Sprzedają więcej niż Lexus i Volvo razem wzięte i nie muszą walczyć dużymi rabatami. Oferta BMW wywołała burzę w sieci

BMW notuje w Polsce rekordową sprzedaż i wyraźnie dystansuje innych producentów premium. Jednocześnie polityka rabatowa na najtańsze modele pozostaje bardzo zachowawcza, co wywołuje falę krytycznych komentarzy i rosnące niezadowolenie w internecie.

Praktycznie wszystkie marki samochodowe oferują dziś bardzo wysokie rabaty. Od Dacii i Citroena, przez Audi, aż po Lexusa. W wielu przypadkach różnica między ceną katalogową a ofertą z salonu sięga kilkudziesięciu procent. Jest jednak marka premium, która może pozwolić sobie na zupełnie inne podejście. BMW nie musi walczyć o klientów agresywnymi obniżkami. Sprzedaż jest tak wysoka, że w ogóle nie czuje ani presji cenowej, ani obecności chińskich producentów.

BMW wyraźnym liderem wśród marek premium

Jeśli spojrzeć na wyniki sprzedaży marek premium w 2025 roku, BMW jest zdecydowanym liderem. Do polskich klientów trafiło 30 508 samochodów tej marki, czyli średnio ponad 2,5 tys. aut miesięcznie. Dla porównania Volvo sprzedało w tym okresie 15 567 egzemplarzy, a Lexus 14 714. Nawet po zsumowaniu ich wynik łączny jest gorszy niż rezultat samego BMW.

Tak dobra sprzedaż bezpośrednio przekłada się na politykę rabatową dealerów. W przypadku najtańszych modeli upusty są symboliczne. Jeden z klientów pochwalił się ofertą na BMW 116 z 2025 roku, w której rabat wyniósł 10 proc. Cena spadła z 131 tys. zł do 117 tys. zł. Za egzemplarz z 2026 roku trzeba już zapłacić 122 tys. zł. Efekt był łatwy do przewidzenia. W sieci natychmiast pojawiła się lawina komentarzy.

„Nawet już zdjęć nie dają, tylko render. Masakra”.

„4 procent w porównaniu do 2025 roku to jakiś żart”.

„Biednie w środku w porównaniu do chińskich”.

„Trzy cylindry i 122 KM, z czym do ludzi”.

„Kia nie musi tyle kosztować”.

Internauci zwracali uwagę na skromne wyposażenie, przeciętną jakość wnętrza oraz trzycylindrowy silnik o mocy 122 KM. Padały porównania do chińskich marek oraz tańszych modeli konkurencji, które w podobnych cenach oferują więcej. Krytykowano także fakt, że producent posługuje się renderami zamiast realnych zdjęć samochodów.

BMW serii 1 (2024) F70 - front
BMW serii 1 (2024) F70 – front, fot. BMW

Spadek jakości, który nie szkodzi sprzedaży

Źródłem frustracji jest nie tylko cena, ale również spadek jakości wnętrz, który dla wielu obserwatorów rynku stał się dziś drugim najważniejszym problemem bazowych modeli BMW. W ostatnich latach marka wyraźnie obniżyła standard wykończenia, coraz częściej sięgając po twarde plastiki, co widać nawet w modelach z droższych segmentów. Dotyczy to również BMW X3, które mimo regularnej krytyki za jakość materiałów sprzedaje się znakomicie.

Paradoks polega na tym, że klientom najwyraźniej to nie przeszkadza. Samochody znajdują rekordowo dużo nabywców, więc marka nie odczuwa realnej presji, by zmieniać strategię. Skoro klienci akceptują kompromisy jakościowe w zamian za logo i właściwości jezdne (które akurat nadal są premium), BMW nie ma powodu, by wracać do standardów, które jeszcze kilka lat temu były jej znakiem rozpoznawczym.

Zrzut ekranu oferty na BMW 116, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na BMW 116, fot. motofilm.pl

Dodatkowym punktem zapalnym jest silnik. Podczas gdy Audi wycofało się z trzycylindrowych jednostek i oferuje dziś najtańsze A3 z czterocylindrowym silnikiem w cenie poniżej 100 tys. zł, BMW nadal stawia na motor 1.5 R3 w swoich bazowych wersjach.

Zawsze istnieje alternatywa poza segmentem premium

Klienci mogą sięgnąć po ofertę konkurencji albo wybrać tańsze, a jednocześnie znacznie lepiej wyposażone modele marek budżetowych, które stylistycznie i funkcjonalnie nie odbiegają od BMW Serii 1.

Dobrym przykładem jest Ford Focus z automatyczną skrzynią biegów w wersji ST Line X. Jeszcze niedawno jego cena katalogowa wynosiła 144 tys. zł, dziś jednak można go kupić za 106 tys. zł. Oznacza to rabat na poziomie 26 procent. To niemal czterokrotnie więcej niż obniżka oferowana obecnie na BMW Serii 1. Przy takim poziomie rabatu różnica w cenie staje się na tyle duża, że dla wielu klientów logo na masce przestaje być argumentem wystarczającym do dopłaty.

BMW M135 i Kia Ceed, fot. zrzut z Youtube (Caroseria)
BMW M135 i Kia Ceed, fot. zrzut z Youtube (Caroseria)

Na koniec warto jednak pamiętać, że polityka rabatowa różni się w zależności od dealera, regionu czy konkretnej konfiguracji auta. To, co pojawia się w internecie, nie zawsze oddaje pełen obraz rynku. Aby uzyskać najlepszą ofertę, najlepiej po prostu odwiedzić salon i zapytać o warunki dopasowane do własnych potrzeb. Kto wie, być może indywidualna propozycja okaże się korzystniejsza niż ta, która wywołała burzę w komentarzach.

Źródło: motofilm.pl