Polacy mają słabość do aut terenowych. Gdy na rynku pojawia się takie auto w rozsądnej cenie, zainteresowanie potrafi być naprawdę duże. I co ciekawe, nie dotyczy to wyłącznie sprawdzonych marek, takich jak Suzuki czy Toyota.
Na fali tego trendu korzystają wszyscy, również Chińczycy. Najlepszym przykładem jest Jetour, który udowadnia, że nawet nowa, praktycznie nikomu nieznana marka może szybko przyciągnąć uwagę klientów, o ile trafi z ceną. Model T2, który w bogatej i jedynej wersji został wyceniony jak hybrydowa Kia Sportage, dosłownie sprzedaje się jak „ciepłe bułeczki”.
Zobacz również
Toyota Corolla 2026 ma nowe, niższe ceny, bo Skoda Octavia depcze jej po piętach
Polacy ruszyli po te 7-osobowe SUV-y. Sprzedaż idzie w setki, bo Chery przekonuje wykończeniem i spasowaniem
Polacy zamawiają go w ciemno, choć znają tylko orientacyjną cenę. Na żywo Jaecoo 8 jest jeszcze masywniejszy niż na zdjęciachŻeby kupić Jetoura T2, trzeba uzbroić się w cierpliwość
Cena Jetoura T2 wynosi 174 500 zł i właściwie na tym się zamyka, jeśli ktoś nie ma potrzeby dopłacać do niestandardowego lakieru nadwozia (bazowym jest biały). Gdyby ktoś jednak chciał, dopłata wynosi 3400 zł. Porównując to na przykład do hybrydowej Kii Sportage, która w drugiej wersji „od dołu” L kosztuje 174 400 zł, perspektywa staje się bardzo ciekawa. W efekcie nie dziwi, że zupełnie nowa marka na polskim rynku zebrała już zamówień na cztery miesiące (!) do przodu, choć sama działa dopiero od takiego czasu. Przyjrzymy się więc bliżej temu, co oferuje T2.

174 500 zł i dostajesz wszystko, co możliwe
Jetour to tak naprawdę marka koncernu Chery, który oficjalnie działa już w Polsce. Mimo to za import modelu T2 odpowiada grupa AADC. Trudno tu wskazać jeden konkretny powód, dlaczego tak się stało. W rozmowach z przedstawicielami Omody sami przyznają, że nie do końca wiedzą, dlaczego Jetour nie znalazł się w ich oficjalnych strukturach. Raczej nikt nie spodziewał się, że ten model okaże się aż takim hitem. Z drugiej strony dochodzą kwestie formalne. W oficjalnej sprzedaży auto musiałoby przejść pełny proces homologacyjny, co przy jego emisji CO₂ mogłoby się zwyczajnie nie opłacać. Prywatny importer postawił na homologację jednostkową, dzięki czemu omija część wymogów i może utrzymać konkurencyjną cenę.

To właśnie cena w połączeniu z tym, co auto oferuje, napędza zainteresowanie. Jetour T2 za 174 500 zł proponuje bardzo bogate wyposażenie, w którego skład wchodzą między innymi:
- Poduszki powietrzne przednie, boczne i kurtynowe
- Wiele asystentów i systemów bezpieczeństwa, w tym asystent jazdy w korku
- Reflektory LED i tylne światła LED
- Wyświetlacz dotykowy 15,6 cala
- Cyfrowy zestaw wskaźników 10,25 cala
- Apple CarPlay i Android Auto
- 12 głośników systemu nagłośnienia Sony z subwooferem
- Ładowarka indukcyjna
- Ambientowe oświetlenie wnętrza
- Tryby jazdy z trybem pełzania
- Czujnik brodzenia
- Dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
- Podgrzewane i wentylowane fotele
- Elektryczna regulacja przednich foteli
- Podgrzewana tylna kanapa
- Podgrzewana kierownica
- System bezkluczykowy
- Elektrycznie sterowana klapa bagażnika
- Relingi dachowe
- Panoramiczny dach
Wrażenie robi jednak nie tyle wyposażenie, co jakość wykończenia. Auto niemal w każdej partii zostało wykonane z bardzo wysoką dbałością o detale. Widać to choćby po tylnych drzwiach, które mają specjalne śruby nadające nie tylko ciekawszy wygląd, ale też większą solidność. Co najważniejsze, we wnętrzu nie czuć „chińskiego zapachu”, na który niektórzy zwracają uwagę przy innych niszowych markach z Chin.

Spalanie? Nie jest najniższe, ale nikogo nie przeraża
Temat spalania przy takim aucie schodzi na dalszy plan. I nic dziwnego, bo po samochodzie o sylwetce „kiosku” trudno oczekiwać spektakularnych wyników. Pod maską pracuje prosta benzyna 2.0 l, która generuje 254 KM i współpracuje z napędem na cztery koła oraz automatyczną skrzynią biegów.
Według deklaracji producenta średnie zużycie paliwa wynosi około 11,5 l. Z kolei z komentarzy pierwszych użytkowników wynika, że można zejść nawet do około 8 litrów na 100 km, ale przy jeździe „o kropelce”.

Zainteresowanych to nie przeraża i zazwyczaj przychodząc do salonu mają świadomość, że takie auto musi swoje wypić, zwłaszcza gdy wezmą pod uwagę jego możliwości. W terenie radzi sobie bardzo dobrze, potrafi brodzić do 70 cm i ma do tego specjalny czujnik. A że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich importer udziela na to auto gwarancji na milion kilometrów, nie dziwi fakt, że w połączeniu z taką ceną lista oczekujących na ten model jest coraz dłuższa.
Źródło: motofilm.pl



