Brand, o którym we wrześniu zeszłego roku mało kto jeszcze słyszał, coraz mocniej rozpycha się na polskim rynku. Do tej pory zarejestrowano już 2653 samochody tej marki, a wynik z miesiąca na miesiąc rośnie o kolejne setki sztuk. Jeszcze do końca grudnia było to 2190 aut, co oznacza, że tylko w styczniu na drogi wyjechały 463 nowe samochody Chery. Polaków najbardziej przekonuje mały SUV, który jest wyraźnie tańszy od Toyoty Yaris Cross, ale bardzo szybko popularność zdobywa także flagowy SUV w ofercie Chery.
Hybrydowe Chery Tiggo 4 kusi ceną i wyposażeniem
Zebranie kilkuset zamówień w przypadku zupełnie nowego modelu i niemal zupełnie nowej marki nie jest łatwe. W tym przypadku kluczowa okazała się cena. 95 900 zł za bazową, a jednocześnie bogato wyposażoną wersję Essential to wyraźnie mniej niż w przypadku Toyoty Yaris Cross. Dla porównania, japoński konkurent startuje od 110 200 zł.
Zobacz również
Tiggo 4 przekonuje również tym, że wbrew pozorom nie jest taki mały. Nadwozie mierzy 4320 mm długości i 1831 mm szerokości, co pozwoliło wygospodarować 430 litrów pojemności bagażnika. To wynik wyraźnie lepszy niż w Yarisie Cross, który oferuje 397 litrów. Równie przyzwoicie wygląda kwestia wyposażenia już w podstawowej wersji.
W standardzie wersji Essential znajdziemy:
- Pakiet 24 systemów ADAS
- Ekran systemu multimedialnego 12,3 cala
- Cyfrowy zestaw wskaźników 12,3 cala
- Bezprzewodową obsługę Android Auto
- Bezprzewodową obsługę Apple CarPlay
- Reflektory LED
- Dwustrefową klimatyzację automatyczną
- System bezkluczykowy
- Kamerę cofania
- Tylne czujniki parkowania
- 17 calowe obręcze ze stopów lekkich
Dużym zaskoczeniem jest jakość materiałów użytych we wnętrzu. Podczas testu zwróciłem uwagę na detale, a nawet na jakość obrazu z kamer, która okazała się lepsza niż w Audi A6. To nie jest coś, czego można by się spodziewać po tanim SUV-ie z Chin.

Ale nie wszystko jest tu idealne. Ta hybryda świetnie sprawdza się w mieście, gorzej wypada w trasie
Chery Tiggo 4 wykorzystuje samodoładującą się hybrydę opartą na silniku benzynowym 1.5 o mocy 95 KM oraz jednostce elektrycznej o mocy 204 KM. Łączna moc systemowa wynosi 163 KM, co dobrze widać w osiągach. Przyspieszenie do 100 km/h w 8,3 s to bardzo dobry wynik, lepszy nawet niż w przypadku 280-konnego Jaecoo 7 w wersji PHEV.
Dla porównania, Toyota Yaris Cross, która kosztuje o 15 tys. zł więcej, oferuje 116 KM i przyspiesza do setki w 11,2 s. Różnica jest wyraźna, tym bardziej że Toyota nie ma też dużej przewagi w zużyciu paliwa. Yaris Cross spala średnio 5,2 l, a Tiggo 4 około 5,3 l, mimo znacznie wyższej mocy.

Nie należy jednak traktować Tiggo 4 jako samochodu „do wszystkiego”. To, że ma 163 KM, nie oznacza, że dobrze czuje się w trasie. W mieście – owszem – sprawdza się, bo hybryda została zaprojektowana głównie do pracy na silniku elektrycznym. Gdy jednak w akumulatorze o pojemności 1,83 kWh zabraknie energii, ciężar napędzania auta przejmuje silnik spalinowy. Wtedy zużycie paliwa mocno rośnie, a przy prędkościach autostradowych robi się głośno. Jazda powyżej 140 km/h nie ma tu większego sensu ani ekonomicznego, ani pod względem komfortu.
Chery ma w ofercie także inne modele, w tym dużego SUV-a, który w 2026 roku może wzbudzić większe zainteresowanie niż Tiggo 4
Oferta marki nie kończy się na Tiggo 4. W sprzedaży są również większe Tiggo 7 i Tiggo 8, którym miałem okazję pojechać do Szwajcarii. Niedawno do gamy dołączył także flagowy Tiggo 9. Ten 4,8-metrowy SUV, wyceniony na 209 900 zł, wzbudza bardzo duże zainteresowanie.
Według użytkowników w niektórych przypadkach czas oczekiwania potrafi sięgnąć nawet kilku miesięcy, a pojawiają się też opinie, że samochody zamówione już w połowie października wciąż nie trafiły do klientów. Od momentu otwarcia listy zamówień na Tiggo 9 złożono 737 zamówień, przy 216 dotychczasowych rejestracjach.
Źródło: motofilm.pl







