Poszukując samochodu dla rodziny, nie musimy rezygnować z odrobiny finezji. Ten model jest najlepszym dowodem na to, że da się połączyć ciekawe nadwozie z wysokim poziomem praktyczności. Citroen oferuje taki samochód od 2022 roku i dziś zdecydowanie warto mu się przyjrzeć. Zwłaszcza teraz, gdy na stockach dealerów stoją egzemplarze z zeszłego roku przecenione o ponad 50 tys. zł.
Jeśli Citroen C5 X przyciągał kogoś jeszcze przed pojawieniem się wysokich rabatów, to przede wszystkim komfortem jazdy. Odpowiada za niego zawieszenie Citroen Advanced Comfort Active Suspension z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi, które skutecznie wygładza nierówności. W praktyce auto miękko wybiera dziury i poprzeczne uskoki, a w kabinie panuje cisza i spokój. C5 X dosłownie płynie po drodze.
Zobacz również
Przeceniony o ponad 50 tys. zł jest świetną alternatywą dla Skody Superb
Choć C5 X ma dość nietypową stylistykę łączącą liftbacka z SUV-em, to celuje przede wszystkim w Skodę Superb. Mierzy ponad 4,8 m i spokojnie mieści trzech pasażerów na tylnych siedzeniach, którzy mają do dyspozycji mnóstwo miejsca na nogi. Bagażnik również nie jest mały, ponieważ jego pojemność wynosi 545 l, a po złożeniu foteli nawet 1640 l.
Faktem jest, że nie ma ich wiele na drogach i są ku temu dwa główne powody. Po pierwsze, gdy model debiutował, oferowano go z wadliwą jednostką 1.2 PureTech. Po drugie, dziś gdy jest dostępny z hybrydą, ma bardzo wysoką cenę katalogową. Mówimy o kwocie minimum 199 600 zł. Zainteresowani po jej zobaczeniu często nie zagłębiali się w model, a szkoda. Wystarczyło porozmawiać w salonie, aby obniżyć cenę nawet o 30 procent. Dzisiaj jednak nie trzeba już nawet tego robić, ponieważ dealerzy sami obniżyli ceny egzemplarzy stockowych. O ile? Średnio o ponad 50 tys. zł. W efekcie Citroenem C5 X można wyjechać z salonu za około 150 tys. zł. Co oferuje w tej cenie?

Citroen podzielił gamę modelu C5 X na dwie wersje wyposażenia, Plus oraz Max. W promocyjnej cenie dostępna jest ta pierwsza, która już w standardzie oferuje bogate wyposażenie. Na pokładzie znajdziemy między innymi:
- poduszki powietrzne przednie, boczne i kurtynowe
- 19-calowe felgi
- przyciemniane tylne szyby
- reflektory LED oraz tylne lampy LED
- wielofunkcyjną skórzaną kierownicę
- 7-calowy cyfrowy zestaw wskaźników
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- system bezkluczykowego dostępu
- przednie i tylne czujniki parkowania oraz kamerę cofania 180 stopni
- Active Safety Brake 2.0 z kamerą i radarem
- system automatycznego hamowania awaryjnego
- adaptacyjny tempomat
- system utrzymywania pasa ruchu
- rozpoznawanie znaków drogowych
- 12-calowy ekran dotykowy systemu multimedialnego
- 8 głośników
- ładowarkę indukcyjną
W tym egzemplarzu dodatkowo znajduje się pakiet Winter z podgrzewaną przednią szybą (2100 zł).
Ten sam napęd montowany jest w najważniejszych nowościach SUV marek Stellantis
Jeśli spojrzymy pod maskę, znajdziemy tam układ hybrydowy oparty na silniku o pojemności 1.2. Na wstępie warto zaznaczyć, że nie ma tu paska rozrządu. Zastosowano łańcuch, a sam silnik objęto 8-letnią gwarancją z limitem do 160 tys. km.
Ta zelektryfikowana jednostka wykorzystuje 48-woltową technologię mild hybrid MHEV, generując moc 145 KM i 230 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Współpracuje z sześciobiegową dwusprzęgłową automatyczną skrzynią biegów i ma napęd na przednie koła. Przyspieszenie do 100 km/h wynosi 9,7 s, a prędkość maksymalna to 205 km/h.
Producent podaje, że model ten potrafi spalić nawet 4,6 l paliwa na 100 km. Nie jest to wynik oderwany od rzeczywistości, biorąc pod uwagę, że masa samochodu wynosi zaledwie 1516 kg.

Ten sam napęd montowany jest również w najważniejszych nowościach SUV koncernu Stellantis. Trafił między innymi do Citroena C5 Aircross oraz Jeepa Compassa, czyli dwóch kluczowych premier marki w ostatnich tygodniach. To wyraźny sygnał, że producent wiąże z tą jednostką duże nadzieje i traktuje ją jako podstawę swojej oferty w popularnych modelach rodzinnych.

Źródło: motofilm.pl






