To stary, ale oszczędny SUV. Za 65 tys. zł mniej można przymknąć oko, zwłaszcza że pali 5,2 l na 100 km

Już dawno nie testowałem samochodu, w którym zamiast USB C jest tylko klasyczne USB. Mimo to warto się przy nim zatrzymać, zwłaszcza teraz, gdy jest tańszy o kilkadziesiąt tysięcy złotych.

20. To nie jest ani procent obniżki, ani rozmiar felg. Dokładnie tyle Suzuki sprzedało Acrossów w całym 2025 roku. I to mimo że to przecież bliźniak sprawdzonej i wręcz hitowej Toyoty RAV4.

Trudno jednak o dobry wynik, gdy oferuje się technologię pamiętającą czasy sprzed covidu i przez większą część roku oczekuje się za nią… 284 900 zł. Odebrałem kluczyki do testowego Acrossa i spędziłem z nim kilka dni, żeby sprawdzić, czy to auto ma jeszcze sens. Przy okazji dowiedziałem się, że model potaniał o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Może właśnie to okaże się dla niego ratunkiem?

Może i jest leciwy, ale za to sprawdzony

Muszę przyznać, że naprawdę dawno nie jeździłem samochodem, w którym nie byłem w stanie wygodnie podładować telefonu. Mając iPhone’a 16 Pro dysponowałem wyłącznie kablem USB C, a takiego złącza w Suzuki Across po prostu nie ma. Ładowarka indukcyjna? Tego również tu nie znajdziemy.

Z czego to wynika? To po prostu konstrukcja z poprzedniej dekady. Choć Suzuki produkuje Acrossa od 2020 roku, to w rzeczywistości jest to bliźniak Toyoty RAV4 piątej generacji, zaprezentowanej w 2018 roku. Siedem lat w motoryzacji to dziś bardzo dużo, więc we wnętrzu czuć upływ czasu.

Suzuki Across
Suzuki Across – wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Fani najnowszych technologii nie będą zachwyceni. Jest sporo fizycznych przycisków, niewiele efektownych gadżetów i system multimedialny z przestarzałą grafiką. Trudno uzasadnić zakup takiego auta za niemal 300 tys. zł. Co innego, gdy pojawia się duża obniżka. Polski importer Suzuki zdecydował się przecenić fabrycznie nowe, dwuletnie egzemplarze o 65 tys. zł. W efekcie cena spadła do 219 900 zł. Nadal to spora kwota, ale warto sprawdzić, co Across oferuje w zamian, bo można się zdziwić.

Tego nie potrafią nawet chińskie hybrydy PHEV

Across to hybryda plug-in z silnikiem benzynowym 2.5 współpracującym z dwiema jednostkami elektrycznymi. Całość tworzy napęd e-Four na cztery koła o systemowej mocy 306 KM. To dokładnie tyle, ile oferuje konkurencyjne Mitsubishi Outlander PHEV. W przypadku Acrossa taka moc przekłada się jednak na znacznie lepszy sprint do 100 km/h – w 6 sekund. Jak na dużego SUV-a jest to bardzo dobry wynik.

Jak każda hybryda plug-in, może też przejechać część dystansu wyłącznie na prądzie. W praktyce realne jest około 60 km. Co dzieje się później? I tu pojawiło się moje największe zaskoczenie. Po rozładowaniu akumulatora, podczas normalnej jazdy, zużycie paliwa wynosi średnio 5,2 do 5,4 l na 100 km. A przecież mówimy o aucie ważącym ponad dwie tony. Hybrydowy napęd Toyoty działa tu bardzo sprawnie i często korzysta z energii odzyskanej podczas hamowania.

Suzuki Across - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Suzuki Across – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Niedawno oddałem konkurencyjną chińską hybrydę plug-in z większym zasięgiem elektrycznym, ale niemal dwukrotnie wyższym spalaniem po rozładowaniu baterii. Suzuki Across przypomniało mi, że rozładowana hybryda PHEV nie musi oznaczać wysokiego zużycia paliwa.

Nie ma najnowszych technologii, ale wyposażenie zadowoli większość kierowców

Suzuki nie daje wyboru wersji wyposażenia. Dostępna jest jedna odmiana Elegance. W standardzie znajdziemy między innymi:

  • Czołowe poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera
  • Boczne i kurtynowe poduszki powietrzne
  • Poduszkę kolanową kierowcy
  • Rozbudowany pakiet systemów bezpieczeństwa i asyst jazdy
  • Reflektory LED
  • Szyby atermiczne
  • Dwustrefową klimatyzację automatyczną z funkcją S Flow
  • Kamerę cofania
  • Podgrzewane fotele przednie
  • Podgrzewaną tylną kanapę
  • Podgrzewaną skórzaną kierownicę
  • Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
  • Elektryczną regulację fotela kierowcy
  • Tapicerkę skórzaną z elementami tekstylnymi
  • 12,3 calowy wyświetlacz w zestawie wskaźników
  • System multimedialny z ekranem 10,5 cala

Patrząc na tę listę, trudno mówić o biednej specyfikacji. Problem w tym, że dzisiejsze SUV-y tej klasy często oferują już system kamer 360 stopni, a czasem nawet bardziej rozbudowane rozwiązania (540 stopni). Rozczarowuje też pojemność bagażnika wynosząca 490 litrów przy rozłożonych fotelach. To mniej niż w MG HS, który oferuje 507 litrów.

Czy po tak dużym rabacie w końcu się sprzeda?

Samochody cały czas tanieją. Mitsubishi ogłosiło podobną promocję na Outlandera PHEV o identycznej mocy, którego można kupić za 211 tys. zł. Jest przy tym nowocześniejszą konstrukcją. Chińskie marki również nie śpią. Chery Tiggo 9 oferuje ponad 400 KM, nowoczesne wnętrze i także jest tańsze. Na horyzoncie pojawia się także Jaecoo 8, które może zostać wycenione na około 199 tys. zł.

Suzuki Across - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Suzuki Across – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Suzuki nie ma dziś łatwego zadania, ale wciąż ma mocne argumenty. W przeciwieństwie do wielu konkurentów, po rozładowaniu baterii Across nadal pozostaje ekonomiczny. Nie wpada w żaden tryb żółwia i nie zaczyna nagle palić kilkunastu litrów na 100 km. Po prostu działa jak dopracowana hybryda i utrzymuje rozsądne zużycie paliwa.

To może być dla wielu osób ważniejsze niż nowoczesne gadżety. Sprawdzona technologia i przewidywalne koszty eksploatacji wciąż mają swoją wartość.

Źródło: motofilm.pl