Może trudno w to uwierzyć, ale Seat Ateca jest z nami już od 2016 roku. Choć konstrukcyjnie to dziś samochód blisko 10-letni, w codziennym użytkowaniu wcale nie daje tego odczuć. Ostatni lifting przeprowadzony na rok modelowy 2021 skutecznie odmłodził hiszpańskiego SUV-a do tego stopnia, że nadal pozostaje on atrakcyjną alternatywą nawet dla najnowszych chińskich propozycji. Co więcej, od niedawna ma również „chińską” cenę.
Seat Ateca nie jest samochodem pierwszej młodości, ale to żaden problem
W czasach, gdy niemal każdego tygodnia pojawiają się kolejne nowości z Chin, których obsługi trzeba się uczyć, Ateca daje spokój. To sprawdzony SUV, w którym po wejściu każdy szybko się odnajdzie. Chińscy producenci stawiają dziś głównie na duże ekrany dotykowe, często bez polskiego tłumaczenia, natomiast w Atece wciąż mamy sporo fizycznych przycisków. Oczywiście nie brakuje tu także ekranu dotykowego, ale nie pełni on głównej roli. Co więcej, producenci zaczynają dziś wracać do takiego rozwiązania, zwłaszcza że nawet Euro NCAP zwraca uwagę na problemy związane z obsługą wszystkiego z poziomu ekranu i obniża za to ocenę bezpieczeństwa.
Zobacz również
Seat Ateca ma również duży, 510-litrowy bagażnik, a dzięki klasycznej, „pudełkowatej” linii nadwozia bardzo wygodnie się do niej wsiada. Znacznie lepiej niż do Cupry Formentor, co w moim przypadku przeważyło przy wyborze między Cuprą Formentor a Cuprą Atecą.

To niemal kompletny SUV, który może nie czaruje designem jak Jetour Dashing, ale swoje zadania spełnia perfekcyjnie. Dziś oferuje bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Obniżki w cenniku importera połączone z dodatkowymi rabatami dealerów sprawiły, że Atecą można wyjechać z salonu za 93 900 zł. Sprawdźmy więc, jakie wyposażenie oferuje w tej cenie.
Pełne reflektory LED i nowoczesne systemy bezpieczeństwa
Lifting przeprowadzony na rok modelowy 2021 bardzo dużo dał Atece. Auto zyskało przede wszystkim nowoczesne reflektory LED, a wiele elementów stało się standardem. Nawet bazowa wersja Reference oferuje dziś przyzwoity poziom wyposażenia, na który składają się:
- 7 poduszek powietrznych (2 przednie, 2 boczne, 2 kurtyny powietrzne, poduszka kolanowa kierowcy)
- ABS, ESC, ASR, EDL, BAS, HBA
- Rozszerzona i proaktywna ochrona pieszych
- Pełne przednie światła LED
- Tylne czujniki parkowania
- Elektryczne otwieranie klapy bagażnika od wewnątrz
- 8,25-calowy kolorowy ekran dotykowy
- Cyfrowy zestaw wskaźników
- Manualna klimatyzacja Climatic sterowana pokrętłami
- System bezkluczykowy
- Automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne
- Przednie fotele typu Comfort
- Sportowa, wielofunkcyjna kierownica obszyta skórą
- Elektroniczna blokada mechanizmu różnicowego EDL z XDS
- Asystent pasa ruchu Lane Assist
W kabinie Ateci jest intuicyjnie i bardzo łatwo się w niej odnaleźć. Aby w pełni zrozumieć fenomen tego modelu, najlepiej przekonać się o tym na własnej skórze podczas jazdy testowej. Zwłaszcza jeśli alternatywą jest nowocześniejszy, ale mniej praktyczny Formentor. Pod względem funkcjonalności Ateca wygrywa bezdyskusyjnie.

Silnik, który nie potrzebuje dużo paliwa
Chińscy konkurenci konstrukcyjnie są młodsi, jednak często korzystają ze starych silników bez żadnych „wspomagaczy”. Dla części kierowców to zaleta, bo takie jednostki uchodzą za mniej awaryjne. Jednocześnie spalają jednak duże ilości paliwa, co dobrze pokazuje przykład wspomnianego Dashinga, w którym realne zużycie przekracza grubo ponad 10 litrów na 100 km. W przypadku bazowej Ateci w wersji Reference mamy do czynienia z jednostką 1.0 o mocy 116 KM połączoną z 6-stopniową skrzynią manualną, która przyspiesza do 100 km/h w 11 sekund i osiąga prędkość maksymalną 180 km/h.

Dużą zaletą tego motoru jest niskie zużycie paliwa. Średnia deklarowana przez producenta wynosi 6 litrów na 100 km, jednak w trasie można zejść nawet do 4,7–4,8 litra przy prędkości około 90 km/h. Nie trzeba się również obawiać tego silnika w kontekście żywotności. Wystarczy spojrzeć na rynek wtórny, na którym znajdziemy egzemplarze Ateci z tą samą jednostką napędową i przebiegami przekraczającymi 200 tys. km. To najlepszy dowód na to, że pojemność nie ogranicza tu trwałości. Warto jednak wymieniać olej silnikowy co około 10 tys. km, a nie co 30 tys. km, jak podaje producent.
Źródło: motofilm.pl






