Pojechałem hybrydową Omodą 5 do Chorwacji. Latem może czekać Cię to samo, choć jeszcze o tym nie wiesz

Omoda 5 jest dziś jednym z najchętniej kupowanych chińskich samochodów w Polsce. Duża w tym zasługa wersji hybrydowej, którą importer niedawno wprowadził do sprzedaży. Gdy więc przyszedł termin mojego testu, uznałem, że najlepiej sprawdzić ją w naprawdę długiej trasie.

Omoda od kilku miesięcy jest na ustach tysięcy osób szukających nowego samochodu. Wokół tej marki pojawia się sporo pytań. Czy warto kupić auto z Chin, czy będzie bezpieczne i jak sprawdzi się po kilku latach. Swoje zrobiła też głośna historia z „urwaną kierownicą”, która mimo wyjaśnień producenta, że tak ma być, wciąż działa na wyobraźnię części klientów.

Sprzedaż jednak rośnie bardzo szybko. W lutym Omoda zajęła drugie miejsce pod względem rejestracji wśród chińskich marek z wynikiem 1147 aut, wyprzedzając BAIC-a, BYD-a, Jaecoo czy Chery. Postanowiłem więc sprawdzić w praktyce, jak ich hybryda radzi sobie w dłuższej podróży i pojechałem nią do Chorwacji. Tym bardziej że przez napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie wiele polskich rodzin w tym roku wybierze podobny kierunek. Kto wie, być może właśnie też Omodą.

Hybrydowa Omoda 5 jest tym, na co czekali klienci

Omoda zaczęła podbój polskiego rynku od „piątki” z silnikiem benzynowym. Był to bardzo dobry ruch, bo dzięki temu cena mogła zostać ustalona na naprawdę atrakcyjnym poziomie. Sprzedaż nie była jednak aż tak dynamiczna, jak można było się spodziewać. W mieście spalanie potrafi bowiem wynosić około 8–9 litrów, a na tak drogą eksploatację coraz mniej osób może sobie dziś pozwolić.

Producent szybko zareagował i przygotował wariant hybrydowy bez wtyczki. Układ oparty na silniku 1.5 to klasyczna pełna hybryda. Wersja HEV od razu przyciągnęła do salonów wielu klientów. W dużej mierze dzięki cenie, bo 116 500 zł w tym segmencie to naprawdę bardzo mocna oferta. Zwłaszcza gdy spojrzymy na parametry. Łączna moc układu wynosi 224 KM, a producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie 5,3 l na 100 km.

Omoda 5 Hybrid - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Omoda 5 Hybrid – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Katalogowo samochód przyspiesza do 100 km/h w 7,9 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 175 km/h. Dane techniczne to jedno, ale znacznie ważniejsze są wrażenia z jazdy. Te mogłem sprawdzić w drodze do Chorwacji.

Realne spalanie, komfort i napęd. Tak jeździ Omoda 5 w trasie

Hybryda ma jedną wadę w porównaniu z wersją benzynową. Przez akumulator bagażnik jest mniejszy i ma 372 litry pojemności. Sprawdziłem to w praktyce. Nie da się zapakować dwóch dużych walizek. Ale jedna duża i kilka mniejszych mieszczą się już bez problemu. Trzeba się nakombinować, że zmieścić bagaże na tygodniowy wyjazd w trzy osoby – ale da się to zrobić.

Trasę podzieliłem na dwa dni z noclegiem w Słowenii. Większość drogi prowadziła autostradami, po drodze było też trochę lokalnych dróg i kilka krętych odcinków pod koniec podróży. Przy prędkościach autostradowych rzędu 140 km/h średnie spalanie wyniosło 7,5 l na 100 km. Gdy tempo spadało do około 120 km/h, zużycie paliwa wynosiło już około 6 litrów. Spokojna jazda w okolicach 90 km/h pozwalała zejść nawet do około 4,5 l na 100 km. Można więc naprawdę tanio podróżować tym samochodem.

Sam napęd bardzo dobrze sprawdza się w trasie. W przeciwieństwie do wielu innych chińskich modeli z „papierowymi końmi”, tutaj naprawdę czuć te ponad 200 KM. Wystarczy lekko wcisnąć gaz, żeby samochód sprawnie przyspieszał. Zdarza się jednak, że przy mocniejszym przyspieszaniu reakcja układu napędowego bywa opóźniona. Przez ten mankament nie zawsze mamy pełną przewidywalność tego, jak samochód zachowa się w danej sekundzie. Przy wyprzedzaniu potrafi to trochę irytować i jest to coś, nad czym producent zdecydowanie powinien jeszcze popracować.

