Dzięki obniżonej cenie do 136 tys. zł ten SUV gabarytów Volkswagena Tayrona przestaje być ciekawostką, a staje się poważną opcją dla rodzin

Rodzinny SUV z Chin wyraźnie potaniał. Rabat sięgający niemal 35 tys. zł może sporo namieszać w segmencie D.

Rynek dużych rodzinnych SUV-ów został opanowany przez Skodę, Toyotę i Volkswagena. Ale są też wyraźnie tańsze alternatywy i ta z Azji właśnie do nich należy. Gdy debiutowała na polskim rynku, kosztowała 169 900 zł. Dziś jest dużo taniej, bo na placach dealerów stoi sporo egzemplarzy wyprodukowanych w 2025 roku.

Chodzi o Baica 7. Model od debiutu w grudniu 2023 roku zdążył już zmienić nazwę, bo początkowo oferowano go jako Beijing 7. Teraz to po prostu „siódemka”, a na innych rynkach X7. Ma 4745 mm długości i 2800 mm rozstawu osi. Dla porównania, konkurencyjny Volkswagen Tayron, czyli największy rodzinny SUV w ofercie Niemców, mierzy 4770 mm i ma krótszy rozstaw osi wynoszący 2791 mm.

Duża obniżka na Baica 7 „przypadkowo” zbiegła się z debiutem marki dR

Problemem Baica nie są dziś jednak europejscy czy japońscy rywale, bo z nimi mierzy się od początku swojej historii w naszym kraju. Prawdziwym wyzwaniem może za chwilę okazać się bliźniaczy model z Chin – dR Tiger Eight, który właśnie dostał polski cennik, a marka otworzyła pierwszy salon w Białymstoku. Tiger wystartował z ceną 145 tys. zł, więc Baic chcąc, nie chcąc – musiał zareagować wyraźną korektą cennika. Dealerzy obniżyli ceny stockowych egzemplarzy do 136 tys. zł. A takich aut jest dużo, co najmniej 130 sztuk w całej Polsce.

Baic na razie nie czuje się poważnie zagrożony, bo ma naprawdę mocne argumenty. Przede wszystkim zdążył zaistnieć w świadomości klientów. W Polsce działa 35 salonów, a łączna sprzedaż przekroczyła 7000 egzemplarzy. To sygnał, że marka nie pojawiła się tu na chwilę. W przypadku dR najbliższa przyszłość to jedna wielka niewiadoma. Na razie istnieje tylko jeden wspomniany salon i serwis, więc grupa odbiorców jest mocno ograniczona i szybko nie będzie rosła.

Pełne wyposażenie, a cena poza zasięgiem europejskich rywali

Za SUV-y o zbliżonych gabarytach, takie jak Skoda Kodiaq czy Volkswagen Tayron, według cenników trzeba zapłacić odpowiednio około 173 tys. zł i 186 tys. zł. Oczywiście to kwoty katalogowe, które w salonach można jeszcze negocjować.

Baic 7 - bok, fot. Baic
Baic 7 – bok, fot. Baic

Jednak nawet przy najwyższych rabatach (15%) różnica cenowa będzie kolosalna. A nie zapominajmy, że Baic 7 oferowany jest w jednej, bogatej wersji wyposażenia. Gdyby tak samo wyposażyć czeskiego czy niemieckiego konkurenta, finalna oferta przekroczyłaby 200 tys. zł. Na pokładzie Baica znajdziemy m.in.:

  • Zaawansowane reflektory LED
  • Adaptacyjny tempomat
  • Kamera cofania
  • System kamer 360°
  • Liczne systemy bezpieczeństwa wspomagające kierowcę
  • Poduszki powietrzne z przodu, boczne oraz kurtyny powietrzne
  • Asystent parkowania
  • Czujniki parkowania przód/tył
  • Bezkluczykowy dostęp i przycisk Start/Stop
  • 19-calowe felgi aluminiowe
  • Dwukolorowe malowanie nadwozia
  • Panoramiczny, otwierany dach
  • Elektrycznie sterowana klapa bagażnika
  • Wielokolorowe podświetlenie wnętrza
  • 10,25-calowy ekran multimedialny
  • Skórzana tapicerka ekologiczna
  • Elektrycznie regulowane fotele przednie z pamięcią ustawień
  • Ogrzewane i wentylowane fotele z funkcją masażu
  • Podgrzewana kierownica

Jedyną realną wadą tego modelu pozostaje pojemność bagażnika wynosząca od 410 do 450 litrów. Producent wyraźnie postawił na przestrzeń na tylnej kanapie, kosztem kufra. To auto pierwotnie projektowane z myślą o rynku chińskim, gdzie komfort pasażerów drugiego rzędu jest ważniejszy niż maksymalna pojemność bagażnika.

Baic Beijing 7, fot. mat. prasowe Baic
Baic Beijing 7, fot. mat. prasowe Baic

Silnik dobrze się sprawdza, ale ma jedną wadę

1,5-litrowy silnik o mocy 177 KM w modelach Baic zdążył już trochę pokazać, na co go stać. Przy regularnym serwisie nie sprawia większych problemów, pracuje kulturalnie i zapewnia wystarczającą dynamikę.

Problem pojawia się przy dystrybutorze. To nie jest jednostka, która walczy o tytuł mistrza oszczędności. Średnie spalanie na poziomie około 10 l/100 km to wynik, z którym trzeba się po prostu liczyć. W mieście bywa nawet o 2-3 litry wyżej, szczególnie przy cięższej nodze.

Zrzut ekranu przedstawiający przykładowe oferty modelu Baic 7, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu przedstawiający przykładowe oferty modelu Baic 7, fot. motofilm.pl

Dlatego przy planowaniu dłuższych dystansów warto rozważyć fabryczną instalację LPG za 4599 zł (zbiornik 52,5 l). Taka inwestycja zwróci się stosunkowo szybko, bo oszczędność przy każdym tankowaniu gazu to nawet połowa rachunku za benzynę.

Źródło: motofilm.pl