Gdy Mazda oficjalnie pokazała nowy model CX-5, a później opublikowała cennik, klienci zamawiali tego SUV-a w ciemno. Nie przeszkadzało im to, że inne SUV-y nowej generacji Mazdy, na przykład CX-60, borykają się z poważnymi problemami wieku dziecięcego. Tylko do pierwszych dni lutego Polacy złożyli ponad 2500 zamówień na to auto.
Teraz nowe CX-5 zaczyna zjeżdżać do salonów w całej Polsce, a to oznacza, że wkrótce zobaczymy również pierwsze egzemplarze na drogach. Co przyciągnęło Polaków do nowego japońskiego SUV-a?
Zobacz również
Nowa Mazda CX-5 to praktyczny i atrakcyjnie wyceniony SUV
Mazda wiele razy przesadzała z cenami swoich samochodów. CX-60 do tej pory w sensownie wyposażonej wersji wymaga wyłożenia blisko 300 tys. zł. Nawet poprzednie CX-5, gdy jeszcze było kilka dostępnych sztuk z zeszłego roku, kosztowały ponad 160 tys. zł.
A jak to wygląda w przypadku nowej CX-5? Wydawałoby się, że Japończycy popiszą się fantazją z ceną, zwłaszcza że to spory SUV. Mierzy dokładnie 4690 mm długości, czyli jest większa niż Hyundai Tucson czy MG HS. Takie wymiary nie przeszkodziły jednak, by utrzymać cenę na sensownym poziomie. Katalog otwiera kwota 139 900 zł i w tej cenie jest sporo wyposażenia.

Każda wersja ma reflektory LED i duże cyfrowe zegary
Mazda podzieliła gamę nowej CX-5 na cztery wersje wyposażenia: Prime Line, Centre Line, Exclusive Line oraz Homura. Najważniejsze jest to, że już w podstawie producent daje naprawdę dużo. I tak za niecałe 140 tys. zł dostajemy między innymi:
- 17 calowe felgi aluminiowe
- Przednie światła LED
- Skórzaną kierownicę i drążek zmiany biegów
- Przedni podłokietnik
- Tapicerkę materiałową w kolorze czarnym
- Asystenta jazdy w korku
- Automatyczne włączanie świateł drogowych
- Cyfrowe zegary 10,25 cala
- Inteligentne wspomaganie hamowania
- Klimatyzację automatyczną
- Podstawowy system bezkluczykowy
- Przewodowe połączenie Apple CarPlay i Android Auto
- System audio z 8 głośnikami
- System rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości
- Adaptacyjny radarowy tempomat
- System monitoringu martwego pola
- Ostrzeganie o ruchu poprzecznym z tyłu
- Asystenta zmiany pasa ruchu
- Proaktywnego asystenta kierowcy
- System monitorujący ruch poprzeczny przed pojazdem
- System ostrzegania o zbliżających się obiektach przed skrzyżowaniem
- Monitoring uwagi kierowcy
- System wspomagania awaryjnego hamowania
- Usługi Google built in
- Wyświetlacz centralny o przekątnej 12,9 cala
Takie wyposażenie powoduje, że naprawdę nie ma potrzeby niczego dokładać. Jeździ się bezpiecznie i komfortowo, a także bardzo przestronnie. CX-5 pomieści minimum 583 litry bagażu, co jest wynikiem większym niż w MG HS, który oferuje 507 litrów. Po rozłożeniu tylnych foteli można uzyskać nawet 2019 litrów przestrzeni, a to bardzo dużo. Wynik nieosiągalny nawet w tak znanych i praktycznych SUV-ach jak Kia Sportage czy Volkswagen Tiguan.

Silnik o dużej pojemności przekonuje klientów
O ile CX-60 oferowana jest tylko z dwoma napędami – 3,3 diesel oraz PHEV, tutaj mamy sprawdzony silnik o pojemności 2,5 litra. To znana i bardzo dobra konstrukcja. Klienci znają ją z poprzedniej CX-5.
Silnik generuje 141 KM i 238 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Taka moc pozwala osiągnąć 100 km/h w czasie 10,5 sekundy oraz prędkość maksymalną 187 km/h. Nie ma tu skrzyni manualnej. Nowa CX-5 zawsze występuje z automatem, nawet w najtańszej wersji za 139 900 zł.

Producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie 7,3 l na 100 km, ale ten temat wymaga sprawdzenia w testach (zrobię to, gdy Mazda wprowadzi testówkę do parku prasowego). Bardzo prawdopodobne, że realne zużycie będzie wahało się w przedziale 8,5 do 9 l na 100 km, czyli podobnie jak w konkurencyjnych modelach z Chin. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że na rynku są bardziej ekonomiczne SUV-y tej wielkości, na przykład Jeep Compass z hybrydą opartą na silniku 1,2 litra, który zużywa około 6 litrów paliwa.
Pierwsze egzemplarze zjeżdżają do salonów. To okazja, by z bliska obejrzeć nową CX-5 przed odbiorem auta
Jeden z dealerów pochwalił się zdjęciami świeżej dostawy CX-5 do swojego salonu. Samochód na pewno nie zostanie szybko sprzedany, ponieważ egzemplarz ekspozycyjny musi pozostać na miejscu. To dobra okazja, by każdy, kto zamówił auto, mógł przyjść i zobaczyć, co dokładnie kupił. Na pewno wielu klientów na to czekało.

Źródło: motofilm.pl, fot. BMG






