To jeden z najbardziej rodzinnych SUV-ów, jakie można dziś kupić. Samochód zaprojektowano z myślą o osobach, które potrzebują dużo miejsca i praktycznego auta na co dzień. Jeśli ktoś ma dużą rodzinę, może wybrać wersję siedmiomiejscową i bez problemu zabrać wszystkich pasażerów i wykorzystać relingi na box dachowy. Z kolei w wariancie pięciomiejscowym kierowca dostaje ogromny bagażnik o pojemności aż 711 litrów, który bez trudu pomieści bagaże na dłuższy wyjazd.
Kiedy konfigurowałem takie auto na stronie producenta, na końcu liczyłem na rabat. Okazało się jednak, że nie ma obecnie żadnej zniżki dla klienta indywidualnego. Czy to oznacza konieczność zapłacenia pełnej ceny z cennika? Niekoniecznie. Na placach dealerów wciąż stoją egzemplarze, przy których można zaoszczędzić kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Zobacz również
Hyundai Santa Fe taniej o 33 tys. zł. A to nie jest maksimum możliwości
Katalogowe 209 900 zł potrafi zaboleć. Naprawdę liczyłem, że Hyundai zaskoczy promocją. Do tej pory zawsze się z nią spotykałem, czy to przy konfiguracji Tucsona, czy i20. Ale z jakiegoś powodu Koreańczycy Santa Fe nie chcą teraz przeceniać, podobnie zresztą jak niedawno Ioniqa 5 N, który bardzo spodobał się inżynierom Ferrari.
Uderzyłem więc do dealerów i co się okazuje? Że identyczny samochód, ale wyprodukowany w 2025 roku, mogą oddać 33 tys. zł taniej. Z jednym z nich ustaliłem cenę na poziomie 177 tys. zł brutto „za gotówkę”, ale gdybym reprezentował jedną z grup zawodowych, na przykład nauczycieli, mógłbym liczyć nawet na 173 850 zł. Gdy ostatni raz w listopadzie sprawdzałem sytuację tego auta, trzeba było mieć minimum 186 tys. zł. I to za słabszą wersję 215-konną.

To świetna cena za tego SUV-a. Santa Fe jest sporo dłuższe na przykład od Skody Kodiaq i ma potężny bagażnik o pojemności 711 litrów. Mało tego, linia nadwozia została poprowadzona bardzo wysoko, dzięki czemu nawet dwumetrowcy znajdą tu sporo miejsca. Ułatwia to także wkładanie dziecka do fotelika.
Ciekawiej robi się, gdy zaczniemy porównywać go z konkurencją. Wspomnianego Kodiaqa owszem można kupić taniej, bo za 166 250 zł. Ale ma wtedy silnik 1.5 TSI o mocy 150 KM. A tutaj za niecałe 10 tys. zł więcej mamy auto dłuższe, równie dobrze wyposażone i nieporównywalnie mocniejsze oraz bardziej ekonomiczne. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

Nawet najtańsza wersja została przyzwoicie wyposażona
Hyundai podzielił gamę Santa Fe na trzy wersje wyposażenia: Smart, Executive i Platinum. Najtańszą jest oczywiście pierwsza z nich, ale trudno nazwać ją ubogą. Już podstawowa odmiana oferuje bogaty zestaw elementów wyposażenia:
- poduszki powietrzne przednie, boczne, kurtynowe oraz kolanową
- podgrzewane fotele przednie
- podgrzewaną kierownicę
- skórzaną kierownicę
- 18-calowe felgi aluminiowe
- reflektory LED oraz tylne światła LED
- 12,3-calowy cyfrowy zestaw wskaźników
- dwustrefową automatyczną klimatyzację
- bezkluczykowy dostęp
- kamerę cofania
- przednie i tylne czujniki parkowania
- 12,3-calowy ekran dotykowy systemu multimedialnego
Przy tym napędzie właściwie trudno o konkurencję
Santa Fe konkuruje nie tylko ze Skodą Kodiaq, ale również z Volkswagenem Tayronem czy Mazdą CX-80. W przypadku Mazdy różnica cen jest kolosalna (+100 tys. zł!), dlatego nawet nie będziemy jej porównywać. Za to najtańszy Tayron kosztuje po rabatach 161 290 zł, ale też ma silnik 1.5 TSI o mocy 150 KM. Mocniejsza wersja z jednostką 2.0 o mocy 204 KM kosztuje już 184 490 zł i zużywa średnio około 7,5 litra paliwa na 100 km.

„To nasz ostatni egzemplarz w tej wersji z wyprzedaży rocznika 2025. Proponujemy cenę 177 000 zł brutto” – dodaje dealer.
Santa Fe korzysta natomiast z układu hybrydowego o łącznej mocy 239 KM, który łączy benzynowy silnik 1.6 z jednostką elektryczną. To klasyczna hybryda niewymagająca ładowania z gniazdka, która rozpędza samochód do 100 km/h w 9 sekund. Według producenta średnie zużycie paliwa wynosi 6,3 litra na 100 km, a emisja CO₂ sięga 142 g/km. Podczas spokojnej jazdy w trasie komputer pokładowy potrafi pokazać nawet około 5,3 litra na 100 km.
Przy takich parametrach i rozmiarach trudno dziś znaleźć bardziej rozsądnego SUV-a. Zwłaszcza gdy dodamy, że Hyundai jako jedyna marka oferuje pięcioletnią gwarancję bez limitu kilometrów. W przypadku auta przeznaczonego do podróżowania (a to właśnie takie jest) robi to naprawdę dużą różnicę.
Źródło: motofilm.pl






