Gdy testowałem Cuprę Born pod koniec 2022 roku, była wręcz skandalicznie droga. Wersja z baterią 59 kWh o mocy 204 KM kosztowała 187 800 zł. Dzisiaj w katalogu widnieje kwota 180 300 zł.
Jak nietrudno się domyślić, nadal jest to bardzo zaporowa cena, zwłaszcza że nie obowiązują już żadne dopłaty do elektryków. Dlatego dealerzy Cupry zaczęli działać i obniżają ceny średnio o 50 do 55 tys. zł. Spokojnie więc taką Cuprą z roku produkcji 2026 (!) można wyjechać z salonu za około 126 tys. zł i nie oglądać się na żadne dopłaty. Pytanie jednak, czy warto?
Zobacz również
Toyota Corolla 2026 ma nowe, niższe ceny, bo Skoda Octavia depcze jej po piętach
Polacy ruszyli po te 7-osobowe SUV-y. Sprzedaż idzie w setki, bo Chery przekonuje wykończeniem i spasowaniem
Polacy zamawiają go w ciemno, choć znają tylko orientacyjną cenę. Na żywo Jaecoo 8 jest jeszcze masywniejszy niż na zdjęciachCupra Born to już „stary” elektryk, ale wydajny
Auto elektryczne, które czasy swojej świetności miało mieć w 2022 roku, może wydawać się dziś już przestarzałym modelem. Oczywiście nadal wygląda ekstrawagancko i przyciąga wzrok na ulicy, bo jeździ ich po prostu niewiele.
Niemniej jednak, zbudowana na platformie MEB konstrukcja już wtedy charakteryzowała się bardzo dobrą efektywnością, która dziś nadal pozostaje na dobrym poziomie. Maksymalna moc ładowania 135 kW wciąż nie jest standardem we wszystkich współczesnych elektrykach, a pozwala myśleć o spędzeniu maksymalnie około 30 minut na szybkiej ładowarce przy ładowaniu od 10 do 80 procent.

Zużycie energii też jest przyzwoite. W mieście można zejść do 16 kWh na 100 km, a w trasie przy prędkości 120 km/h wynik w moim teście wyniósł 20 kWh na 100 km. Łatwo policzyć, że przy baterii 59 kWh można więc przejechać około 420 km. Co oferuje ponadto?
Wbrew pozorom to bardzo praktyczny samochód
Na zdjęciach wygląda na małą, ale w rzeczywistości Cupra Born ma 4322 mm długości, czyli więcej niż na przykład Volkswagen Taigo. To pozwoliło wygospodarować z tyłu bagażnik o pojemności 385 litrów, czyli o 13 litrów więcej niż w Omodzie 5 Hybrid. Sam rozstaw osi to 2765 mm, co przełożyło się na sporą ilość miejsca we wnętrzu.
A jak wygląda kwestia wyposażenia? Oferowana za 126 900 zł wersja Advantage Edition, katalogowo wyceniona na 182 600 zł, oferuje między innymi:
- aktywny tempomat ACC
- pakiet Pilot M
- system kontroli odstępu Front Assist
- asystenta utrzymania pasa ruchu Lane Assist
- czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- kamerę cofania
- automatyczną klimatyzację dwustrefową Climatronic
- siedem poduszek powietrznych
- elektrycznie regulowane, podgrzewane i składane lusterka boczne
- pełne przednie światła LED
- podgrzewane przednie fotele
- Media System Plus z 12,9-calowym ekranem dotykowym
- sportową kierownicę wielofunkcyjną obszytą skórą i podgrzewaną
- ambientowe oświetlenie kokpitu LED z możliwością wyboru koloru
- 19-calowe felgi aluminiowe Typhoo
Jest to więc niemal kompletnie wyposażony samochód. Co istotne, daje dużo przyjemności z jazdy, zwłaszcza w zakrętach. To jedna z najlepiej prowadzących się Cupr i ogólnie elektryków, głównie dzięki nisko położonemu środkowi ciężkości.

Osiągi jak w dawnym samochodzie sportowym
Oferowana Cupra generuje 204 KM z silnika elektrycznego. Moc za pomocą automatycznej przekładni trafia wyłącznie na tylną oś, co przekłada się na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7 sekund. Prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 160 km/h.
Nie można jednak zapominać, że na rynku ma bardzo mocnych konkurentów w postaci Megane E Tech, Kii EV3, Kony EV czy BYD-a Dolphin. Tego ostatniego można kupić już za 82 700 zł, przy czym w cyklu miejskim przejedzie nawet 507 km, czyli więcej niż Born.

Oczywiście Cupra zdecydowanie lepiej sprawdzi się jako samochód rodzinny, zwłaszcza pod względem przestrzeni i prowadzenia. Do tego pochodzi od sprawdzonego europejskiego producenta, który na pewno nie zniknie z polskiego rynku, dlatego przed wyborem warto wszystko dokładnie przekalkulować.
Źródło: motofilm.pl



