O jednych modelach Kii mówi się bardzo dużo, o innych niemal wcale. Ten należy do tej drugiej grupy, choć zupełnie na to nie zasługuje. Koreański crossover oferuje napęd hybrydowy o identycznej mocy jak w Lexusie LBX, a jednocześnie mieści więcej bagażu i korzysta ze znacznie przyjemniejszej skrzyni biegów. Producent zdecydował się dodatkowo obniżyć jego cenę o 10 tys. zł, ale to nie jest wszystko, co można ugrać.
Kia Niro nigdy nie była opcją numer 1, choć to wdzięczny samochód
Jeśli ktoś rozważa zakup Kii, najczęściej jego wybór kończy się na Sportage 'u albo Stonicu. Niro bywa pomijana i to z różnych powodów. Czasem celowo, bo jej wygląd nie jest tak modny i efektowny jak w innych modelach, a czasem po prostu z niewiedzy. A to spory błąd, bo Niro nadrabia tym, co w codziennym użytkowaniu liczy się najbardziej, czyli praktycznością.
Zobacz również
Wyżej poprowadzona linia dachu, która faktycznie może nieco odbierać autu lekkości wizualnej, sprawdza się znakomicie w praktyce. Szczególnie docenią ją wyżsi pasażerowie, którzy mają więcej miejsca nad głową zarówno z przodu, jak i z tyłu. Do tego dochodzi bardzo solidny bagażnik o pojemności 451 litrów. Czy to dużo? Jak najbardziej, zwłaszcza jeśli zestawimy to z Lexusem LBX, który kosztuje 133 700 zł, a oferuje ponad 100 litrów mniej przestrzeni bagażowej.

Kia Niro jest obecnie oferowana w ramach tzw. „rabatu dla hybrydy”, który obniża jej cenę o 10 tys. zł. Po tej obniżce kwota zakupu wynosi 125 400 zł. W praktyce nie jest to jednak cena ostateczna, a raczej punkt wyjścia do dalszych rozmów w salonie. Z tego, co udało mi się ustalić, przy odrobinie negocjacji da się zejść jeszcze niżej, a niektórzy klienci finalizują zakup nawet w okolicach 117–118 tys. zł. Tym bardziej warto przyjrzeć się temu modelowi bliżej i sprawdzić, co dokładnie oferuje w tej cenie.
Wyposażenie wersji „M” zadowoli większość kierowców
Kia podzieliła gamę Niro na trzy wersje wyposażenia: M, L oraz Business Line. Najtańsza jest oczywiście odmiana M, która mimo bazowego charakteru oferuje całkiem przyzwoity poziom wyposażenia. W praktyce to konfiguracja, która spokojnie wystarczy większości kierowców do codziennej jazdy. Na liście wyposażenia standardowego znajdują się między innymi:
- System autonomicznego hamowania FCA 1.0 z funkcją wykrywania pojazdów, pieszych i rowerzystów
- Asystent utrzymania auta pośrodku pasa ruchu LFA
- System monitorowania uwagi kierowcy DAW
- Osiem poduszek powietrznych, w tym centralna poduszka w fotelu kierowcy oraz kolanowa kierowcy
- Światła dzienne, mijania i drogowe wykonane w technologii LED
- Tylne światła wykonane w technologii LED
- Asystent świateł drogowych HBA
- Tempomat z inteligentnym ogranicznikiem prędkości ISLA
- System powiadamiania ratunkowego eCall
- Elektryczny hamulec postojowy z funkcją Auto Hold
- Elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne z kierunkowskazami LED
- Dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
- Schowek pod podłogą bagażnika
- Regulacja wysokości fotela kierowcy i pasażera
- Tylny podłokietnik z uchwytami na kubki
- Kierownica obszyta skórą ekologiczną z przyciskami do sterowania audio i systemem Bluetooth
- Skórzane wykończenie lewarka dźwigni zmiany biegów
- Elektroniczny zestaw wskaźników z 4,2-calowym kolorowym wyświetlaczem komputera pokładowego
- Wielofunkcyjny panel dotykowy z dynamiczną zmianą trybu między multimediami a klimatyzacją
- Port USB
- Dwa porty USB-C w oparciach przednich foteli
- Centralny ekran nawigacji satelitarnej o przekątnej 10,25 cala
- Usługi cyfrowe Kia Connect
- Radio cyfrowe DAB
- Interfejs Apple CarPlay oraz Android Auto
- System otwierania i uruchamiania pojazdu bez użycia kluczyka Smart Key
- Kamera cofania z dynamicznymi liniami pomocniczymi
- Tylne czujniki parkowania
- Felgi aluminiowe o średnicy 16 cali
- Relingi dachowe
Jeśli już warto dopłacić do czegoś w pakietach opcjonalnych, to zdecydowanie do Pakietu Zimowego za 2000 zł. W jego skład wchodzi podgrzewanie foteli oraz kierownicy, co realnie poprawia komfort codziennej jazdy. Reszta dodatków jest w zasadzie zbędna, zwłaszcza pakiety z systemami asystującymi, które działają, delikatnie mówiąc, przeciętnie.

Napęd hybrydowy z „normalną” skrzynią biegów
Hybrydy Toyoty i wielu innych marek niemal zawsze współpracują z przekładnią bezstopniową. Nie wszystkim to odpowiada, bo sporo kierowców narzeka na charakterystyczne wycie silnika podczas przyspieszania. W Kii rozwiązano ten temat inaczej. Do dyspozycji kierowcy jest 6-biegowa, dwusprzęgłowa skrzynia automatyczna, która bardzo dobrze współpracuje z napędem hybrydowym opartym na silniku 1.6 GDI.
Łączna moc generowana przez ten układ napędowy wynosi 136 KM, co przekłada się na przyspieszenie do 100 km/h w 11,3 sekundy. Niro najsłabiej wypada jedynie pod względem prędkości maksymalnej, która wynosi 160 km/h. Z drugiej strony nawet 164-konne hybrydy z Chin często mają problem z osiągnięciem takiej wartości.

Najważniejsze jest jednak to, że hybrydowe Niro naprawdę mało pali. Według danych producenta zużycie paliwa mieści się w przedziale od 4,5 do 4,8 litra na 100 km. To wynik trudny do osiągnięcia nie tylko dla klasycznych silników spalinowych z Chin, ale nawet dla zaawansowanych hybryd typu plug-in po rozładowaniu ich baterii, a czasem także wtedy, gdy akumulator jest tylko częściowo naładowany.
Źródło: motofilm.pl






