Oj, można się zdziwić, przeglądając oferty samochodów stockowych. Kilkaset aut wciąż stoi niesprzedanych, choć od ich produkcji mijają już dwa lata. To efekt wejścia chińskich marek, które coraz śmielej zdobywają rynek. Warto sprawdzić, co zalega na placach, bo niektóre przypadki potrafią zaskoczyć.
Jedną z ciekawszych propozycji jest niedoceniana hybrydowa Kia. Oferuje bardzo niskie zużycie paliwa i przestronny bagażnik, a mimo to od 2024 roku nie znalazła nabywcy. Prześwietlmy ją.
Zobacz również
Kia Niro ma wiele argumentów, ale przegrywa z własnym bratem
Większość klientów patrzy dziś przede wszystkim na Kię Sportage. To większy, bardziej rozpoznawalny model. Problem w tym, że w podobnych pieniądzach dostaniemy co najwyżej wersję ze zwykłym silnikiem spalinowym i dość wysokim spalaniem.
Niro w tej cenie oferuje już pełnoprawną hybrydę, która realnie pozwala oszczędzać paliwo. Pod tym względem potrafi być równie ekonomiczna jak hybrydy Toyoty. W przeciwieństwie do japońskiej konkurencji Kia zastosowała jednak 6-biegową, dwusprzęgłową skrzynię automatyczną zamiast bezstopniowego CVT. Dla wielu kierowców to duży plus. Skrzynia pracuje sprawnie, zmiany przełożeń są wyczuwalne, a podczas spokojnej jazdy w kabinie jest ciszej niż w typowych hybrydach z przekładnią bezstopniową.

Ale Kia Niro ma znacznie więcej argumentów. Przede wszystkim jej bagażnik mieści 451 litrów, podczas gdy np. Toyota C-HR oferuje 388 litrów. Do tego dochodzi 7-letnia gwarancja i cena 115 890 zł. A jak wygląda kwestia wyposażenia?
W salonie utknęła wersja „M”
Hybrydowa Niro dostępna jest w trzech wersjach wyposażenia: M, L oraz Business Line. Niesprzedany egzemplarz to podstawowa odmiana M. Wbrew pozorom jej wyposażenie jest całkiem bogate.
Na pokładzie znajdziemy:
- System autonomicznego hamowania z funkcją wykrywania pojazdów, pieszych i rowerzystów FCA
- Asystent utrzymania auta pośrodku pasa ruchu LFA
- System monitorowania uwagi kierowcy DAW
- Osiem poduszek powietrznych, w tym centralną i kolanową kierowcy
- Reflektory LED do jazdy dziennej, mijania i drogowe
- Tylne światła LED
- Asystenta świateł drogowych HBA
- Tempomat z inteligentnym ogranicznikiem prędkości
- System e-Call
- Elektryczny hamulec postojowy z funkcją Auto Hold
- Elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne
- Dwustrefową klimatyzację automatyczną
- Regulację wysokości fotela kierowcy i pasażera
- Tylny podłokietnik z uchwytami na kubki
- Skórzaną kierownicę z przyciskami sterowania
- Cyfrowy zestaw wskaźników z 4,2-calowym wyświetlaczem
- Wielofunkcyjny panel dotykowy do obsługi multimediów i klimatyzacji
- Port USB oraz dwa porty USB-C z tyłu
- Centralny ekran 10,25 cala z nawigacją i Kia Connect
- Apple CarPlay i Android Auto
- System Smart Key
- Kamerę cofania i tylne czujniki parkowania
- 16-calowe felgi aluminiowe
- Relingi dachowe
Realnie brakuje podgrzewanych foteli i podgrzewanej kierownicy. I to w zasadzie jedyne elementy, które mogą odstraszyć część klientów. Poza tym auto jest dobrze spasowane, ma nową kierownicę Kii i bardzo wygodne fotele.
Największa broń znajduje się pod maską
Pod maską pracuje napęd hybrydowy oparty na silniku 1.6 l. Łączna moc systemowa wynosi 136 KM, a maksymalny moment obrotowy 265 Nm. Jednostka współpracuje z silnikiem elektrycznym oraz akumulatorem o pojemności 1,32 kWh.
Według producenta Niro zużywa średnio od 4,5 do 4,8 l paliwa na 100 km. To poziom zarezerwowany dla najbardziej oszczędnych hybryd na rynku. Co ważne, ten układ napędowy zbiera bardzo dobre opinie użytkowników, zwłaszcza za trwałość i bezproblemową eksploatację.

Technicznie to naprawdę dopracowane auto. Moim zdaniem problem leży w stylistyce. Niro nie wygląda tak atrakcyjnie jak Sportage czy część konkurencji. Projekt wyraźnie podporządkowano funkcjonalności i przestrzeni w kabinie, a nie efektownemu designowi. To rozsądny samochód, tylko że dziś rozsądek często przegrywa z emocjami.
Źródło: motofilm.pl






