Po ostatnim ataku zimy wiele osób kupujących nowy samochód z pewnością rozważy napęd na cztery koła. Na mokrej lub zaśnieżonej nawierzchni jego pomoc bywa nieoceniona. Zapewnia znacznie lepszą stabilność oraz wyraźnie zwiększoną przyczepność, zwłaszcza podczas przyspieszania na śniegu. Takim autem dużo trudniej się zakopać i nie trzeba liczyć na pomoc innych kierowców. Co ważne, takie udogodnienie wcale nie jest drogie. W przypadku tego modelu japońskiej marki oznacza dopłatę zaledwie 14 tys. zł.
Suzuki daje wybór. Jest się nad czym zastanowić
Suzuki to marka bardzo dobrze znana na polskim rynku. Uznanie zdobyła przede wszystkim dzięki niezawodności, ale napędy 4×4 także nie są jej obce. Wystarczy wspomnieć Jimny, który w czasie swojej obecności w salonach sprzedawał się błyskawicznie. Bywały momenty, gdy na auto trzeba było czekać nawet dwa lata, choć nie oferowało nic więcej poza zwiększonym prześwitem i sprawdzonym napędem na cztery koła.
Zobacz również
Koreańskie kombi z automatem za 95 900 zł. Cena spadła o ponad 20 tys. zł przez przygodę w transporcie
Sprzedają więcej niż Lexus i Volvo razem wzięte i nie muszą walczyć dużymi rabatami. Oferta BMW wywołała burzę w sieci
Ma prawie 5 metrów i pali 5 litrów. Ten Lexus kosztuje jak Skoda Superb 2.0 TSI, a jest hybrydą z silnikiem 2.5Suzuki przyjęło zasadę oferowania napędu 4×4 do każdego swojego SUV-a. Dotyczy to zarówno Vitary, Acrossa jak i modelu S-Cross. W tym artykule skupimy się na S-Crossie w wersji Premium Plus. Wariant z napędem na przód kosztuje 110 900 zł. Dopłata do 4×4 podnosi cenę do 124 900 zł. Różnica wynosi więc dokładnie 14 tys. zł, a jakość prowadzenia w trudnych warunkach poprawia się bardzo wyraźnie.
Wersja 4×4 ma selektor trybów jazdy z trybem Snow, który poprawia trakcję na śliskiej nawierzchni. Do dyspozycji jest także tryb Lock, pomocny przy wyjeżdżaniu z głębokiego śniegu, błota lub piasku. Po przekroczeniu prędkości 60 km/h system automatycznie przełącza się z trybu Lock na Snow.

Jest pakiet zimowy i klimatyzacja automatyczna dwustrefowa
Wersja Premium Plus to środkowa opcja przy napędzie 2WD oraz jedna z dwóch dostępnych przy 4×4. Oprócz prześwitu 175 mm i bagażnika o pojemności 430 litrów oferuje dość przyzwoite wyposażenie, w tym:
- wiele poduszek powietrznych
- zaawansowane systemy bezpieczeństwa i asystenci kierowcy
- adaptacyjny tempomat ACC
- tylne czujniki parkowania
- kamerę cofania
- reflektory LED
- felgi aluminiowe 17 cali
- elektryczne wspomaganie układu kierowniczego
- regulowaną kolumnę kierownicy w dwóch płaszczyznach
- elektrycznie sterowane szyby przednie i tylne
- system bezkluczykowy
- system multimedialny z ekranem dotykowym 9 cali i nawigacją
- bezprzewodową łączność Bluetooth
- Apple CarPlay i Android Auto
- kolorowy wyświetlacz komputera pokładowego 4,2 cala
- klimatyzację automatyczną dwustrefową
- kierownicę obszytą skórą
- pakiet zimowy z podgrzewanymi fotelami przednimi i nawiewami na tylną kanapę
- regulację wysokości fotela kierowcy
- regulowany kąt pochylenia oparcia tylnej kanapy
- podłokietnik przedni i tylny z uchwytami na kubki
- podwójną, płaską podłogę bagażnika
- oświetlenie wnętrza i bagażnika
- lusterko wsteczne z funkcją automatycznego przyciemniania
- przełącznik napędu ALLGRIP z sygnalizacją trybu pracy w wersji 4×4
Napęd 4×4 nie oznacza wysokiego spalania
Pod maską Suzuki S-Cross z napędem 4×4 pracuje benzynowy silnik 1.4 z miękką hybrydą. Jednostka w połączeniu z motorem elektrycznym generuje 129 KM. Pozwala to na przyspieszenie do 100 km/h w 12,2 sekundy oraz osiągnięcie prędkości maksymalnej 180 km/h.
Najważniejsze jest jednak to, że napęd na cztery koła dołącza się tylko wtedy, gdy jest to potrzebne. Dzięki temu średnie zużycie paliwa wynosi 5,6 litra na 100 km. W porównaniu z wersją z napędem na przód różnica jest minimalna, bo odmiana 2WD potrzebuje średnio 5,4 litra.

To jednak nie jest najtańsze 4×4 na rynku
Trzeba uczciwie przyznać, że Suzuki S-Cross nie jest najtańszym samochodem z napędem 4×4 na rynku. Wśród chińskich marek można znaleźć tańsze propozycje, na przykład Jaecoo 7 Offroad za niecałe 120 tys. zł po gradobiciu i dodatkową gwarancją na lakier.

Jeśli ktoś nie chce auta po przejściach ani samochodu z Chin, alternatywą może być koreańska marka KGM. W jej salonach dostępne jest Korando z napędem 4×4 i blokadą, wycenione na nieco ponad 100 tys. zł. Co ciekawe, jest to pojazd większy od S-Crossa i oferujący wyraźnie większy bagażnik.
Źródło: motofilm.pl



