Niecałe 170 tys. zł. Tyle trzeba mieć na bazową Omodę 7. Na pierwszy rzut oka ta kwota może wyglądać całkiem atrakcyjnie, zwłaszcza gdy spojrzy się na rozmiary auta, wyposażenie i napęd. No i gdy porówna się do bezpośredniej konkurencji z napędem PHEV.
Czar pryska, gdy zacznie się patrzeć na „szczegóły”. Jednym z nich jest bagażnik. W samochodzie tej wielkości trudno spodziewać się przestrzeni porównywalnej z miejskim kompaktem, a jednak pod tym względem Omoda 7 bardziej przypomina Renault Clio niż rodzinnego SUV-a.
Zobacz również
Omoda 7 ma bardzo mały bagażnik
Nie można odmówić Omodzie 7 wdzięku. Stylizowana trochę na Lexusa RX z pewnością rozkocha wielu klientów w salonie. Problem w tym, że choć stylistyką przyciąga, to wciąż ma być przede wszystkim rodzinnym SUV-em. A od takiego samochodu oczekuje się przede wszystkim jednego. Dużego bagażnika.
Jak jest w praktyce? Omoda 7 oferuje 401 litrów pojemności bagażnika, a po złożeniu siedzeń maksymalnie 1294 litry. Tymczasem nowe Renault Clio ma bagażnik o pojemności… 391 litrów. Różnica wynosi zaledwie 10 litrów, a mówimy przecież o SUV-ie, który ma 4,66 m długości, 1,87 m szerokości i 1,67 m wysokości.

To naprawdę niewiele. Gdyby nie relingi dachowe, które pozwalają ratować się boksem dachowym, wyglądałoby to po prostu słabo. Dla porównania, Hyundai Tucson z napędem PHEV pomieści 558 litrów i realnie kosztuje 174 300 zł.
Nawet mniejsze auta z Chin (też od Chery) wypadają lepiej
Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy spojrzymy na inne modele z tego samego koncernu. Mniejsze przecież Jaecoo 7 Super Hybrid oferuje bagażnik o pojemności 500 litrów, choć ma równe 4,5 m. I kosztuje 153 900 zł.
Skąd taka różnica? Omodę 7, w Chinach znaną jako C7, od początku projektowano z myślą o spełnieniu najważniejszych oczekiwań chińskich klientów. A ci bardzo cenią dużą ilość miejsca na tylnej kanapie. W Omodzie 7 to też był jeden z priorytetów. Tyle że nawet tutaj trudno mówić o jakimś rekordzie. Rozstaw osi wynosi 2,72 m, czyli mniej niż w Jeepie Compassie, który ma 2,8 m i jest autem z niższego segmentu.

Inny chiński SUV już pokazał, jak to się kończy
Warto też spojrzeć na bezpośredniego konkurenta z Chin. Baic 7 jest jeszcze większy, bo ma około 4,75 m długości, a jego bagażnik pomieści zaledwie… 410 litrów. A to i tak wynik trochę lepszy niż w Omodzie.
Co ciekawe, ten model również startował w Polsce z ceną w okolicach 170 tys. zł i nie stał się sprzedażowym hitem. Dzisiaj dziesiątki egzemplarzy Baica 7 stoją na placach dealerów i można je kupić za około 135 tys. zł, czyli o około 35 tys. zł taniej niż na początku.
Mocniejszy i bardziej ekonomiczny napęd nie rozwiązuje wszystkiego
Oczywiście ktoś może zwrócić uwagę na napęd. Baic oferuje klasyczny benzynowy silnik 1.5 o mocy 177 KM, podczas gdy Omoda 7 ma układ Super Hybrid o mocy 282 KM. Na papierze wygląda to znacznie lepiej.
Ale hybrydowy układ w Omodzie ma wiele wad. Owszem, zużywa mniej paliwa, gdy bateria jest naładowana. Gdy jednak się rozładuje, można się zdziwić. W Omodzie 9 zdarzało się wtedy spalanie przekraczające 10 l/100 km, bo silnik musiał jednocześnie napędzać auto i ładować akumulator. Ma też wiele ograniczeń, których na przykład ja nie akceptuję. Nierzadko pojawia się tryb żółwia, który ogranicza moc silnika o dwie trzecie. Efekt? Na niemieckiej autostradzie nie da się przekroczyć 140 km/h, choć gaz jest wciśnięty w podłogę (!).

Da się z tym żyć, ale jest to jednak poważne ograniczenie, które skutecznie utrudnia podróżowanie. W dodatku nie ma tu żadnej szpery, więc przy tak mocnym napędzie przyspieszanie na mokrej nawierzchni skutkuje buksowaniem kół.
No i nie zapominajmy o samych osiągi. Te na papierze wcale nie robią takiego wrażenia, jak można by się spodziewać po 282-konnym układzie hybrydowym. Omoda 7 przyspiesza do 100 km/h w 8,5 sekundy. Tymczasem o około 100 KM słabszy Baic 7 robi to w… 8 sekund.
Dlatego trudno oprzeć się wrażeniu, że obecna cena Omody 7 może nie utrzymać się na rynku zbyt długo. Pierwsze korekty pojawią się raczej szybciej niż później. 149 900 zł – to byłaby sensowna cena.
Źródło: motofilm.pl