Omoda 5 Hybrid - bok, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Omoda 5 Hybrid – bok, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Pewne zastrzeżenia można mieć też do wyciszenia przy wyższych prędkościach. Przy 140 km/h robi się nieco głośniej, ponieważ silnik spalinowy przejmuje wtedy główną rolę w napędzie. W mieście większą pracę wykonuje silnik elektryczny. Nie mówimy jednak poziomie hałasu znanego z niektórych chińskich modeli. Na przykład w Chery Tiggo 4 na autostradzie jest znacznie gorzej. Tutaj jest po prostu trochę głośniej, ale nadal akceptowalnie.

Po kilkuset kilometrach nie czułem zmęczenia. Plecy nie bolały, a fotele ze zintegrowanym zagłówkiem okazały się naprawdę wygodne. Nawet za moim fotelem było sporo miejsca. Mam 182 cm wzrostu i mogłem usiąść sam za sobą całkiem komfortowo. Pasażerowie z tyłu również nie narzekali na warunki podróży.

Omoda słucha swoich klientów

„Piątka” jest dziś wyraźnie bardziej dopracowana niż jeszcze rok temu. W pierwszych egzemplarzach brakowało na przykład prostego sposobu wyłączenia wszystkich asystentów jazdy. Teraz wystarczy przeciągnąć palcem od góry ekranu i można szybko dezaktywować najważniejsze systemy. Właśnie o takie rozwiązanie prosili zarówno klienci, jak i dziennikarze.

Ale ogólnie Omoda robi postępy w zaskakująco szybkim tempie. Gdy jeździłem spalinówką w momencie debiutu we wrześniu 2024 roku, kilka rzeczy wymagało jeszcze dopracowania. Dziś po kolejnych aktualizacjach oprogramowania widać, że producent sporo poprawił i reaguje naprawdę szybko na uwagi użytkowników.

Omoda 5 Hybrid - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Omoda 5 Hybrid – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Nie obyło się jednak bez kilku minusów. Przyciski na kierownicy działają przeciętnie i czasami reagują inaczej, niż byśmy chcieli. Zdarzało się, że zamiast zmienić głośność muzyki przełączałem utwór. Adaptacyjny tempomat bywa nerwowy i potrafi zbyt gwałtownie zwolnić. Sama obsługa tempomatu mogłaby być też bardziej intuicyjna. Z tego, co udało mi się dowiedzieć, nad tymi rzeczami również trwają już prace.

Poza tym trudno znaleźć poważniejsze wady.

Wyposażenie. Hybryda nadal ma dwie wersje

Omoda w ostatnim czasie trochę zmieniła ofertę modelu 5. Po wprowadzeniu hybrydy w wersji benzynowej pojawił się nowy wariant wyposażenia Essential. Sama hybryda nadal oferowana jest jednak w dwóch wersjach. Comfort kosztuje 116 500 zł, a bogatsza Prestige 133 500 zł.

Omoda 5 Hybrid - wnętrze, fot. Omoda
Omoda 5 Hybrid – wnętrze, fot. Omoda

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że już podstawowa wersja spokojnie zadowoli większość kierowców. Na pokładzie znajdziemy między innymi:

  • Poduszki powietrzne kierowcy i pasażera z przodu
  • Boczne poduszki powietrzne foteli przednich
  • Centralną poduszkę powietrzną z przodu
  • Kurtynowe poduszki powietrzne z przodu i z tyłu
  • Tempomat adaptacyjny
  • Asystenta jazdy w korku
  • System automatycznego hamowania awaryjnego
  • Reflektory LED
  • 17 calowe felgi aluminiowe
  • System multimedialny z ekranem 12,3 cala i menu w języku polskim
  • Cyfrowe zegary 12,3 cala
  • Bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay
  • Dwustrefową klimatyzację automatyczną
  • Kamerę cofania
  • Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
  • Tapicerkę materiałowo skórzaną

1300 km przejechałem z naprawdę dużym zadowoleniem. Przede mną jeszcze kilka dni z tym autem na miejscu i powrót, ale już teraz wiem, że jeśli nie wydarzy się żadna niespodzianka ani awaria, będzie to bardzo udany wyjazd. W tych pieniądzach to naprawdę sensowny SUV, którego można śmiało polecić.

Źródło: motofilm.pl