Renault zmieściło w nowym modelu bagażnik jak z SUV-a. A cena to 75 957 zł

Nowe Renault Clio stawia na przestrzeń i praktyczność przy rozsądnej cenie. Jego bagażnik potrafi zawstydzić nawet znacznie większe samochody.

Renault Clio to najlepiej sprzedający się francuski samochód w historii, więc przy nowej generacji nie było miejsca na błędy. Tym bardziej że na europejskim rynku coraz mocniej zaznaczają się nowi gracze z Chin. Wygląda jednak na to, że Renault odrobiło lekcję. Udało się utrzymać rozsądną cenę, a przy okazji poprawić wygląd i praktyczność auta. To może być przepis na hit.

Nowe Renault Clio jeszcze dobrze nie zdążyło się zadomowić w salonach, a już zaczyna tanieć

Małe samochody od lat cieszą się dużym zainteresowaniem w Europie. Choć przez coraz bardziej restrykcyjne normy bezpieczeństwa i emisji spalin ich produkcja staje się mniej opłacalna, popyt wciąż jest ogromny. Renault musiało więc przygotować nowe Clio tak, aby na nim zarobić, ale jednocześnie nie odstraszyć ceną. Patrząc na to, co oferuje, można odnieść wrażenie, że ta sztuka się udała.

Nowe Clio przede wszystkim urosło. Ma 4116 mm długości, czyli o 63 mm więcej niż poprzednik, ale kluczowe jest to, co z tego wynika. Z tyłu jest więcej miejsca, a bagażnik ma aż 391 litrów. To w tej klasie wynik z najwyższej półki. Dla porównania wiele modnych SUV-ów z Chin, które są wyraźnie większe i wyższe, oferuje mniej przestrzeni bagażowej. Przykładowo BAIC 5 o długości 4620 mm ma według danych producenta 350 litrów, a hybrydowa Omoda 5 mierząca 4447 mm oferuje 372 litry. Na tym tle widać, że Renault bardzo sprytnie wykorzystało każdy centymetr nadwozia.

Renault Clio - tył, fot. Renault Zdunek
Renault Clio (2026) – tył, fot. Renault Zdunek

Najlepsze jest jednak to, że nowe Clio nie zostało przesadnie wycenione. Cena katalogowa zaczyna się od 84 900 zł, ale dealerzy schodzą już do okolic 76 tys. zł. A robi się jeszcze ciekawiej, gdy spojrzy się na wyposażenie.

Reflektory Full LED są nawet w bazowej wersji

Francuzi podzielili gamę Clio na trzy wersje wyposażenia: evolution, techno oraz esprit Alpine. Wzięli pod uwagę fakt, iż chińscy producenci nie oszczędzają na wyposażeniu i już w podstawowych odmianach oferują bardzo dużo. Renault również nie poszło drogą cięć i już wersja evolution ma naprawdę solidną listę dodatków, w tym:

  • reflektory full LED
  • system multimedialny openR link 10,1 cala z radiem Arkamys Classic i czterema głośnikami
  • 7 calowy kolorowy wyświetlacz wskaźników
  • bezprzewodową replikację ekranu smartfona
  • dwa gniazda USB C z przodu
  • elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka
  • manualną regulację fotela kierowcy w sześciu kierunkach
  • manualną regulację fotela pasażera w czterech kierunkach
  • elektryczne szyby przednie z funkcją one touch
  • elektryczne szyby tylne z funkcją one touch
  • dotykowe oświetlenie wnętrza
  • kierownicę pokrytą skórą ekologiczną
  • barwione szyby przednie i tylne
  • wspomaganie hamowania awaryjnego
  • układ ABS z elektroniczną kontrolą stabilności ESC oraz wspomaganiem ruszania pod górę HSA
  • automatyczny hamulec postojowy z funkcją Auto Hold
  • system awaryjnego utrzymywania pasa ruchu ELKA
  • czujniki parkowania tylne
  • system kontroli zmęczenia kierowcy
  • systemy rozpoznawania znaków i kontroli prędkości
  • system kontroli bezpiecznej odległości
  • aktywny system hamowania awaryjnego z wykrywaniem pieszych i rowerzystów
  • aktywny regulator prędkości ACC
  • klimatyzację manualną
  • podgrzewaną tylną szybę
  • poduszki powietrzne kierowcy i pasażera, kurtynowe poduszki powietrzne
  • system kontroli ciśnienia w oponach

Co ważne, najładniejszy kolor w gamie, czyli zieleń absolutna, nie wymaga dopłaty. Już bazowa wersja wygląda naprawdę dobrze, do czego zresztą Renault zdążyło nas przyzwyczaić w ostatnich latach. Producent nie zrezygnował też z bardzo praktycznego rozwiązania w postaci przycisku do personalizacji systemów wsparcia kierowcy. Dwoma kliknięciami można wyłączyć najbardziej irytujące funkcje.

Renault Clio (2026) - przód, fot. Renault Zdunek
Renault Clio (2026) – przód, fot. Renault Zdunek

Silnik jest nie tylko mocny, ale również ekonomiczny. Clio w bazie to przepis na sukces

Jeśli zajrzymy pod maskę najtańszego Clio, znajdziemy 1,2-litrowy silnik benzynowy o mocy 115 KM i 190 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Taka jednostka pozwala rozpędzić się do 100 km/h w 10,3 sekundy. To dokładnie tyle samo, ile potrzebuje choćby 147-konne Jaecoo 7. Prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 180 km/h.

Renault podaje, że średnie zużycie paliwa wynosi 5 litrów na 100 km
. W trasie bez większego wysiłku można zejść do około 4,5 litra.

Renault Clio (2026) - bagażnik, fot. Renault
Renault Clio (2026) – bagażnik, fot. Renault

Trzeba przyznać, że to bardzo mocny zawodnik. Jeszcze nie widać jego realnego wpływu na rynek, bo dopiero zaczyna zjeżdżać do salonów, ale z takim designem i takimi parametrami może szybko namieszać w segmencie. Rywal z Chin? Najpoważniejszym MG3. Ma silnik o identycznej mocy 115 KM i według promocyjnego cennika z 2026 roku kosztuje 73 500 zł. Trzeba jednak pamiętać, że oferuje wyraźnie mniejszy bagażnik o pojemności 293 litrów.

Źródło: motofilm.pl