Cena spadła do 133 tys. zł i zainteresowanie od razu wzrosło. 184 KM i 4,4 l/100 km robią swoje

Ten japoński kompakt ma ponad 50 lat historii, ale w latach 2022–2025 sprzedawał się bardzo słabo. To wszystko przez zbyt wysoką cenę.

Czy da się „uwalić” sprzedaż samochodu o niezawodności i spalaniu porównywalnym z Toyotą Corollą? Jak się okazuje, da. Honda w ostatnich latach tak podniosła cenę Civica, że z dawnego przeboju zrobił się niszowym samochodem. Wielu klientów uznało, że to po prostu za dużo i sprzedaż dosłownie sięgnęła dna.

Teraz Japończycy próbują to odwrócić. Cena Civica spadła o kilkadziesiąt tysięcy złotych, dzięki czemu dziś ta dopracowana hybryda kosztuje 132 700 zł. Przy tym, co oferuje, znów zaczyna wyglądać jak bardzo rozsądna propozycja.

Civic zawsze był dobrym samochodem, tylko w ostatnich latach miał cenę z kosmosu

Jeśli ktoś miał chęć na Civica na początku 2025 roku, mógł się mocno zdziwić. Bez 168 tys. zł za najtańszą wersję mógł co najwyżej popatrzeć. Zwłaszcza że dealerzy byli wtedy bardzo pewni siebie i raczej nie zakładali, że chińskie marki tak szybko i tak mocno namieszają im na rynku.

Nie trzeba było długo czekać. MG, Jaecoo i Omoda tak wpłynęli na sprzedaż Hondy, że gdyby ta nic nie zaczęła zmieniać, to miałaby w Polsce bardzo trudną sytuację. I tak od czwartego kwartału 2025 roku ceny wszystkich modeli zaczęły spadać, a dzisiaj spokojnie da się wyjechać fajnie wyposażonym Civiciem za 132 700 zł (wliczając w to lakier metalizowany).

To wbrew pozorom nie jest już małe auto. Civic bardzo urósł. Mierzy 4551 mm, czyli jest np. sporo dłuższy niż takie Jaecoo 7. Do tego pomieści 415 litrów bagażu i jest bardzo jakościowo wykonany. To właśnie m.in. lepsze materiały mocno wpłynęły na cenę. Ale nie tylko, bo duże znaczenie ma też napęd.

Honda Civic (2026) - wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Honda Civic (2026) – wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Nieważne jaką wersję wybierzesz, zawsze jest ta sama hybryda

Civic kiedyś był dwa razy tańszy, ale też oferowany ze znacznie słabszymi jednostkami. Takimi jak 1.8 o mocy 140 KM, która lubiła wysokie obroty, a przy tych obrotach spokojnie paliła 10 litrów na 100 km.

Dzisiaj jest już tylko jedna możliwość. Ekonomiczna hybryda oparta na silniku benzynowym o pojemności 2.0 l. Piszę ten artykuł świeżo po 150-kilometrowej trasie i muszę przyznać wprost, że rzadko spotyka się napęd, który nawet przy 140 km/h zużywa 6,5 l paliwa na 100 km. Gdy nie przekracza się 90 km/h, można zejść nawet do 4,4 l paliwa na 100 km.

Przy tym w środku jest naprawdę cicho. Silnika praktycznie nie słychać i daje o sobie znać dopiero wtedy, gdy mocniej wciśnie się pedał gazu. W codziennej jeździe wszystko działa bardzo płynnie i spokojnie. W połączeniu z fantastycznym układem kierowniczym jazda tym autem jest po prostu bardzo przyjemna. Nawet zawieszenie zestrojono tak, że dobrze radzi sobie z nierównościami i nie wybija plomb na wybojach.

Honda Civic (2026) - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Honda Civic (2026) – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

A jak z osiągami? 184 KM ma przełożenie na papier. 7,9 s do setki to bardzo dobry czas. Ogólnie elastyczność napędu zadowala w pełnym zakresie.

Warto, żeby też każdy wiedział, że ta hybryda działa trochę inaczej niż ta w Toyocie. Tutaj silnik spalinowy służy głównie do ładowania akumulatora, który przekazuje energię silnikowi elektrycznemu. I to właśnie silnik elektryczny ma 184 KM, bo sam motor benzynowy generuje 143 KM. Gdyby liczyli to Chińczycy, jak niegdyś Jaecoo przy „siódemce”, wyszłoby im 327 KM. No ale tu paradoksalnie dealerzy w ogłoszeniach najczęściej podają wartość tylko 143 KM. Moim zdaniem to wielki błąd, który dezorientuje klientów.

Pod względem wyposażenia w ogóle nie ma się czego wstydzić

Civic oferowany jest w trzech wersjach wyposażenia: Elegance, Sport i Advance. Najtańsza jest ta pierwsza i w ogóle nie widzę sensu dopłaty do mocniejszych, chyba że chcemy bardziej agresywnie wyglądające auto. Wtedy Sport ma sens.

Ale nawet Elegance oferuje ten sam silnik, tę samą jakość materiałów i bardzo dobre wyposażenie. Składają się na nie m.in.:

  • Systemy bezpieczeństwa Honda SENSING, w tym Asystent jazdy w korku i BSI/CTM*
  • System E-Call
  • System multimedialny Honda CONNECT z nawigacją, 9-calowym ekranem dotykowym, AM/FM/DAB, Android Auto™ i bezprzewodowym Apple CarPlay®
  • 7-calowy inteligentny wyświetlacz wielofunkcyjny kierowcy
  • System dostępu bezkluczykowego
  • Podgrzewane przednie fotele
  • Tapicerka materiałowa
  • 17-calowe felgi aluminiowe
  • Przyciemniane tylne szyby
  • Kamera cofania
  • Czujniki parkowania (4 x przód i 4 x tył)
  • 4 tryby jazdy do wyboru (ECON / NORMAL / SPORT / INDIVIDUAL)
  • Regulacja podparcia lędźwiowego fotela kierowcy
  • Przednie reflektory LED i światła do jazdy dziennej LED
  • Roleta bagażnika
  • Automatyczne wycieraczki z czujnikiem deszczu
  • Osłony przeciwsłoneczne kierowcy i pasażera z lusterkami i podświetleniem
  • 8 głośników
  • Elektryczne szyby (przód i tył)
  • Elektrycznie składane i podgrzewane lusterka
  • Klimatyzacja automatyczna, dwustrefowa
  • Bezprzewodowy system obsługi telefonu Bluetooth™ (HFT)
  • System alarmowy i immobilizer

Przy tak oszczędnym i mocnym napędzie oraz takim wyposażeniu w standardzie nic dziwnego, że Polacy znów zaczęli zaglądać do salonów. Zresztą gdy odbierałem testowego Civica, około południa w zwykły dzień roboczy w salonie było kilka osób wyraźnie zainteresowanych tym modelem. Klienci ewidentnie przypomnieli sobie o Hondzie, dlatego pozostaje mieć tylko nadzieję, że Honda nie zapomni o klientach i nie wróci do chorych cen. Wtedy będzie jej dobrze.

Zrzut ekranu cennika Hondy Civic z 2026 roku, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu cennika Hondy Civic z 2026 roku, fot. motofilm.pl
Honda Civic (2026) - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Honda Civic (2026) – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Źródło: motofilm.pl