Ten SUV pali jak hybryda Toyoty, a po obniżce kosztuje 96 400 zł. Matematyka zaczyna się zgadzać

Słaby początek roku sprawił, że dealerzy Hyundaia zaczęli mocniej walczyć o klientów. Efekt? Kona jest tańsza o ponad 30 tys. zł.

Ogromny spadek sprzedaży Hyundaia na początku 2026 roku zadziałał na korzyść klientów. Jeszcze niedawno część dealerów nie traktowała chińskiej konkurencji z pełną powagą, ale dziś wyraźnie ją odczuwa. W efekcie salony zaczęły obniżać ceny niemal wszystkich modeli, a promocje objęły także popularną Konę. Ten SUV w najnowszym wydaniu jest bardzo praktycznym autem i w ramach wyprzedaży rocznika 2025 można go kupić za 96 400 zł. Oprócz dobrej ceny ma również solidne wyposażenie.

Hyundai ogólnie ma się dobrze

Słabszy początek roku nie oznacza, że sytuacja marki jest trudna. Koreańczycy po prostu zbyt pewnie weszli w ten rok i teraz próbują to naprawić. W całym 2025 roku Hyundai sprzedał w Polsce 29 226 samochodów, co było drugim najlepszym wynikiem w historii firmy nad Wisłą. Bestsellerem pozostaje Tucson, który znalazł 11 645 nabywców, ale Kona również radzi sobie przyzwoicie. W ubiegłym roku wybrało ją 3991 klientów i wiele wskazuje na to, że przy obecnych obniżkach zainteresowanie może wzrosnąć.

Dziś Koną można wyjechać z salonu za 96 400 zł, ale to nie jest ostateczna kwota. Cena może spaść nawet do 92 400 zł w przypadku wybranych grup zawodowych lub przy finansowaniu auta kredytem czy leasingiem. W porównaniu z katalogowymi 125 400 zł różnica jest więc naprawdę duża. Sprawdźmy więc, co oferuje bazowa wersja.

Hyundai Kona - tylne siedzenia, fot. Hyundai
Hyundai Kona – tylne siedzenia, fot. Hyundai

Dobre wyposażenie w standardzie i 466 litrów bagażnika

Hyundai podzielił gamę Kony na cztery wersje wyposażenia: Smart, Executive, Platinum oraz N Line. Już podstawowa odmiana prezentuje się jednak bardzo przyzwoicie i obejmuje między innymi:

  • Reflektory LED
  • Felgi aluminiowe 16 cali
  • System multimedialny z ekranem 12,3 cala, radiem DAB, nawigacją z usługami Hyundai Live i systemem Bluelink oraz obsługą Android Auto i Apple CarPlay
  • Tapicerkę materiałową
  • Klimatyzację manualną
  • Cyfrowe zegary z ekranem 4,2 cala
  • Przednie i tylne czujniki parkowania
  • Kamerę cofania
  • Fotel kierowcy z regulacją wysokości
  • Asystenta unikania kolizji czołowych z wykrywaniem pieszych i rowerzystów
  • Asystenta utrzymania pasa ruchu
  • Elektrycznie sterowane szyby przednie i tylne

Wystarczy spojrzeć na zdjęcia wnętrza, żeby zobaczyć, że to nie jest uboga konfiguracja. Oczywiście automatyczna klimatyzacja byłaby mile widziana, ale nawet wielu chińskich konkurentów nie oferuje jej w standardzie. Przykład? Omoda 5. Szkoda też braku relingów dachowych, bo z boxem na dachu Kona mogłaby stać się jeszcze lepszym autem na wakacyjne wyjazdy. Sam bagażnik ma jednak solidne 466 litrów, co oznacza wynik lepszy niż w niejednym większym SUV-ie i wyraźnie lepszy niż u bezpośrednich rywali cenowych, takich jak Toyota Yaris Cross.

Hyundai Kona - tył, fot. Hyundai
Hyundai Kona – tył, fot. Hyundai

Zużycie paliwa na poziomie 5,8 l na 100 km

Jeśli zajrzymy pod maskę bazowej Kony, znajdziemy tam litrowy silnik z turbodoładowaniem. Generuje 100 KM i 200 Nm maksymalnego momentu obrotowego oraz współpracuje z 6-biegową skrzynią manualną. To wystarcza, by rozpędzić się do 100 km/h w 11,9 sekundy i osiągnąć 178 km/h. W codziennym użytkowaniu takie parametry są w zupełności wystarczające. Co ważne, niewielka pojemność jednostki nie oznacza ograniczeń praktycznych. Ładowność wynosi przyzwoite 565 kg.

Zrzut ekranu oferty na Hyundaia Konę za 92 500 zł, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na Hyundaia Konę za 92 500 zł, fot. motofilm.pl

Najciekawiej robi się jednak przy spalaniu. Średnie zużycie paliwa na poziomie 5,8 l na 100 km to wynik, który do niedawna kojarzył się głównie z klasycznymi hybrydami. Przy zbiorniku o pojemności 47 litrów można więc realnie myśleć o zasięgu zbliżonym do 800 kilometrów bez wizyty na stacji paliw.

Warto też pamiętać, że Hyundai daje 5 lat gwarancji bez limitu kilometrów. Jeśli ktoś dużo jeździ, to naprawdę ma znaczenie. To nie 7 lat jak u chińskich marek, ale brak limitu przebiegu dla wielu osób będzie ważniejszy niż sam czas trwania gwarancji.

Źródło: motofilm.pl