Rynek hybrydowych SUV-ów rozwinął się w ostatnich latach na tyle, że polski klient naprawdę ma w czym wybierać. Jest dobrze wykonany Jaecoo 7 Super Hybrid, budżetowy BYD Seal 5 DM-i za 109 tys. zł, a także 537-konna Omoda 9. W tym tłumie propozycji łatwo przeoczyć model, który wcale nie jest nowicjuszem na świecie, ale w Polsce dopiero buduje swoją pozycję. Geely Starray EM-i to hybrydowy SUV dla rodzin, który po ostatnich obniżkach oferuje świetny stosunek ceny do tego, co faktycznie dostajemy. Nic dziwnego, skoro Geely jest głównym akcjonariuszem Volvo.
Za mało osób o nim wie. Pierwsza obniżka ma to zmienić
Geely pojawiło się w Polsce później niż marki Jaecoo i Omoda. Pierwszy salon w Warszawie otwarto niemal rok po ich debiucie, co do dziś odbija się na rozpoznawalności. O Omodzie słyszał już niemal każdy, natomiast o Geely wciąż wie raczej wąska grupa zainteresowanych. Nie pomógł też fakt, że marka zaczynała u nas od elektryka. Teraz ofertę poszerzono o pełnoprawnego rywala dla takich SUV-ów jak Toyota RAV4, Volvo XC60 czy Skoda Kodiaq. To właśnie hybrydowy Starray EM-i z deklarowanym zasięgiem blisko 950 km.
Zobacz również
Choć model jest świeży i teoretycznie mógłby nie podlegać większym negocjacjom, jego sprzedaż ruszyła na przełomie roku, co od razu oznaczało wejście w nowy rocznik produkcji. W praktyce sprawiło to, że już na starcie pojawiła się wyprzedaż egzemplarzy z rocznika 2025. Zamiast 149 900 zł za auto trzeba dziś zapłacić 134 900 zł. To wyraźnie mniej niż Toyota życzy sobie za RAV4, która nawet po obniżkach kosztuje 181 600 zł. Warto więc sprawdzić, co Starray EM-i oferuje w zamian.

Bogato już w standardzie
Jak na chińską markę przystało, oferta została maksymalnie uproszczona. Dostępne są dwie wersje wyposażenia, Pro i bogatsza Max. Już podstawowa odmiana oferuje zestaw, który w wielu europejskich markach wymagałby dopłat.
Na liście wyposażenia standardowego znajdują się między innymi:
- przednie, boczne i kurtynowe poduszki powietrzne
- czujniki parkowania z tyłu
- kamera panoramiczna 360 stopni
- adaptacyjny tempomat
- komputer pokładowy z ekranem 10,2 cala
- ekran multimedialny o przekątnej 15,4 cala
- 18-calowe obręcze aluminiowe
- reflektory LED z automatycznym sterowaniem
- światła do jazdy dziennej LED
- tylne lampy LED
- skórzana tapicerka
- elektrycznie regulowane fotele kierowcy i pasażera
- podgrzewana kierownica
- automatyczna klimatyzacja
- podgrzewane przednie fotele
W danych technicznych widnieje informacja, że bagażnik ma pojemność 428 litrów, a po złożeniu tylnej kanapy 2065 litrów. Należy jednak podejść do tych liczb z dystansem. Chińscy producenci tradycyjnie większy nacisk kładą na ilość miejsca na tylnej kanapie, która faktycznie jest bardzo obszerna (nie ma tunelu środkowego). W praktyce bagażnik wydaje się większy, niż sugerują dane katalogowe. Zresztą na innych rynkach podawana jest pojemność 528 litrów i to właśnie ta wartość wydaje się bliższa rzeczywistości. Najlepiej przekonać się o tym samemu, bo w codziennym użytkowaniu przestrzeń bagażowa Starray’a potrafi pozytywnie zaskoczyć.

Pod maską oszczędna hybryda plug-in
Tak jak w Jaecoo 7 SH czy MG HS PHEV, Geely Starray korzysta z napędu hybrydowego typu plug-in opartego na benzynowym silniku 1.5 l połączonym z jednostką elektryczną. Łączna moc układu wynosi 263 KM, ale sam silnik elektryczny generuje 217 KM i to właśnie ta wartość najlepiej oddaje realne osiągi auta. Starray przyspiesza do 100 km/h w 8,1 sekundy, co jest wynikiem i tak o pół sekundy lepszym niż w 282-konnym Jaecoo 7 SH.

Zastosowany akumulator litowo-jonowy ma pojemność 18,4 kWh i pozwala przejechać do 83 kilometrów w trybie elektrycznym. Ładowanie od 30 do 80 procent zajmuje niespełna 20 minut. Łączny zasięg sięga 943 kilometrów. Geely deklaruje zużycie paliwa na poziomie 2,4 l/100 km w cyklu mieszanym. W codziennej jeździe realne wartości oscylują wokół 6,5 litra, natomiast na autostradzie przy wyższych prędkościach trzeba liczyć się ze spalaniem rzędu 9 litrów.
Źródło: motofilm.pl







