Przeglądając oferty nawet na zupełnie nowe samochody można się czasem solidnie zdziwić. Ten sam model, w tej samej specyfikacji, potrafi kosztować u jednego dealera wyraźnie mniej niż u drugiego. Przekonali się o tym klienci polujący na najlepszą cenę na Jaecoo 7 Offroad. Gdy jedni sprzedawcy wołali około 149 tys. zł, inni schodzili nawet poniżej 120 tys. zł. Powód okazał się prozaiczny. Auta miały za sobą gradobicie, po którym zostały naprawione i wystawione na sprzedaż z dużo niższą ceną. W przypadku opisywanego czarnego kombi mamy do czynienia z tą samą historią.
Praktyczne kombi znacznie taniej. Trzeba tylko zaakceptować jego przeszłość
Różne rzeczy zdarzają się podczas transportu samochodów. Niedawno słyszałem o przypadku, gdy kierowca lawety uszkodził trzy zupełnie nowe Citroeny C5 Aircross podczas wjazdu do garażu podziemnego. W przypadku tej Kii historia jest jednak banalnie prosta. Samochód wyjechał z fabryki w Żylinie na Słowacji i po drodze trafił na gradobicie. Karoseria miała liczne drobne wgniecenia, które zostały naprawione jeszcze przed wystawieniem auta na sprzedaż.
Zobacz również
Dealer nie zamiata sprawy pod dywan i od początku otwarcie informuje o historii tego egzemplarza. Zamiast udawać, że nic się nie stało, po prostu obniża cenę. Bez tej przygody katalogowa kwota wynosi 118 400 zł, natomiast po gradobiciu auto zostało wycenione na 95 900 zł. Cała sytuacja nie ma żadnego wpływu na gwarancję, która obowiązuje na standardowych zasadach. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się na jej wydłużenie, tak jak miało to miejsce w przypadku Jaecoo.

Czy to okazja? Trudno mówić o ofercie życia. W przeszłości zdarzały się hatchbacki w automacie i wersji Tribute za 97 900 zł, ale zawsze były to kompakty. Kombi to już inna liga pod względem praktyczności. Bagażnik hatchbacka ma 395 litrów. Kombi oferuje 528 litrów, a po złożeniu tylnej kanapy aż 1642 litry.
Wyposażenie wersji M z pakietem zimowym
Gamę Ceeda podzielono na wersje S, M, Tribute, L oraz GT Line. Ten egzemplarz to wersja M, czyli raczej rozsądna baza bez luksusowych dodatków. Ratuje ją jednak pakiet zimowy z podgrzewanymi fotelami i podgrzewaną kierownicą.
Na liście wyposażenia znajdziemy między innymi:
- 6 poduszek powietrznych oraz ESC
- system autonomicznego hamowania z wykrywaniem pojazdów, pieszych i rowerzystów
- asystenta utrzymania pasa ruchu i asystenta jazdy pośrodku pasa
- inteligentny ogranicznik prędkości
- tempomat z ogranicznikiem prędkości
- system monitorowania zmęczenia kierowcy
- kamerę cofania z dynamicznymi liniami
- tylne czujniki parkowania
- światła do jazdy dziennej LED oraz automatyczne światła mijania
- automatyczne wycieraczki z czujnikiem deszczu
- 16 calowe felgi aluminiowe
- relingi dachowe i regulowaną podłogę bagażnika
- klimatyzację automatyczną dwustrefową
- system multimedialny z nawigacją, ekranem 10,25 cala, Apple CarPlay i Android Auto
- radio DAB oraz usługi Kia Connect
- gniazda USB C z przodu i z tyłu
- Bluetooth z zestawem głośnomówiącym
- elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka
- elektrochromatyczne lusterko wsteczne
- pakiet zimowy z podgrzewaną kierownicą i przednimi fotelami
Silnik trwały, skrzynia budzi emocje
Pod maską pracuje benzynowy silnik 1.5 o mocy 140 KM. Dynamika jest w pełni wystarczająca. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 9,7 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 197 km/h.
Najwięcej dyskusji budzi 7-biegowa skrzynia DCT. Część kierowców narzeka na jej powolną reakcję i delikatne szarpnięcia przy spokojnej jeździe. Wielu z tego powodu korzysta z trybu sport, w którym skrzynia działa szybciej. Moim zdaniem to kwestia przyzwyczajenia, a nie realna wada. Dla świętego spokoju i długowieczności warto jednak wymieniać olej w skrzyni co około 45 tys. km.

Na plus zdecydowanie zasługuje zużycie paliwa. Średnie spalanie na poziomie 5,8 do 6,4 l na 100 km jest bardzo łatwe do osiągnięcia. Przy spokojnej jeździe i odrobinie ecodrivingu można zejść nawet w okolice 5 litrów.
Źródło: motofilm.pl






