Polski rynek po wejściu około 30 chińskich marek potrafi zaskoczyć. Samochód, który wydaje się rozsądnym i bezpiecznym wyborem, może stać miesiącami bez większego zainteresowania. Nie ma tu żadnej spektakularnej wpadki technicznej ani złej sławy. To zwykła, rodzinna Skoda, która teoretycznie powinna obronić się sama.
Na papierze wszystko się zgadza. Jest automat, jest duży bagażnik, jest przyzwoite wyposażenie i znaczek marki, do której Polacy mają zaufanie. Brzmi jak gotowy przepis na sprzedażowy sukces. A jednak od 2024 roku nie znalazł się ani jeden chętny.
Zobacz również
Scala to bardziej przestronne auto, niż się wydaje
Wprowadzona do sprzedaży w 2019 roku Scala miała być przede wszystkim tańszą alternatywą dla Volkswagena Golfa. Przy okazji konkurowała również z Fordem Focusem i Kią Ceed. Choć to kompaktowy model segmentu C, oferuje sporo przestrzeni dla pasażerów i ich bagaży. Na tylnej kanapie niektórzy czują się niemal jak w Octavii, a bagażnik ma 467 litrów pojemności. Mało? Patrząc na nieporównywalnie większego Outlandera za ponad 200 tys. zł, który oferuje tylko około 30 litrów więcej, perspektywa się zmienia. Wielokrotnie testowałem ten model i zawsze pozytywnie mnie zaskakiwał.

Dziwne może się więc wydawać, że jeden z egzemplarzy wyprodukowanych w 2024 roku nadal stoi w salonie i nie wzbudza większego zainteresowania. Tym bardziej że mówimy o wersji z automatem i naprawdę przyzwoitym wyposażeniem, czyli konfiguracji, która zwykle sprzedaje się bez większych problemów. Coś po prostu nie zagrało, może jej przyszły właściciel po drodze skręcił do MG czy Jaecoo, dlatego dealer postanowił zareagować ceną. Wycenił auto na 95 900 zł, czyli jeszcze niżej niż wynosi katalogowa kwota po rabacie, ustalona na 99 900 zł. To wyraźny sygnał, że chodzi o definitywne zamknięcie tematu tego egzemplarza.
Egzemplarz w wersji Selection
I tu niektórzy mogą być zaskoczeni. To nie jest uboga wersja, lecz odmiana Selection, czyli wyższa od podstawowej Essence. Dodatkowo auto ma kilka przydatnych pakietów, w tym ten z kamerą cofania. Oto najważniejsze elementy wyposażenia standardowego:
- Automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne
- CLIMATRONIC dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
- Cyfrowy zestaw wskaźników Digital Display 8 cali
- Czołowe i boczne poduszki bezpieczeństwa z przodu oraz kurtyny powietrzne
- Czujniki parkowania z tyłu z funkcją Manoeuvre Assist
- Front Assist z funkcją awaryjnego hamowania i Pedestrian Monitor
- Hill Hold Control
- Lane Assist
- Skoda Infotainment 8,25 cala
- Smartlink bezprzewodowy dla Apple iOS
- Sygnalizacja niezapiętych pasów bezpieczeństwa
- System alarmowy e Call
- Traffic Sign Recognition
- ISOFIX na zewnętrznych miejscach z tyłu oraz na fotelu pasażera
- Care Connect Remote Access na 3 lata
- 4 porty USB C z szybkim ładowaniem 45 W
- Dodatkowe 4 głośniki z tyłu
- Skórzana kierownica wielofunkcyjna z łopatkami
- Elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka boczne
- Lusterka i klamki w kolorze nadwozia
- Przednie reflektory przeciwmgłowe LED
A oto elementy z dodatkowych pakietów:
- Bezkluczykowe otwieranie
- Kamera cofania
- Czujniki parkowania przód i tył
- Drive Mode Select
- Ramka grilla w kolorze czarnym
- Obudowy lusterek w kolorze czarnym
- Przyciemniane szyby
Na pierwszy rzut oka lista wyposażenia wygląda bardzo solidnie i trudno mówić o poważnych brakach. Gdy jednak przyjrzeć się jej dokładniej, widać jedną rzecz, która może przeszkadzać. W tej konfiguracji nie ma podgrzewanych siedzeń. O tyle zaskakujące, że dopłata do tej opcji wynosiła zaledwie… 900 zł.
Można odnieść wrażenie, że ktoś po prostu machnął się przy zamawianiu auta. A to element, na który wielu klientów zwraca dziś szczególną uwagę, zwłaszcza w Polsce i zwłaszcza po ostatniej zimie. Często równie ważna jest podgrzewana kierownica, której tutaj również zabrakło.
Automat świetnie współpracuje z silnikiem turbodoładowanym
Za to jest automat. Ma siedem przełożeń i współpracuje z jednostką 1.0 o mocy 115 KM. Taki zestaw pozwala rozpędzić auto do 100 km na godzinę w 10,1 sekundy. Dla porównania Omoda 5 z silnikiem 1.5 o mocy 147 KM przyspiesza o 0,2 sekundy wolniej.

Producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie 5,3 l na 100 km, ale w trasie bez problemu można zobaczyć wynik zaczynający się od czterech. Zaskakująco wysoka jest również prędkość maksymalna, która wynosi 202 km/h. To więcej niż oferuje wiele hybrydowych SUV-ów plug in z Chin.
Oczywiście niektórzy będą zarzucać, że to tylko trzy cylindry. Odpowiednio serwisowana jednostka potrafi jednak przejechać bardzo duże przebiegi. Na rynku wtórnym bez problemu można znaleźć egzemplarze z przebiegami 300-400 tys. km. Warto jedynie częściej wymieniać olej silnikowy, najlepiej co 10 tys. km.
Źródło: motofilm.pl






