Jeśli spojrzymy na najnowsze statystyki sprzedaży wśród klientów indywidualnych, liderem pozostaje Toyota Yaris Cross. Duży wpływ ma na to cena, bo w wersji Style można kupić ten model za 122 900 zł. Konkurencja jednak nie śpi i robi wiele, by przejąć część klientów. Seat przeprowadził lifting swojego kompaktowego SUV-a z myślą o rosnącej presji ze strony chińskich marek. Rykoszetem dostaje przy tym także Toyota, bo wprowadzone zmiany są wyraźnie na plus, a cena wygląda dziś bardzo atrakcyjnie.
Seat skupił się na pierwszym wrażeniu
Do tej pory wsiadając do Arony, trudno było nie zauważyć przeciętnej jakości plastików we wnętrzu. Po przesiadce do jakiegokolwiek chińskiego SUV-a klienci zaczynali się zastanawiać, czy nie lepiej postawić na nowego gracza z Azji. Dlatego przy okazji liftingu Hiszpanie doszli do wniosku, że w kwestii trwałości, gwarancji i mechaniki nie muszą nikogo przekonywać, bo powszechne zaufanie do marki już jest. Skupili się więc na materiałach i odbiorze wnętrza. Efekt jest taki, że Arona po liftingu nie ma się już czego wstydzić. Wiele elementów stało się miękkich i przyjemnych w dotyku, a całość sprawia znacznie lepsze wrażenie niż wcześniej.
Zobacz również
Zmianom jakościowym towarzyszy też rozsądna polityka cenowa. Jeszcze dwa lub trzy lata temu Seat bardzo przesadzał z wycenami, dziś sytuacja wygląda inaczej. Arona z 2026 roku, z mocnym silnikiem 1.5 TSI, automatem i w sportowej wersji FR, kosztuje 120 900 zł. Dokładnie taką ofertę przygotował jeden z dealerów. Warto więc sprawdzić, co dokładnie w tej cenie otrzymuje klient.

Wariant FR to obecnie najwyższa specyfikacja
Gama Arony została uproszczona i obejmuje dziś tylko dwie wersje wyposażenia: Style oraz FR. Ta druga jest szczególnie interesująca, bo wyróżnia się znacznie atrakcyjniejszą stylistyką. Arona FR stoi na większych, 17-calowych felgach aluminiowych, ma kubełkowe fotele oraz bardziej dynamicznie stylizowany tylny zderzak. Standardowe wyposażenie obejmuje między innymi:
- wiele poduszek powietrznych
- tempomat
- pakiet wspomagania jazdy S
- asystenta parkowania
- czujniki parkowania z przodu
- czujniki parkowania z tyłu
- kamerę cofania
- kompletny zestaw systemów asystujących kierowcy
- automatyczną klimatyzację
- czujnik deszczu
- automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne
- wirtualny kokpit z 8-calowym kolorowym ekranem TFT
- 6 głośników
- elektrycznie regulowane, podgrzewane i składane lusterka boczne
- fotele kierowcy i pasażera z regulacją wysokości
- 8,25-calowy ekran dotykowy
- przednie reflektory Full LED
- wielofunkcyjną sportową kierownicę obszytą skórą Nappa
- podgrzewane fotele (dodane przez dealera w cenie)
Pod względem wyposażenia Arona nie ustępuje Toyocie Yaris Cross, a sportowe akcenty sprawiają, że przyciąga więcej spojrzeń. Równie dobrze wypada kwestia praktyczności. Bagażnik Arony ma 400 litrów pojemności, podobnie jak w Yarisie Cross (397 litrów).

Osiągi wyraźnie lepsze niż w Toyocie Yaris Cross
To jednak napęd najbardziej boli Japończyków. Arona oferowana w tej cenie korzysta z benzynowego silnika 1.5 TSI o mocy 150 KM, połączonego z 7-biegową skrzynią DSG. Taki zestaw pozwala przyspieszyć do 100 km/h w 8,3 sekundy i rozpędzić się do 212 km/h. Dla porównania, hybrydowa Toyota Yaris Cross o mocy 116 KM osiąga setkę w 11,2 sekundy i maksymalnie pojedzie 170 km/h.
Co istotne, lepsze osiągi Arony nie oznaczają drastycznie wyższego zużycia paliwa. Toyota Yaris Cross deklaruje średnie spalanie na poziomie 5,2 litra na 100 km, natomiast Arona zużywa 5,9 litra – oba pomiary według WLTP. W praktyce zasięgi obu aut są bardzo zbliżone i wynoszą około 700 km. Wynika to z różnicy w pojemności zbiorników paliwa. Yaris Cross mieści 36 litrów, a Arona 40 litrów.
Źródło: motofilm.pl







