BYD nie miał udanego początku w naszym kraju. Zaczęli od elektryków i szybko zorientowali się, że to był błąd. Już go jednak naprawili, wprowadzając do oferty kilka ciekawych modeli hybrydowych. Jeden z nich właśnie sensownie potaniał.
I co najważniejsze, nie chodzi o „piątkę” z nieradzącym sobie przy wyższych prędkościach układem hamulcowym. Cena 126 900 zł może ją sugerować, ale w tym przypadku mówimy o Seal 6 DM-i. To propozycja katalogowo wyceniona na 152 600 zł. Nowa cena wynika z wyprzedaży rocznika 2025.
Zobacz również
Ten sedan jest sporo dłuższy niż Skoda Octavia
Osoby, które nie widziały „szóstki” na żywo, mogą się zdziwić, jak duże to auto. Wystarczy spojrzeć w dane techniczne i porównać je z czymś dobrze znanym. Skoda Octavia ma 4698 mm długości, a BYD Seal 6 DM-i jest od niej dłuższy o 142 mm. Łącznie daje to 4840 mm długości, czyli poziom kojarzony raczej z autami klasy wyższej. Taki rozmiar spokojnie pozwala, by był to jedyny samochód w rodzinie. Nadal da się nim swobodnie manewrować w mieście, a przy tym oferuje sporo przestrzeni w trasie.
W praktyce nie oznacza to niestety ogromnego bagażnika, bo ten ma 491 litrów pojemności. Producent postawił przede wszystkim na dużą ilość miejsca na nogi z tyłu. Na jego rodzimym rynku to bardzo ważne, choć w Polsce wielu kierowców w pierwszej kolejności patrzy właśnie na bagażnik. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że 491 litrów to wcale nie jest mało. Niektóre SUV-y oferują podobne wartości.

Patrząc na to wszystko w kontekście ceny 126 900 zł, chyba trudno kręcić nosem. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę napęd i poziom wyposażenia.
W środku zastosowano bardzo przyjemne materiały wykończeniowe
BYD to marka, która chwali się dobrym spasowaniem i wysoką jakością materiałów. Faktem jest, że w niektórych aspektach technicznych potrafi oszczędzać. W „piątce” problem dotyczył hamulców i droga hamowania była wyraźnie dłuższa niż w Skodzie Superb. Nie można jednak zarzucić niczego jakości wykończenia ani poziomowi wyposażenia.
Auto oferowane jest w dwóch wersjach: Boost oraz Comfort. Już podstawowa odmiana zapewnia:
- poduszki powietrzne przednie, boczne, kurtynowe oraz centralną
- reflektory LED i tylne światła LED
- 17 calowe felgi aluminiowe
- wielofunkcyjną kierownicę pokrytą skórą wegańską
- tapicerkę ze skóry wegańskiej
- fotel kierowcy regulowany elektrycznie w 6 kierunkach z pamięcią ustawień
- 8,8 calowy cyfrowy wyświetlacz zestawu wskaźników
- 12,8 calowy ekran dotykowy
- inteligentne sterowanie głosowe „Hi, BYD”
- obsługę Android Auto i Apple CarPlay
- tylne czujniki parkowania i kamerę cofania
- adaptacyjny tempomat ACC
- liczne systemy bezpieczeństwa i asystujące
- system bezkluczykowego dostępu i uruchamiania pojazdu
Wiele z tych elementów u konkurencji w podstawowych wersjach nie jest dostępnych. Często wymagają dopłaty lub wyboru droższej odmiany. To jednak nie wszystko, bo najciekawiej robi się pod maską.
126 900 zł dotyczy hybrydy typu plug-in z zasięgiem 1505 km
Nie ma tu zwykłego silnika benzynowego ani miękkiej hybrydy. Pod maską pracuje jednostka 1.5 litra współpracująca z akumulatorem i silnikiem elektrycznym. Jest to hybryda typu plug-in. Umożliwia jazdę wyłącznie na prądzie do 75 km w cyklu miejskim, jeśli akumulator o pojemności 10,08 kWh jest w pełni naładowany i zużycie energii nie przekracza 12 kWh na 100 km.
Po rozładowaniu akumulatora układ działa jak klasyczna hybryda samoładująca. Samochód jedzie dalej na paliwie, zużywając średnio 4,4 l na 100 km. W efekcie całkowity zasięg może wynosić nawet 1505 km.
Zaletą tego rozwiązania jest nie tylko niskie zużycie paliwa, ale także moc. Łączna moc 183 KM pozwala na przyspieszenie do 100 km/h w 8,9 sekundy.

Skoda Octavia w ogóle nie jest oferowana z napędem hybrydowym typu plug-in. Oczywiście marka ma taką technologię w swojej ofercie, ale stosuje ją w modelu Superb, który należy już do klasy wyższej. A tam wejście w świat hybrydy plug-in oznacza wyraźnie większy wydatek. Ceny takiej wersji zaczynają się od co najmniej 201 600 zł.
Źródło: motofilm.pl






