BYD to dziś jedna z najbaczniej obserwowanych marek w motoryzacji. Koncern zatrudnia ponad 110 tys. inżynierów, a w wielu krajach jego auta osiągnęły pozycję porównywalną z tą, jaką Toyota ma w Polsce. U nas marka wciąż pozostaje niszowa, ale przy częstszych promocjach sytuacja może szybko się zmienić. U jednego z dealerów limuzyna Seal potaniała bowiem o kwotę zbliżoną do maksymalnej dopłaty, jaką można było uzyskać w ramach programu NaszEauto.
BYD zmienia strategię i zaczyna walczyć ceną
Chińczycy rozpoczęli ekspansję na polskim rynku głównie od SUV-ów, przez co elektryczne limuzyny wciąż są u nas towarem deficytowym. Owszem, można kupić efektownie wyglądające Nio ET5, często nazywane chińską Panamerą, i to w całkiem rozsądnych pieniądzach (211 tys. zł). Problem w tym, że model ten nie oferuje ani takich osiągów jak BYD Seal, ani tak dużej baterii. Do tego Nio nie działa w Polsce oficjalnie, a auta sprowadzane są przez prywatnego importera z gwarancją realizowaną w Niemczech.
Zobacz również
BYD obrał inną drogę i na dobre rozgościł się w Europie. W polskim oddziale zatrudniono menedżerów z doświadczeniem zdobytym w Audi, a sama marka ma ambitne plany związane z naszym rynkiem. Do tej pory wyniki sprzedaży pozostawiały jednak sporo do życzenia, głównie ze względu na zbyt wysokie ceny, na co wielokrotnie zwracałem uwagę.

Teraz wygląda na to, że strategia się zmienia. Najpierw mocno przeceniono hybrydę plug-in, której cena spadła do około 109 tys. zł (teraz podobno już 105 tys. zł). Kolejnym krokiem jest obniżka ceny topowej wersji BYD Seal. Zamiast katalogowych 240 900 zł, auto kosztuje dziś 203 560 zł przy płatności gotówką. Skala obniżki jest niemal tak duża, jak maksymalna dopłata oferowana wcześniej w programie NaszEauto ze złomowaniem starego samochodu. Sprawdźmy więc, co dokładnie zawiera wyposażenie.
W tej wersji klient dostaje wszystko, co BYD ma do zaoferowania
Oferowany w tej cenie BYD Seal to odmiana Excellence AWD, czyli najwyższa dostępna specyfikacja. Na liście wyposażenia znajduje się wszystko, co producent przewidział dla tego modelu, w tym:
- reflektory LED
- panoramiczny dach
- elektryczna klapa bagażnika
- 19-calowe felgi aluminiowe
- skórzane, elektrycznie regulowane fotele
- dwustrefowa automatyczna klimatyzacja
- cyfrowy zestaw wskaźników o przekątnej 10,25 cala
- obracany ekran dotykowy o przekątnej 15,6 cala
- system audio Dynaudio z 12 głośnikami
- wyświetlacz head-up
- pełny pakiet systemów bezpieczeństwa i poduszek powietrznych
- kamery 360 stopni z czujnikami parkowania
- funkcja V2L
- pompa ciepła
- bezkluczykowy dostęp
Pod względem praktyczności Seal oferuje 400 litrów przestrzeni bagażowej z tyłu oraz dodatkowy bagażnik z przodu o pojemności 53 litrów. Łącznie daje to 453 litry. Nie przewidziano relingów dachowych, ale możliwy jest montaż bagażnika dachowego w systemach bezrelingowych.
Dobra aerodynamika i mocny napęd, choć są lepsi
Topowa wersja BYD Seal korzysta z napędu na cztery koła i układu generującego 531 KM oraz 670 Nm momentu obrotowego. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 3,8 sekundy, a prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 180 km/h. To nieco rozczarowuje, bo konkurencyjne elektryczne modele, takie jak Mercedes CLA, potrafią rozpędzić się do 210 km/h.

Z drugiej strony Seal imponuje aerodynamiką. Współczynnik oporu powietrza wynosi zaledwie 0,219, co realnie przekłada się na zużycie energii. Średnio auto potrzebuje około 18,2 kWh na 100 km. Przy baterii o pojemności 82,5 kWh oznacza to zasięg do 520 km w cyklu mieszanym. Ładowanie możliwe jest z mocą do 150 kW.
Nie ma jednak co zakładać, że skoro nad tym autem pracowały dziesiątki tysięcy inżynierów, to udało się stworzyć absolutny ideał. Najnowsze konstrukcje, takie jak wspomniane CLA, potrafią być jeszcze bardziej efektywne, szybciej się ładują z mocą sięgającą 320 kW i lepiej znoszą długą jazdę autostradową z prędkościami rzędu 140–160 km/h. Nie zmienia to jednak faktu, że propozycja BYD-a przy obecnej cenie wypada wyjątkowo atrakcyjnie i z pewnością zasługuje na uwagę. Przed podjęciem decyzji warto też po prostu wybrać się na jazdę próbną.
Źródło: motofilm.pl







