowała w 2019 roku, a w 2024 roku przeszła ważny lifting. Poprawiono między innymi jakość materiałów wykończeniowych oraz kilka elementów, na które wcześniej narzekali użytkownicy.
Nie zapomniano też o praktyczności. Pojemność bagażnika jest tu bardzo duża i wynosi 628 litrów. To wynik lepszy niż w takich SUV-ach jak Hyundai Tucson oferujący 620 litrów, MG HS z bagażnikiem 507 litrów czy Nissan Qashqai z wynikiem 504 litrów. W Kudze można też regulować przestrzeń bagażową dzięki przesuwanej tylnej kanapie. W zależności od ustawienia ma ona od 420 do 628 litrów.
Mimo wielu zalet Kugi nie widać dziś zbyt często na drogach. Powodem była nie tylko rosnąca popularność chińskich SUV-ów oraz duże promocje u koreańskich i japońskich konkurentów, ale też zbyt wysoka cena tego modelu. 183 tys. zł za wariant hybrydowy to była delikatnie mówiąc – kwota nie do zaakceptowania. Na szczęście dealerzy szybko zareagowali i zaczęli oferować duże rabaty sięgające niemal 50 tys. zł. Dzięki temu jeden z takich egzemplarzy można kupić za 137 500 zł. Co ciekawe, to mniej niż na początku 2025 roku kosztowała spalinowa wersja 1.5 o mocy 150 KM (137 980 zł).

Wersja Titanium to dziś podstawa, więc „biedy” nie ma
Ford w ostatnich miesiącach mocno pozmieniał w swojej ofercie. Niektórzy nadal myślą, że Titanium to topowa wersja wyposażenia. Tak nie jest, bo dziś to podstawowy wariant. Wynika to z tego, że Ford chciał podnieść poziom wyposażenia w swoich bazowych modelach. Dlatego nawet ten przeceniony egzemplarz oferuje m.in.:
- Reflektory Full LED
- Lusterka boczne elektrycznie sterowane, podgrzewane i składane
- Dodatkowo przyciemniane szyby w tylnej części nadwozia
- Relingi dachowe
- 17-calowe aluminiowe felgi
- Kierownicę wykończoną skórą ekologiczną Sensico
- Przednie fotele z regulacją w ośmiu kierunkach
- Dwustrefową klimatyzację automatyczną
- Czujnik deszczu
- System bezkluczykowego dostępu Ford KeyFree
- System wyboru trybu jazdy
- Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- Kamerę cofania
- Tempomat
- Inteligentny ogranicznik prędkości
- System utrzymania auta na pasie ruchu
- System monitorowania koncentracji kierowcy
- System multimedialny SYNC 4 z ekranem 13,2 cala
- Nawigację satelitarną
- Bezprzewodową obsługę Apple CarPlay i Android Auto
- Modem 5G z możliwością zdalnych aktualizacji
- Bezprzewodową ładowarkę do smartfonów
To wyposażenie dla większości kierowców jest już w zupełności wystarczające. Warto jednak dokładnie prześwietlić oferty dealerów, bo trafiają się egzemplarze z dodatkowymi pakietami z niewielką różnicą w cenie. Jednym z popularniejszych i bardziej przydatnych jest pakiet Winter z podgrzewanymi fotelami i kierownicą.

Hybryda z silnikiem o pojemności 2.5 l może przekonać kierowców
Ta oferta nie byłaby tak atrakcyjna, gdyby chodziło o podstawowy silnik benzynowy 1.5 EcoBoost o mocy 150 KM. W tym przypadku za niespełna 140 tys. zł dostajemy coś znacznie ciekawszego. Pod maską pracuje układ hybrydowy oparty na dużej jednostce benzynowej o pojemności 2,5 litra.
Cały układ generuje 180 KM i współpracuje z automatyczną skrzynią eCVT. Napęd trafia na przednią oś, co pozwala przyspieszyć do 100 km/h w 9,1 sekundy i osiągnąć prędkość maksymalną 196 km/h.

Największą zaletą tego napędu pozostaje zużycie paliwa. Według producenta wynosi od 5,3 do 6,0 l na 100 km. Miałem okazję testować ten model przed liftingiem w 2023 roku i nawet w wersji z napędem AWD średnie spalanie wynosiło 6,5 l na 100 km. Jak na dużego rodzinnego SUV-a – jest to bardzo dobry wynik.
Źródło: motofilm.pl



