Gdy pod koniec lutego klienci w pośpiechu rejestrowali wnioski do programu „NaszEauto”, żeby uzyskać do 40 tys. zł maksymalnego dofinansowania, nie spodziewali się chyba, że producenci w następnych miesiącach będą obniżać ceny samochodów elektrycznych o takie kwoty, jakie były przyznawane z dotacji.
Ale to było logiczne. Nikt nie chciałby kupić samochodu z wiedzą o tym, że miesiąc wcześniej można było dostać do niego dopłatę w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dlatego więc np. Fiat zszedł z ceną jednego ze swoich najnowszych elektryków nawet bardziej, niż wynosiła maksymalna dotacja, w praktyce bardzo rzadko przyznawana.
Zobacz również
Toyota Corolla 2026 ma nowe, niższe ceny, bo Skoda Octavia depcze jej po piętach
Polacy ruszyli po te 7-osobowe SUV-y. Sprzedaż idzie w setki, bo Chery przekonuje wykończeniem i spasowaniem
Polacy zamawiają go w ciemno, choć znają tylko orientacyjną cenę. Na żywo Jaecoo 8 jest jeszcze masywniejszy niż na zdjęciachElektryczny Fiat Grande Panda dostępny poniżej 90 tys. zł
Fiat Panda pojawił się na rynku w 1980 roku. Od tego czasu zyskał uznanie za swój charakterystyczny i niepowtarzalny design, a także za wyjątkowo przystępną cenę. I jak widać, nawet wersja elektryczna zamierza podtrzymać tę tradycję.
Elektryczny wariant potaniał właśnie z katalogowych 130 500 zł do 87 900 zł. Bez żadnych dotacji, bez dodatkowych negocjacji. Zniżka wynosi więc już 42 600 zł, czyli o 2600 zł więcej niż maksymalna dotacja, a przecież w salonie można jeszcze negocjować. Sądzę, że 84–85 tys. zł jest do osiągnięcia.

Fiat nie jest jedyną marką, która obniżyła cenę elektryka o kwotę dotacji. Podobny ruch wykonała także Omoda z modelem E5 czy Cupra z modelem Born. W perspektywie najbliższych miesięcy wszyscy producenci będą musieli zrobić podobnie, żeby utrzymać jako tako wyglądającą sprzedaż.
87 900 zł to cena za bardzo dobrze wyposażoną Pandę
Najlepsze w tej ofercie na Pandę jest to, że nie dotyczy ona ani ubogo wyglądającego samochodu, ani biednego pod względem wyposażenia. Ta czarna sztuka to wersja La Prima, czyli… najwyższa specyfikacja w cenniku. Czym się wyróżnia? Otóż posiada między innymi:
- reflektory LED i światła LED
- ekran 10 cali oraz multimedia Uconnect 10,25 cala
- nawigację oraz ładowarkę bezprzewodową
- kamerę cofania oraz czujniki parkowania
- tempomat oraz asystent pasa ruchu
- system awaryjnego hamowania przed pieszymi i rowerzystami
- klimatyzację automatyczną
- felgi aluminiowe 17 cali
- relingi dachowe oraz przyciemniane szyby
- elektryczne, podgrzewane i składane lusterka
- czujnik deszczu
- cztery głośniki
- Apple CarPlay oraz Android Auto
- wykończenie wnętrza z włóknami bambusowymi
- podłokietnik oraz lepsze materiały typu soft touch
- regulacja wysokości fotela kierowcy
- dzieloną tylnę kanapę 60 do 40
To bardzo praktyczne auto, które zaskakuje przestrzenią, bagażnikiem, który ma 361 litrów, mniej więcej tyle co w Omodzie 5 Hybrid, a nawet prześwitem. 181 mm to bardzo dużo jak na ten segment, co pozwala pokonywać krawężniki niemal bez obaw o uszkodzenia. W cenie jest też pakiet zimowy z podgrzewanymi fotelami i podgrzewaną kierownicą.

Bateria ma pojemność 44 kWh, a to w teorii wystarczy na 320 km zasięgu
Jeśli chodzi o kwestie mechaniczne, elektryczną Grande Pandę napędza silnik elektryczny o mocy 113 KM. Napęd przekazywany jest na przednie koła za pośrednictwem automatycznej skrzyni biegów. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 11 sekundach, natomiast prędkość maksymalna to 132 km/h.
Producent podaje, że średnie zużycie energii wynosi 16,8 kWh na 100 km. Z baterią o pojemności 44 kWh jest więc w stanie przejechać około 300–320 km, ale uwaga – tylko w sprzyjających warunkach. Zimą, gdy temperatury oscylują poniżej zera, należy liczyć się z połową deklarowanego zasięgu. Podobnie wygląda kwestia ładowania. 100 kW podawane przez Fiata według relacji pierwszych użytkowników jest w praktyce trudne do osiągnięcia. Zimą często nie da się ładować szybciej niż z mocą 20–30 kW.
Fiat nie jest jednak odosobniony w tym, że zimą radzi sobie znacznie gorzej. Podobnie zachowuje się również Renault 5 E-Tech, które podczas mojego testu w mrozie nie chciało ładować się szybciej niż z mocą 9–10 kW, mimo deklarowanych 100 kW.

Tak czy owak, jeśli ktoś dziś szuka elektryka do miasta, to jest to jedna z lepszych propozycji. Jak widać, rynek szybko dostosował się do wycofania dopłat rządowych, a te według najnowszych doniesień już nie wrócą.
Źródło: motofilm.pl



