Nie wszystkie chińskie marki potrafią znaleźć w Polsce klientów. MG, BAIC, Omoda czy Jaecoo radzą sobie bardzo dobrze i liczą sprzedaż w tysiącach, ale są też producenci, którzy od miesięcy nie sprzedają niczego. Jeden z nich w grudniu postawił wszystko na jedną kartę, oferując rodzinnego SUV-a z rabatem 40 tys. zł. Mimo takiej obniżki nie znalazł się ani jeden chętny.
Dramatyczne wyniki sprzedaży mogą zwiastować szybkie wyjście z rynku
Dane sprzedażowe z grudnia 2025 roku pokazują kilka wyraźnych trendów. Przede wszystkim Polacy masowo ruszyli po Jaecoo, którego sprzedaż wzrosła z 611 egzemplarzy w listopadzie do 1848 w grudniu. Są jednak marki, dla których sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Skyworth w listopadzie nie sprzedał ani jednego samochodu. Aby to zmienić, importer przygotował ofertę promocyjną obniżającą cenę SUV-a o 40 tys. zł.
Zobacz również
Koreańskie kombi z automatem za 95 900 zł. Cena spadła o ponad 20 tys. zł przez przygodę w transporcie
Sprzedają więcej niż Lexus i Volvo razem wzięte i nie muszą walczyć dużymi rabatami. Oferta BMW wywołała burzę w sieci
Ma prawie 5 metrów i pali 5 litrów. Ten Lexus kosztuje jak Skoda Superb 2.0 TSI, a jest hybrydą z silnikiem 2.5Nie przyniosło to żadnego efektu. W grudniu sprzedaż ponownie wyniosła dokładnie zero. Żaden klient ani żaden dealer nie zdecydował się na rejestrację auta tej marki. Powód jest prosty. Przy takim zainteresowaniu, rejestracja samochodu na siebie oznaczałaby natychmiastową i ogromną utratę wartości.

Dla marki Skyworth to bardzo niepokojąca sytuacja. Przy takich wynikach trudno funkcjonować długoterminowo. Istnieje realne ryzyko, że producent podzieli los Seresa czy osobowych modeli Maxusa i po prostu opuści polski rynek. Skoro nie ma chętnych, trudno znaleźć uzasadnienie dalszej działalności. Oferta jednak wcale nie wygląda źle.
W ofercie są dwa SUV-y, w tym bardzo tania hybryda plug-in
Sytuację Skywortha można by zrozumieć, gdyby marka oferowała wyłącznie samochody elektryczne. Tymczasem w gamie znajduje się także hybryda plug-in w cenie 119 900 zł. To ponad 50 tys. zł mniej niż u Jaecoo czy MG przy podobnym układzie napędowym. Co więcej, mówimy o SUV-ie o długości ponad 4,7 metra, czyli o naprawdę dużym samochodzie.

Elektryczny SUV Skyworth K na papierze również wygląda obiecująco. Ma 204 KM, baterię o pojemności 86 kWh i deklarowany zasięg w mieście przekraczający 600 km. Producent liczył, że obniżenie ceny z 199 900 zł do 159 900 zł w ramach oferty specjalnej zachęci klientów. Zwłaszcza że w przypadku aut elektrycznych można liczyć na dopłaty i realnie kupić to auto za około 120 tys. zł. Może problemem jest wyposażenie? Trudno tak powiedzieć, bo Skyworth K w standardzie oferuje między innymi:
- komplet poduszek powietrznych
- kamerę cofania
- bezkluczykowe uruchamianie
- skórzane wykończenie wnętrza
- 12,8-calowy ekran systemu multimedialnego
- dynamiczne oświetlenie wnętrza
- panoramiczny dach 360 stopni
- czujnik deszczu
- elektryczną klapę bagażnika
- reflektory LED
- tempomat adaptacyjny
- elektryczne fotele
- podgrzewane i wentylowane siedzenia
To zdecydowanie nie jest poziom wyposażenia, który dziś można uznać za oczywisty standard w tej klasie. Bagażnik również nie jest mały, bo oferuje 467 litrów. W kabinie nie brakuje miejsca dla pasażerów z tyłu, ponieważ rozstaw osi wynosi aż 2800 mm.
Skyworth nie jest wyjątkiem. Inne marki też mają problem
Skyworth, podobnie jak Skywell, notuje zerową sprzedaż. Są jednak marki, którym udaje się znaleźć pojedynczych klientów, ale trudno uznać je za pewne inwestycje. Przykładem może być DFSK, który w grudniu sprzedał zaledwie osiem samochodów, podczas gdy w listopadzie było to dwanaście egzemplarzy. Forthing po bardzo dobrym początku spadł do około 30 sztuk miesięcznie, a wyprzedza go już nawet Bestune z wynikiem 122 sprzedanych aut.

Ta historia uczy jednego: przy zakupie auta chińskiej marki trzeba wykazać się czujnością. Klienci Seresa wiedzą o tym najlepiej. SUV-y, które kosztowały w Polsce blisko 200 tys. zł, dziś są warte około 50–60 tys. zł i niemal nikt nie chce ich kupić. To pokazuje, że nie zawsze ładna linia czy bogate wyposażenie wystarczą. Nikt nie chciałby obudzić się z samochodem, który w krótkim czasie traci większość swojej wartości i którego nie da się potem łatwo sprzedać.
Źródło: motofilm.pl



