Chińskie marki nie zamierzają zwalniać tempa. Choć w Polsce działa już ponad 30 producentów z Państwa Środka, na rynek wchodzą kolejni. W tym przypadku nie jest to zupełna nowość, bo marka od pewnego czasu jest obecna w innych krajach Europy i notuje tam solidne wyniki sprzedaży. Teraz chce spróbować swoich sił w Polsce, a jednym z modeli, który ma jej w tym pomóc, jest SUV o nazwie Tiger Eight.
DR Motor chce przekonać Polaków ceną i wyposażeniem
Chińskie marki dały się w Polsce poznać jako hojne. Choć ta hojność powoli się kończy, bo na przykład Omoda usunęła podgrzewanie siedzeń w bazowej wersji „piątki”, DR nie zamierza bawić się w półśrodki. Wchodzi do Polski z szeroką, ale prostą i bogatą ofertą. Na start proponuje dziewięć modeli, z czego jeden celuje bezpośrednio w Skodę Kodiaq.
Zobacz również
Ten średniej wielkości SUV mierzy 4745 mm długości i 1892 mm szerokości, a rozstaw osi wynosi 2800 mm. Dla porównania Skoda Kodiaq jest nieco dłuższa i ma 4758 mm długości, ale jest węższa, bo mierzy 1864 mm. W Polsce oferowany jest także drugi model oparty na tej samej konstrukcji co dR Tiger Eight. Nazywa się BAIC 7 i kosztuje od 164 900 zł.

Tiger Eight ma przekonać klientów znacznie niższą ceną w połączeniu z bardzo bogatym wyposażeniem. Cennik jest prosty i obejmuje dwie kwoty, 145 tys. zł oraz 151 tys. zł, przy czym wyższa dotyczy wersji z LPG. Oznacza to, że model jest tańszy nie tylko od Skody Kodiaq o prawie 30 tys. zł, ale również od niemal bliźniaczego BAIC’a 7.
Fotele z funkcją masażu i dach panoramiczny są już w standardzie
Podczas gdy nawet BAIC podzielił „siódemkę” na dwie wersje wyposażenia, DR nie zdecydował się na taki krok. Każdy klient wyjedzie z salonu praktycznie takim samym samochodem, a różnice dotyczą jedynie koloru nadwozia i rodzaju napędu, czyli wyboru między benzyną a benzyną z LPG. W cenniku nie ma nawet dopłaty za lakier. Wyposażenie obejmuje dokładnie:
- panoramiczny dach
- podgrzewaną szybę przednią
- przyciemniane szyby
- relingi dachowe
- zdalne uruchamianie silnika
- bezkluczykowy dostęp
- elektrycznie otwieraną pokrywę bagażnika z pamięcią wysokości
- czujnik deszczu
- elektryczne i podgrzewane lusterka boczne
- kierownicę pokrytą ekoskórą
- siedzenia wykończone alcantarą i ekoskórą
- elektrycznie regulowany fotel kierowcy z pamięcią ustawień
- elektrycznie regulowany fotel pasażera
- elektryczną regulację odcinka lędźwiowego
- regulowany podnóżek pasażera
- ogrzewane, wentylowane fotele przednie z funkcją masażu
- regulację oparcia tylnej kanapy
- ekran centralny 12,3 cala
- cyfrowy zestaw wskaźników 7 cali
- kamerę 360 stopni
- reflektory LED
- oświetlenie nastrojowe z 64 kolorami
- ładowarkę indukcyjną
- systemy bezpieczeństwa i asystentów kierowcy
Lista wyposażenia jest naprawdę długa i trudno znaleźć w niej istotne braki. Standardem są nawet 20 calowe felgi, podczas gdy w Skodzie Kodiaq w bazowych wersjach montowane są 18 calowe, a 20 cali zarezerwowane jest dla odmiany RS. Przy porównaniu z czeskim SUV-em warto jednak zwrócić uwagę na bagażnik. Ma 450 litrów pojemności, bo projektanci postawili przede wszystkim na większą przestrzeń dla pasażerów drugiego rzędu.

Silnik opracowany przez Japończyków. Przy dużych przebiegach warto wybrać LPG
Pod maską znajdziemy 1,5 litrowy, turbodoładowany silnik benzynowy o mocy 177 KM i 300 Nm momentu obrotowego. Współpracuje z siedmiobiegową dwusprzęgłową skrzynią DCT i napędem na przednie koła. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 8,6 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 200 km/h.
Jest to sprawdzona japońska konstrukcja, która cechuje się bardzo dobrą dynamiką i wysoką kulturą pracy. Dużym problemem jest jednak zużycie paliwa, które w praktyce bez trudu przekracza 10 litrów na 100 km. Z tego powodu dla osoby pokonującej więcej niż 10 tys. km rocznie bardziej opłacalny będzie wybór wersji z instalacją LPG. Ma ona co prawda niższą moc 167 KM, ale zużywa średnio około 11 litrów gazu na 100 km. Ta inwestycja zwróci się więc bardzo szybko.
Źródło: motofilm.pl








