Omodę zna dziś w Polsce niemal każdy. Jeśli nie z ulic i reklam, to z głośnej historii o „wyrwanej” kierownicy, która obiegła internet. Wydawało się, że tak rozpoznawalnej i rzekomo „bezpiecznej” marki nie da się łatwo wyprzedzić. Zwłaszcza przez nowego gracza, który zaczął sprzedaż dopiero latem 2025 roku. A jednak się udało. Chery weszło do Polski rok po Omodzie i już w grudniu sprzedało o ponad pół tysiąca samochodów więcej. Co się dzieje?
Chery dla Omody jest tym, czym Volkswagen dla Skody
Na wstępie warto przypomnieć, że Omoda należy do koncernu Chery. Z nie do końca jasnych powodów chiński producent rozpoczął ekspansję w Polsce właśnie od marek Jaecoo i Omoda, choć to Chery jest marką główną. Aby to lepiej zrozumieć, wystarczy sięgnąć po znane europejskie przykłady. Skoda formalnie jest osobną marką, ale w praktyce należy do Volkswagena i korzysta z jego technologii, platform i zaplecza. Dokładnie tak samo Dacia funkcjonuje w ramach grupy Renault. Chery i Omoda są w identycznej relacji.
Zobacz również
Koreańskie kombi z automatem za 95 900 zł. Cena spadła o ponad 20 tys. zł przez przygodę w transporcie
Sprzedają więcej niż Lexus i Volvo razem wzięte i nie muszą walczyć dużymi rabatami. Oferta BMW wywołała burzę w sieci
Ma prawie 5 metrów i pali 5 litrów. Ten Lexus kosztuje jak Skoda Superb 2.0 TSI, a jest hybrydą z silnikiem 2.5Na naszym rynku Chery ma pełnić rolę „chińskiego Volkswagena”. W ofercie znajduje się między innymi model Tiggo 4, który bezpośrednio celuje w Toyotę Yaris Cross oraz w Volkswagena T-Roc’a, który niedawno przeszedł dużą modernizację.

W grudniu sprzedali 1286 aut, znacznie więcej niż Omoda
Trudno jednoznacznie ocenić, co obecnie dzieje się z Omodą. Choć cenę modelu 5 obniżono do 109 900 zł, wprowadzono wersję hybrydową Omody 5 oraz superhybrydową Omodę 9, sprzedaż w grudniu w porównaniu z listopadem wzrosła jedynie o 15 procent. Być może naprawdę zaczęła ciążyć jej historia z wyrwaniem kierownicy, która według producenta miała zachowywać się w ten sposób.
Z kolei Jaecoo wystrzeliło z wynikami sprzedaży. Przez długi czas marka oferowała w zasadzie tylko model 7, a model 5 dołączył do oferty dopiero kilka tygodni temu. Mimo to sprzedaż w grudniu wzrosła aż o 202 procent do poziomu 1848 sztuk.

Najbardziej spektakularny wzrost należy jednak do Chery. Marka, która zadebiutowała w Polsce dokładnie rok po Jaecoo i Omodzie, w grudniu sprzedała 1286 samochodów. To o 503 sztuki więcej niż Omoda. Jeszcze w listopadzie Chery musiało uznać jej wyższość, osiągając 431 sprzedanych aut przy 680 sztukach Omody. Zmiana w ciągu jednego miesiąca jest wręcz druzgocąca.
Chery ma jeden tani model, który zrobił całą różnicę
Najtańsza Omoda 5 kosztuje dziś 109 900 zł, choć przez większość roku cena wynosiła 115 500 zł. Tymczasem Chery Tiggo 4 można kupić za 95 900 zł, a w najwyższej specyfikacji za 105 900 zł. Co ważne, w przeciwieństwie do Omody 5, która jest klasycznym benzynowym autem o mocy 147 KM, Tiggo 4 to 163-konna hybryda samoładująca.
Auto wcale nie jest wyraźnie mniejsze. Chery Tiggo 4 mierzy 4340 mm długości, podczas gdy Omoda 5 ma 4373 mm. Różnice w przestrzeni bagażowej są minimalne. Omoda oferuje 442 litry, a Tiggo 4 430 litrów.

W praktyce Tiggo 4 po prostu odebrało Omodzie 5 klientów. Oferuje znacznie niższe zużycie paliwa, nawet około 4,5 litra, podczas gdy w Omodzie trzeba liczyć się z 7–8 litrami w normalnej eksploatacji. Klienci szybko to przeliczyli i uznali, że lepszym wyborem jest Tiggo 4 w najbogatszej wersji wyposażenia niż bazowa i droższa o kilka tysięcy Omoda.
Droższe modele też pracują na wynik Chery
Drugi najtańszy SUV Chery – Tiggo 7 – kosztuje od 124 900 zł i rywalizuje z takimi autami jak Kia Sportage czy Hyundai Tucson. Wyżej w gamie znajduje się duży, rodzinny Tiggo 8 w cenie od 149 900 zł oraz flagowy Tiggo 9 PHEV za 209 900 zł. W tym ostatnim przypadku napęd jest niemal identyczny jak w Omodzie 9 SH (z nieco mniejszą mocą na papierze), a cena niższa o około 10 tysięcy złotych. Do tego nadwozie jest bardziej praktyczne, a zawieszenie prawdopodobnie lepiej zestrojone, co mogło zaważyć.

Sukces siostrzanej marki na pewno cieszy cały koncern, ale dla Omody to wyraźny sygnał ostrzegawczy. Producent ma w zanadrzu model, który może pomóc w odrabianiu strat. Chodzi o Omodę 4 o stylistyce inspirowanej Lamborghini Urusem, również w wersji hybrydowej. Jeśli zostanie wyceniona na poziomie zbliżonym do Chery Tiggo 4, już dziś można mówić o potencjalnym sprzedażowym hicie. Na rynku pojawi się jednak dopiero w połowie 2026 roku.
Źródło: motofilm.pl



